DIETA CIĘŻARNEJ

Przyznam się, iż do tego wpisu zainspirowało mnie wczorajsze grillowanie. I stwierdzenie po raz ‚n-ty’ tego jeść nie mogę! :/
Tematem najbardziej interesowałam się w I trymestrze i muszę powiedzieć, iż znalazłam od groma różnych informacji   ( i co lepsze różni lekarze też mi różnie mówili), tak więc jak jest z tą ciążą co jeść można czego nie?
IMG_0093Assortment_of_sushi_May_2010

Na wstępie chciałam zaznaczyć, iż nie jestem żadną tam dietetyczką czy specjalistą od odżywiania. Tylko zwykła, spodziewając się mamą, która przed ciążą czasami zamawiała pizzę do domu, gdyż nie miała wenty twórczej czy chęci po porstu, aby gotować.

Zacznę od czegoś co jest oczywiste.
SUROWE: w ciąży powinniśmy zapomnieć o wszystkim co jest surowe a nie jest owocem. Tak więc tatar, sushi (oczywiście te surowe), niedogotowane jajka czy też mięsko z grilla. A to dlatego, iż w surowym mięsku czy jajku mogą znajdować się bakterie, które normalnie (w większości przypadków) potrafimy strawić, niestety dla naszego maleństwa mogą być bardzo niebezpieczne. Są wśród nich takie paskudztwa, które odpowiadają za takie choroby jak toksoplazmoza i listerioza czy salmonella. Pamiętam do dziś jak spanikowałam, po spróbowaniu surowego ciasta na naleśniki…w końcu to był odruch, aby sprawdzić czy jest słodkie i niestety głowa pomyślała dopiero potem 😦

ALKOHOL: jeśli chodzi o mnie nie była to jakaś wielka tragedia, jednak wiem, iż czasami mamie zrezygnować ze smaku pysznego, zimnego browarka jest bardzo trudno. Często też się mówi,’ a jeden kieliszek w wina nie zaszkodzi’. No cóż opinie są różne, ale biorąc pod uwagę, to iż my trawimy ten kieliszek chwilkę, a maleństwo może nawet całą dobę! to sądzę, iż jak zrezygnujemy z tego na kilka miesięcy tragedii nie będzie. Dodatkowo mobilizujące mogę być historie, które ostatnio goszczą w mediach. Jak np. historia mamy, co w bodajże 37 tygodniu tak się upiła iż maleństwo miało 4 promile alkoholu we krwi!!! Niestety lekarze nie rokują mu normalnego życia. 😦 Nie wiem jak wy, ale ja bym nie ryzykowała nawet z tym kieliszkiem. Z badań, które czytałam wynika, iż picie alkoholu w ciąży może spowodować u dziecka tzw. zespół poalkoholowy (opóźnienie rozwoju, niska masa urodzeniowa, nieprawidłowy rozwój mózgu, serca). Czy warto ryzykować?

RYBKI I INNE MORSKIE STWORZENIA: temat był dla mnie wyjątkowo ważny, gdyż moja dotychczasowa dieta, opierała się w dużej mierze na rybach i owocach morza. Jak sushi było dla mnie oczywiste, to np. kalmary już nie. W różnych źródłach czytałam różnie. Raz, iż nie można raz iż można. I jak być tu mądrym??? Postanowiłam więc sięgnąć do mądrzejszych źródeł i wyczytać, co takiego nasi morscy koleżcy mają. Wiadomo, iż rybki są niezastąpionym źródłem kawasów tłuszczowych omega-3, jak również dobrze przyswajalnego białka, jodu i witaminy D. Brzmi okey, więc dlaczego temat ryb powraca? A no dlatego, iż biedaki są niezanieczyszczeni rtęcią. Coś mi mówi, iż to człowiecza wina, ale to nie miejsce na elaborat nad tym.  Od dziecka wiemy, iż rtęć jest zła. Tak więc jakie rybki jeść albo jakich nie jeść. Logiczną odpowiedzią wydaje się, iż powinno unikać się rybek drapieżnych: rekinów (zakładam, iż je jadacie, ja nie nie stać mnie na taki rarytas), miecznik (chyba też nie jakoś popularna w naszych kręgach) ale jest i tuńczyk, u nas powszechnie znany. Również halibut, dorsz czy marlin nie są do końca wskazane albo inaczej ich spożycie powinno być ograniczone. W końcu coś jeść trzeba, a wiadomo teraz nawet kurczak nie jest bezpieczny :/ No więc co nam zostaje? Na pewno można spożywać takie produkty jak: sum,sardynki,  łosoś, pstrąg (hodowlany) , flądra czy moje krewetki i kalmary 🙂
Oczywiście należy pamiętać o ich właściwym przygotowaniu i zakupie  świeżych (lub względnie świeżych jak mówimy o mrożonych) okazach.  W szczególności trzeba uważać z owocami morza i na pewno nie pochłaniać je kilogramami i nie w wersjach surowych.

