23 tydzień ciąży

Muszę powiedzieć, iż to był póki co najfajniejszy tydzień ciąży. Moja pokręcona psychika w końcu wyluzowała i naprawdę mogłam się cieszyć moim odmiennym stanem i emanować nim w świat. Teraz nie było wątpliwości, iż połknięta piłka to Nowy Człowiek.
week 23
W tym tygodniu w końcu również odebrałam z Empiku książkę o ciąży. Długo, długo szukałam i czytałam, która jest najfajniejsza i która nie będzie dublem informacji na Internecie i iPhonie.
Wybrałam książkę Heidi Murkoff  ” W oczekiwaniu na dziecko”.
Póki co- a nadrobiłam- rozdziały o diecie, dolegliwościach, skutkach chorób (ominęłam rozdziały od 1-5 miesiąca ciąży) książka mi się podoba. A chyba jedynym minusem, jest to iż jest pisana w realiach USA, no i część rzeczy nie zawsze się pokrywa z naszą Polską rzeczywistością.
Zdaniem Męża wybrałam ją, bo jak to lubi określać „lubię literaturę, którą można zabić”.
1001583_701537973205824_65036305_n
Książka ma faktycznie 623 strony i do lekkiej lektruki nie należy.
I faktycznie jakoś tak mam, iż lubię takie książki, którymi można ewentualnego włamywacza zabić. Nie życzę nikomu dostać z mojego Zbiory Cywilnego po głowie. 🙂
Tak czy siak, nie wiem tkwi we mnie głęboko zakorzenione przekonanie, iż w Internecie można wpisać wszytko. A książka to prawdziwa skarbnica wiedzy.

W tym tygodniu zapisałam nas również do szkoły rodzenia. Na początku myślałam, iż trochę to wcześnie, ale jak się dowiedziałam jakie są kolejki, i iż najwcześniejsze zajęcie będą jak będę w 28 tygodniu, stwierdziłam, iż nadgorliwość czasem popłaca. Tak więc wkrótce zacznę uczyć się oddychać (no bo wiadomo przez te wszystkie lata jakoś sobie nie radziłam :P) i przeć (a tu mi lekarz powiedział, iż muszę się przyłożyć bo ponoć prę beznadziejnie 😛 ).

Kolejną „atrakcją” tego tygodnia było oglądanie wózków. I kurcze, jak człowiek ma za duży wybór to zaczyna fiksować. Jako, iż zaraz koło nas jest mega hurtownia dziecioarykułów, udaliśmy się na pierwsze zwiady tam. I serio jak weszłam, tak miała ochotę wyjść. Stały trzy rzędy wózków, w każdy po dwadzieścia parę wózków 3w1. I bądź tu człowieku mądry co wybrać. Ten kto powiedział, iż wybór wózka to jak wybór samochodu miał rację.
Mi od zawsze marzył się X-lander, jednak okazał się, iż ma małą gondolkę i na zimę może być lokalem przyciasnym na Nowego Człowieka.  A w końcu M1 Nowego Człowieka od 28 tygodnia zacznie się robić kawalerką, nie chcę, aby musiał się męczyć i na zewnątrz. Niestety X-lander odpadł na przedbiegach z kocykami i kombinezonami, w których dzieci wyglądają jak zmumifikowane. Jak się okazało, wymiar gondoli to nie jedyna ważna sprawa i przy zakupie 3w1 trzeba mocno skupić się na spacerówce.
Miły pan przez bite 1,5 h tłumaczył nam funkcje kolejnych wózków. I chyba po moim dziesiątym z rzędu pytaniu „A jaki ma minus” miał nas dość. Na jego szczęście mój pęcherz dał o sobie znać i trzeba było się ewakuować do domu.
Nie wyszliśmy jednak z tego doświadczenia bez żadnych nowych yyy doświadczeń (i toną ulotek).
Postanowiliśmy spisać funkcje wózka, które są dla nas ważne, a które nie i ponownie udać się na podboje za jakiś miesiąc, półtora. Oczekiwanie waha się od 2-4 tygodni (no poza wózkami powyżej 3000 zł, ale to nie nasza grupa docelowa).

Nie jako dla uczczenia mojego powrotu do zdrowia psychicznego, Mąż zorganizował mi super-romatyczny weekend. Od zawsze mam słabość do ulicy Francuskiej i tamtejszych knajpek, więc praktycznie cały weekend pędziliśmy w różnych knajpach i restauracjach.  W jednej moje jedzenie nawet na mnie warczało 🙂 a jednej siedzieliśmy pod parasolami.
733747_701568336536121_1467008562_n 1098367_701568449869443_1635199358_n
I tak uczciliśmy mój powrót do normalności 😛
No i opłakaliśmy nasze wakacje na których właśnie mieliśmy być. No ale mamy Nowego Człowieka, a Karaiby nie uciekną 🙂

A teraz pytanie czy ciało też zachowywało się normalnie 🙂
BIODRA: 99 cm (chlip chlip)
TALIA: 80 cm i z tym wymiarem moja talia osy poszła w zapomnienie…
WAGA: 64 kg i powróciliśmy do przedciążowej wagi. Czyli póki co jestem na zero.
OBJAWY: niezmienne- ciągnięcie brzucha i nietrzymanie moczu (choć ćwiczę Kegla i jest lepiej)
ODZIEŻ CIĄŻOWA: póki co nic nowego. Ciepełko na dworze służy sukienką, w które ( w większości) się jeszcze mieszczę.
ROZSTĘPY:póki co nic nowego (i oby tak do końca)
ZACHCIANKI:  jedzenie ogólnie, każde w każdej postaci
CZEGOŚ BRAK: w sumie, chyba nie…
PŁEĆ: DZIEWCZYNKA na bank mam to na fotce
RUCHY: TAK!!! Mnóstwo i mają już chyba swoje “pory”
SPRAWIA RADOŚĆ
: powrót do normalności psychicznej 🙂
NAJLEPSZA CHWILA TYGODNIA: obiad w hinduskiej knajpie na Francuskiej i spacer 🙂

MISAKO

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s