Szkoła rodzenia – nie panikuj i odginaj wargę

Udało nam (w sumie mi bo byłam sama) zapisać do szkoły rodzenia refundowanej prze NFZ (600zł w kieszeni to nie byle co jak spodziewa się dziecka). Na dzień dobry dostaliśmy zestaw próbek ( w końcu promocja to podstawa). W tym butelkę dla niemowlaka (taką na start). 🙂 Nie będę wybrzydzać, wszytko się przyda 🙂 A wydatków przed nami jest masa, więc każda oszczędność się liczy.
IMG_0462      IMG_0473
Panie położne uczyły nas w ten weekend kiedy czas do porodu. Krótko mówiąc, życie to nie film – woda ci nie chluśnie i nie musisz od razu pędzić do szpitala. Oczywiście mówimy o dobrych wodach, a nie zielonych i sytuacji, gdy nie ma skurczy. Podobnie z nimi. Pani położna uprzedzała nas, iż nie ma sensu pędzić do szpitala jak skurcze są co 20 minut, ba nawet nie co 10 minut, bo albo nas odeślą (i tu będą łzy) albo na patologii położą.
Jestem pewna, iż nie wytrzymam do czasu kiedy skurcze będą co 7-5 minut przez 2 h. Jestem niemal pewna, iż jak tylko zejdziemy poniżej 10, to zacznę panikować i kazać Mężowi pakować manatki. I na pewno nie dam się odesłać do domu. Ponoć w okolicach porodu tracimy rozsądek i dobrze. Niech sobie położne myślą o mnie co chcą. Nie będę ryzykować zdrowiem Nowego Człowieka. Złe podejście? Pewnie tak, a co tam.
W tym miejscu postanawiam zaznaczyć, iż postanowiłam również mieć własną położną. Będzie to nas słono kosztowało, bo na naszym rynku to koszt około 1500zł. Ale niech będę stratna, zrezygnuje z ciuchów przez 5 miesięcy. Chce mieć jednak „swojego człowieka”  w szpitalu.
Nadal pozostaje sprawa szpitala. Inflancka lub Żelazna??? Pierwszy albo chwalony albo hańbiony (ponoć nie ma opieki poporodowej) . Drugi odsyła, a wiadomo przy pierwszym porodzie nie wiemy czego się spodziewać więc …. czy ryzykować ?
Nie wiem, pewnie czeka nas kilka nocy i dni rozważań. Mamy jeszcze około 5-7 tygodni. Potem musimy mieć już położną i umowę z nią podpisaną.
Ale wracając do szkoły rodzenia.
Omawiano też laktację. była słynna warszawska laktatorka, która nas obejrzała i oceniła nasze „predyspozycję”. Ponoć nie powinnam mieć problemów. Pożyjemy zobaczymy.
Uczyła nas jak Nowych Ludzi do piersi przykładać- to wcale nie taka łatwa sprawa, jak myślałam.
Potem pokazała jak kąpać, przeprowadzać zabiegi higieniczne i ubierać.
Słuchałam namiętnie i robiłam pilne notatki w moim iPhonie. Tymczasem mój „bobas” patrzył na mnie krzywo.
-Kobieto dziwna jesteś
Czułam to spojrzenie przez 3 bite godziny…scary…
IMG_0466
Oby mój Nowy Człowiek na mnie tak nie patrzył.

Tak czy siak czekają nas jeszcze 3 zajęcia. Ocena?
Powiem tak, póki za darmochę fajnie pochodzić. Ale jakby za takie zajęcia miała zapłacić kilka set złotych, nie wiem czy byłabym aż tak zachwycona. J
Zobaczymy jak przejdziemy do ćwiczeń.

MISAKO

Reklamy

2 thoughts on “Szkoła rodzenia – nie panikuj i odginaj wargę

  1. Anna pisze:

    mam to samo… udało sie na refunowane zapisać… i tez planuję żelazną… ale chyba nie bede brała położnej… sama nie wiem, jeszcze sie zastanowie…
    aaa i paczuszkę w szkole dostałam taką jak Ty 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s