SŁODYCZE: no cóż….z nimi to jak przed ciążą, nic się nie zmienia i nadal są pustymi kaloriami. Ale co zrobić, jak w środku nocy mamy ochotę na pączka albo czekoladę z bąbelkami!!! No cóż po prostu ją zjeść, ale z umiarem. Ja niestety musiałam w końcu zrezygnować ze słodyczy i ewentualnie zaspokajać się zdrowszymi ich „odpowiednikami” ( ten kto to wymyślił to określenie, chyba nigdy nie miała potrzeby zjeść pysznej, bąbelkowej czekolady JEJ NIC NIE ZASTĄPI), z powodu dość prozaicznego, ale skutecznie działającego na moje słodkie zapały. Mianowicie wzdęć i zaparć, których prawdziwe znaczenie odkryłam dopiero w ciąży. Ból nie ziemski no i ryzyko hemoroidów.

SERKI PLEŚNIOWE: no tu chyba kwestia jest dość jasna-listerioza, która potencjalnie może występować również w niepasteryzowanych produktach.

Słyszałam, też iż powinno się ograniczyć spożycie orzeszków (gdyż mogą alergizować dziecko). Powinno się też unikać gazowanego, w szczególności tych napoi, które są słodzone i kolorowe (spójrzcie na E, które są w składzie). Fast food też nie jest wskazany, oczywiście jeden hamburger nikogo nie zabije, ale każdy z nas wie ile w tym jest konserwantów. Ponoć trzeba ograniczać spożycie niektórych szynek, parówek czy kiełbasek. Ograniczyć należy spożycie kofeiny (kawy), która wypłukuje ważne składniki z organizmu (ale spokojnie mała kawka z rana jest dozwolona 🙂 ) Polecam unikać tłustych rzeczy, gdyż nasz metabolizm i trawienie jest dość spowolniony przez dużą ilość produkowanych hormonów tj. progesteron i może powodować nieprzyjemne wzdęci i zaparcia. Sól, w ciąży jest jeszcze większym wrogiem, niż przed. Jako, iż w drugiej jej połowie często dochodzi do zatrzymywania wody w organizmie i puchnięcia różnych części cała, należy ograniczyć spożycie białego proszku, aby potem nie skończyć jak ciotka Dudleya z Harrego Pottera. Jeszcze przychodzą mi na myśl herbatki ziołowe. Oczywiście nie wszystkie są szkodliwe, ale w ciąży panuje zasada, nie bierzemy leków bez zgody lekarza i sądzę, iż to samo odnosi się do herbatek ziołowy. W końcu lepiej jest zapytać, niż potem żałować.

Kiedy już wykreślimy połowę swoje menu (u mnie tak było) odkryjemy, iż po drugiej stronie tęczy jest naprawdę dużo fajnych i smacznych produktów. Więc nie jest źle, głowa do góry w ciąży można porządnie zjeść dla dwóch 🙂

Reklamy

2 thoughts on “DIETA CIĘŻARNEJ

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s