18 TYDZIEŃ CIĄŻY

Jeje, coraz bliżej połówka ciąży 🙂 Pomijając typowe objawy – jak ciągnięcie brzucha, to mogę powiedzieć CIĄŻA JEST SUPER.

Patrząc na ten tydzień, muszę powiedzieć, iż minął on w błyskawicznym tempie, każdego dnia zaskoczona stwierdzałam, iż minęła 16.  Nie miałam nic przeciwko, dni zrobiły się piękne i słoneczne, a mi się naprawdę chciało żyć. Więc i spacerki stały się moją ulubionym zajęciem. Niestety pod koniec tygodnia do Polski zagościły upały ( musiałam dwa razy oczka o 23 przetrzeć kiedy wstałam w wiadomej potrzebie, były 24 stopnie!!!), a kiedy rano szłam po małe pyszne pączusie bez nadzienia (pamiętacie miałam na nie fazę w 16 tygodniu i wreszcie je dostałam 🙂 było już 28 stopni, a później popołudniu termometr osiągnął 35 stopni!!! Nawet od lekarza dostałam SMS’a aby w domu siedzieć, gdyż kilka razy zdarzyło mi się zasłabnąć.
Nie wiem dlaczego, ale w połowie tygodnia dostałam fazę na kiełbasę. Mogłam ją jeść do wszystkiego!
Pojawił się to nagle.
Jedząc jednego dnia spaghetti, mniam,mniam…

 

IMG_0178

po prostu stwierdziłam, iż czegoś mi brakuje- KIEŁBASY.

Mąż z wielkimi oczyma patrz jak do pięknej porcyjki bolognese wkrajałam wielkie kawałki krakowskiej suchej. No teraz posiłek był kompletny.

Ach no i jeszcze jedna sprawa. Sok z cytrynki, taki świeżo wyciskany, och …pychota.
IMG_0194

W tym tygodniu moja mała Kruszynka, również zaczęła się coraz wyraźniej ruszać. Z zaskoczeniem jednego dnia stwierdziłam, iż mogę na brzuszku obserwować małe wzniesienia przy każdym jej kopniaku 🙂
Wyglądało to mniej więcej tak:

Mnie niestety nie udało się tego złapać, gdyż za każdym razem mała przestawała harcować jak włączałam kamerkę w telefonie. Nieśmiała? Oby nie po tacie, bo on zdjęć nie znosi!

Muszę przyznać, iż pokochałam 11 i 19, gdyż w tych dwóch godzinach najczęściej obserwowałam ruchy maleństwa.

W końcu kruszynka stała się proporcjonalna. Główka już nie zajmuje większości ciała, a większość organów jest już na swoim miejscu, w tym tygodniu m.in. jelito grube powędrowało na swoje miejsce.

W tym tygodniu też, po raz pierwszy (wedle mojej oceny) zawładnęły mną hormony. Do dziś zastanawiam się co się stało, iż zaczęłam płakać na skeczu Kabaretu Limo. I nie były to łzy śmiechu, a rozpaczy. Mąż nie wiedział co się dzieje, jak zaczęłam płakać- jak zaczęłam przez łzy szlochać „Iż to takie smutne”, nie wiedział czy ma mi pomóc czy się śmiać. Nie dziwie się, popłakać się bo ludzi zabija głupota. Nie wiem może i w Was to wywoła łzy, jak nie to na pewno ciąża.

Ech no te hormony nie są takie złe, w końcu dzięki nim mam i to:

IMG_0197

BIODRA: 95,5cm
TALIA: 76,5 cm
WAGA: 60,3 kg
OBJAWY: ciągnięcia brzucha, popuszczanie moczu (wstyd)
ODZIEŻ CIĄŻOWA: niet, nothing new 😉
ROZSTĘPY: och póki co nie, ale czuje jak ciąąąąąaagnie
ZACHCIANKI:  kiełbasek!!! mogłabym je jeść codziennie i w każdej postaci!!!
CZEGOŚ BRAK: hmmmm, chyba nie
PŁEĆ: ‘to coś’ było na dół i na 94% potwierdzone, iż DZIEWCZYNKA – czekam na USG połówkowe i liczę, iż nam się to potwierdzi 🙂
RUCHY: TAK!!! Coraz ich więcej i są bardziej widoczne.
SPRAWIA RADOŚĆ
: niezmiennie, ruchy maleństwa
NAJLEPSZA CHWILA TYGODNIA: no oczywiście kopniaki i ta kiełbasa, jak ja jej pragnęłam!!!!!

MISAKO

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s