Freudowskie „TO”

Ostatnio stwierdzam, iż w Freud w swojej psychoanalizie człowieka pominął jeden bardzo istotny element. Wykazał poklei fazy oralne, analne, falliczne i genitalne. I okey nie będę negować dziedziny, w której uznawany jest za specjalistę. Jednak im bardziej o tym myślę i analizuje tym bardziej stwierdzam, iż czegoś po ww. brakuje. Według Pana F. celem rozwoju psychoseksualnego jest skupienie popędów płynących ze wszystkich źródeł pod hegemonią genitalności i związanie ich z rozmnażaniem. No okey mój z dnia na dzień rosnący brzuch wskazuje, iż  ww. przeszłam. Jednak odkrywam obecnie kolejną fazę erogenną, której Pan Freud chyba nie badał. A mianowicie fazę hmm, nazwijmy ją gastralną.
Bo przysięgam jedząc, omlet z czekoladą, borówką amerykańską, arbuzem i szynką doświadczyłam przyjmność na tle niemal seksulanym. A w końcu seksualność w teorii Freuda to tyle co dążenie do przyjemności.
To na pewno było przyjemne doznanie.

Misako

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s