26 tydzień ciąży – dostaniesz palec, to chcesz ręki

Pamiętam kiedy wyszłam ze szpitala powtarzałam, iż chce zobaczyć na moim telefonie 26.0 vs 14.0., iż wtedy to już będzie ciąża pełną gębą.
Jak wiadomo apetyt rośnie w miarę jedzenia więc, tak więc kiedy moja ciążowa aplikacja tak pokazała nie poczułam tak bardzo oczekiwanej radości. Moją pierwszą myślą było to „Tam na dole ma być 10.” Cóż ciężarnej nigdy się nie zaspokoi.
IMG_0533
Tak więc minął mi i 26 tydzień ciąży. Wspaniale 🙂 jak mówiłam, ja mogłabym przeskoczyć od razu do 35 tygodnia.
W tym tygodniu jednak po raz pierwszy Mężul dał się ponieść syndromowi „wicia gniazdka”- jejeje nareszcie. Pewnie miało na to wpływ, to iż na metce widniało wielkie -80% :P. Cóż jedna strona musi zostać nadal rozsądna finansowo. U nas to Mężul 🙂
Tak więc podczas wizyty w Factory (dedykowanej na zakup butów i koszulek dla Mężula, ale on oczywiście nic nie kupił- chyba taka jest jego metoda, ogląda, czasem mierzy, łazi z towarem po sklepie,  no i potem nic nie kupuje, bo stwierdza, iż mu niechce się w kolejce stać), tak czy siak trafiliśmy do SMYKA.  Po raz pierwszy Mężul nie wygonił mnie z działu dziecięcego (jak to ma w zwyczaju robić). I muszę przyznać, iż dał się oczarować magią dziecięcego działu.
A oto efekty:
IMG_0487 IMG_0488 IMG_0492
Zakup może nie szalony, ale biorąc pod uwagę oświadczenia Mężula, iż NIC nie kupimy z ubranek(bo mamy kartony od chrześniaków- co dla mnie wcale nie wyklucza kolejnych zakupów, w końcu to, iż ma się już torebkę nie oznacza, iż nie można mieć kolejnej, prawda?). Dla mnie to i tak wielki sukces.
Swoją drogą zastanawiam się jak to jest z tą wyprawką dla niemowlęcia zimą? Czy trzeba brać ze sobą body, śpiochy i kaftaniki czy wystarczą tylko pajacyki i kocyk/kombinezon? Będę musiała pogadać o tym w szkole rodzenia.
A mówiąc o szkole, w tym tygodniu omawialiśmy fazy porodu i połóg, z pięknym obrazowym filmem. Aż Mężula złapałam za rękę jak pokazywano szycie.
Wiedziałyście, iż szyją w środku!!!
Dla mnie to był szok, oczywiście wiedziałam, iż mogą ciąć i szyć, ale nie w środku. Dodatkowo pokazywano nam pozycje porodowe. Dziele się z nimi z Wami poniżej:
na_pilcew_klekuopieranie
o_lozkoklek_na_lozkuparcie_krzeslo
parcie_w_kuckiklek_lozkoparcie_na_lozku
Więcej o tych pozycjach znajduje się wg tych schematów co miałyśmy na : http://www.rodzicpoludzku.pl/porod/wertykalne-pozycje-porodowe-przyklady.html
Mnie to się podobają te z partnerem. Bardzo mi zależy, aby Mężul był ze mną i aktywnie uczestniczył w porodzie. Mam jakieś takie dziwne uczucie, iż to spowoduje, iż będzie czuł to bardziej i rodzicielstwo będzie dla niego bardziej realne (a ja swoją drogą będę się czuć bezpieczniej). Może wynika to też z tego, iż teraz Mężul powtarza, iż to wszytko jest dla niego jeszcze takie nierealne i nierzeczywiste. Dotyka brzuszka, czasem mówi do niego, ale sam przyznaje, iż nie jest to dla niego jednoznaczne z tym, iż w środku jest dziecko.
Jego dziecko.
Nie ukrywał jednak, iż oglądanie porodu naturalnego z punktu widzenia położnika, nie wejdzie w grupę jego ulubionych pozycji filmowych i jakby co przylepi się do mojej głowy.
Nie wiem dlaczego, ale chciałabym mieć filmik z porodu. Nie mówię tu o zoom w moje krocze, ale o to co się dzieje z nami. Boję się, iż nie będę pamiętać tego co się stało i umkną mi te chwile w natłoku emocji, bólu i ewentualnych prochów. Tak np. było ze ślubem. Gdyby nie film nie pamiętałabym połowy wydarzeń. A przecież nie byłam wyjątkowo zestresowana.
Położne mówią, iż to taka komercjalizacja. Ja jednak tego, tak nie odczuwam. Chce, aby to było dla nas, abyśmy mogli później spokojnie powrócić do tego dnia i powspominać, jak to wrzeszczałam, iż Mężul mnie nie dotknie już nigdy, a on jak orzełka wywinął (ciągle powtarza, iż pewnie zemdleje- mój uczuciowy mężczyzna).
A jak z wami było, filmowałyście (albo chcecie)?
Na kolejnych zajęciach omawialiśmy techniki oddychania podczas porodu.
Czyli głęboki wdech (ma się unieść brzuch nie klatkę) i powoli wypuszczamy powietrze. Oczywiście to podczas skurczy. Męzul siedział za mną i pilnował, abym nie oddychała na wysokości klatki (kładąc mi swą wielką dłoń na klatce). Mamy ćwiczyć cały tydzień, bo później przejdziemy do zajęć z piłką.
Fizjoterapetuka uczyła nas też jak kłaść niemowlę i czemu należy wykonywać poszczególne pozy czy ćwiczenia.
Jednoznacznie zabroniła nosidełek czy chodziaków. Również nie wypowiadała się pochlebnie o tak modnych obecnie chustach. Jak mówiła i tłumaczyła miało to spory sens.
W drugiej części mieliśmy masaże, a raczej nasi zacni Panowie byli szkoleni jak dopieszczać swoje zbolałe i zmęczone żony. Mężul mam nadzieję, iż pilnie uważał, bo nogi często mnie bolą 🙂 Przetestuje skrupulatność Mężula i to co zapamiętał niedługo.

