Czyli to, o czym sie nie mówi…

Oczywiście pierwszą rzeczą jaką zrobiłam to powiedziałam Mężowi. Znam go 11 lat, ale nigdy nie widziałam na jego twarzy takiej radości. Każda, która tego doświadczyła wie cóż to za piękne uczucie 🙂

No, ale jest też rzeczywistość i praca.

Tego dnia byłam w prokuraturze, a potem chybcikiem do lekarza (bo w między czasie zadzwoniłam do swojego gina i kazał zrobić badania) i powrót do biura.
Dzień jak co dzień…prawie

Kiedy wybiłam 17 zgodnie z moją codzienną tradycją udałam się do WC (mam do domu 1,5 h drogi,a jako iż mistrzem wstrzymania moczu nie jestem…rozumiecie sami) a tu krew!!!
Musiałam dwa razy spojrzeć czy aby nie mam omamów.

I tak naprawdę tego wieczora się zaczęło. Jako, iż mój gin przyjmuje prywatnie przyjął mnie bez problemu. Stwierdził jednak, iż tym razem się nie udało…
Co poczułam, no smutek na pewno, bo w sumie do idei ciąży to nie do końca zdołałam się oswoić…no ale trzeba żyć dalej.
Tyle, iż w moim przypadku historia nie miała się tego wieczora zakończyć…
Jednak jako, iż zawsze ufałam mojemu gin, nie sądziłam, iż może się mylić…i tak z przekonaniem, iż straciłam to maleństwo żyłam kolejny tydzień. Obolała fizycznie i emocjonalnie.
Ponoć miało boleć, tak zapowiedział gin, organizm musi się oczyścić, ok,  ale to co się stało kilka dni później bólem już nie było.
I Bogu dziś dziękuje, iż zdecydowałam się pójść do pobliskiego lekarza, a nie w milczeniu znosić cierpienie. Od tej chwili wiem, wolę być nazywana paranoiczną, ale wcześniej usłyszeć zdanie jest okey.
Muszę przyznać, iż do wizyty skłoniła mnie też okoliczność moich urodzin. Zaplanowano mi wspaniałą imprezę i nie chciałam jej popsuć swoim złym humorem.

Kiedy weszłam do gabinetu i wyjaśniłam lekarzowi co się dzieje, ten z automatu nakazał zrobić USG, gdyż po poronieniu zdarzają się komplikacje, jakie wyjaśnił…ale nie słuchałam. Nie znoszę tego słowa i wyłączam się jak je usłyszę.

Lekarz merdał mnie w brzuchu chyba z 15 minut, po czym na koniec oznajmił nam coś czego żadne z nas się nie spodziewało- ciało żółte obecne za małe aby określić obecność embrionu.
Obydwoje popatrzeliśmy się na niego z lekką konsternacją. Nie miejcie nas za ignorantów, jednak nigdy wcześniej nie interesowaliśmy się tą tematyką, a słowo „brak” nie kojarzyło mi się z jakąś normą – zazwyczaj.
Dla tych niewtajemniczonych ,jak ja wówczas, wyjaśniam: embrion czyt. to czym kiedyś stanie się dzidzia nie jest od początku widoczny.
Summa summarum : proszę nie robić sobie nadziei, bo może być puste jajo płodowe (???wówczas też nie wiedziałam co to) i nakaz leżenia.
Wiecie, może ja za dużo oczekuję, ale na tamtym etapie chciałam choć raz usłyszeć : proszę mieć nadzieję. Nie wiem może za dużo wymagam?
Leżenie plackiem-zakaz całkowity wstawania- trwał 3 tygodnie, ze względów oczywistych odbył się w szpitalu.
Przez ten cały czas ani razy nie usłyszałam od przedstawicieli opieki zdrowotnych żadnych słów pocieszenia czy otuchy. Przez bite 3 tygodnie leżałam z nadzieją, bez żadnych potwierdzeń czy dziecko jest czy jest okey. Dla mnie to był dramat, przeplatany strachem i zwątpieniem. Nie tak sobie wyobrażałam ciążę, miała czuć się rewelacyjnie, pracować do dnia porodu.
W końcu w dniu wypisu dostałam do łapki kartę z napisem CRL i opisem 6 tygodni 6 dni.
I dopiero wówczas zaczęła się moja przygoda z ciążą i jej objawami..

.6t 6d
MISAKO

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s