W ty tygodniu otrzymałam dwie koszulki do przetestowania, o jednej już pisałam (z IF) a drugą z LupoLine. I muszę powiedzieć, iż tą jestem zachwycona i poświęce jej osobny wpis (i pewnie kolejny jak zacznę korzystać). Ogólnie oświadczyłam, iż biorą ją do szpitala, bo przecież też chce jakoś wyglądać (ślicznie znaczy się). Jak mówiła to Anna „stylish labor”. Porządnie zastanawiam się nad dokupieniem jej siostry w odcieniu różu :), a to o czymś świadczy :).

BIODRA: 100 cm
TALIA: 84 cm
WAGA: 65,5 kg – jak widać nie szaleje za bardzo z moją wagą
OBJAWY: zapalenie pęcherza
ODZIEŻ CIĄŻOWA: no jedynie te koszulki do karmienia
ROZSTĘPY: póki co nic nowego (i oby tak do końca)
ZACHCIANKI:  jedzenie ogólnie, każde w każdej postaci i spanie (nie ma to jak drzemka z pełnym brzusiem)
CZEGOŚ BRAK: w sumie, chyba nie…
PŁEĆ: dziewczynka :)
RUCHY: TAK!!! Choć teraz to już coraz częste są takie obroty niż stricte kopniaki
SPRAWIA RADOŚĆ
: wszytko , mam wyjątkowo dobry humor (minus nocne siusiania )
NAJLEPSZA CHWILA TYGODNIA: trudno powiedzieć, ogólnie cały tydzień był bardzo przyjemny 🙂

MISAKO

Advertisements

2 thoughts on “26 tydzień ciąży – dostaniesz palec, to chcesz ręki

  1. mary j. pisze:

    Bardzo fajne ciuszki 🙂 ja czekam jeszcze na moment, gdy u mojego mężuśka wystąpi syndrom „wicia gniazdka”… Póki co to przegania mnie ze sklepów z rzeczami dziecięcymi.
    Jak widzę to masz podobny brzuszek do mojego, choć ja mam ostatnio obawy czy tygodnie mam policzone prawidłowo…
    pozdrawiam

    • misakohime pisze:

      Mary, mój to miał taki jednodniowy syndrom, znów mnie przegania ze sklepu(działu dziecięcego) 😛
      Co do tygodni to masz fajny kalkulator na http://www.ladiesandbabies.pl/
      Ja na blogu piszę o tzw. tygodniach skończonych. Czyli np. 26t i6 dzień to naprawdę trwający już 27 tydzień :), ale opisuje go po skończeniu (czylu tak naprawdę w trwającym już 27 tygodniu).
      Ale lekarze mówią o tygodniach skończonych zazwyczaj 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s