O tym jak z kłótni wyszło dobrze…powiedźmy nawet idealnie

Ostatnio strasznie kłótliwa się zrobiłam. Kłócę się oczywiście o wszystko, a  w szczególności zajadle o bzdury.

Nasz ostatnia kłótnia (po której się porządnie popłakałam) dotyczyła wózka. I to nie tego jaki ma być wózek, a o jego…. rączkę.
Mianowicie wybraliśmy wspólnie, wyjątkowo zgodnie wózek Tako Captiva Aqustic 07.
CAPTIVA ACOUSTIC brąz
Bardzo nam się podobał i cena była całkiem spoko.
Ja jednak w namiarze czasu jaki mam od kilku tygodni (z powodu zwolnienia i przymusowego leżakowania), dużo siedzę na Internecie (czy w?).
I tak sobie oglądałam wózki tego producenta i zobaczyłam, iż na tym stelażu co nasz wózek jest też wózek, co może mieć ciemną rączkę (a bałam się iż jasna będzie się łatwiej brudzić).
No i zaczęłam męczyć Mężula, iż powinniśmy (czyt.on) załatwić ten wózek, ale na tym drugim stelażu. Problem pojawiał się w gondoli, iż jej uchwyt pozostanie taki sam (jasny) czyli nie będzie odpowiadała rączce wózka. No ta ja znów w ryk (dziwne ogólnie mało zawsze płaczę), iż wózek będzie beeee. I ja tak nie chcę. Trudno mnie zadowolić.
Rozwiązaniem było podmienienie wózka na tzw. imitację lnu, bo to właśnie ona miała ciemne wstawki, tam gdzie nasz jasne. Tego nie chciałam i powiedziałam „niech już będzie” (oczywiście z wielką łaską w głosie 😛 )

No i przez kilka dni byłam foszasta,po czym zapomniałam o sprawie. A wózek się robił….

I dwa dni temu przyszedł.

I otwieramy karton a tam CIEMNA rączka.

Moja pierwsza myśl – zmienił zamówienie na imitację lnu – zabije go!!!!!!!!!!!
I się zaczęło.
Mężul nie był jadnak tak pokorny jak ostatnio i chyba się mocno na mnie zirytował, bo całkiem solidnie mi odpyskował. Po czym po obrażaliśmy się na siebie, a wózek został w kartonie. Dopiero kiedy noc zmusiła nas do ponownego kontaktu odezwaliśmy się do siebie.
– Mycha nie bądź zła
– Nie jestem (taaaaaaaaa)
– Przez widzę, iż jesteś.
– Bo ty to ignorujesz, a wózek to zakup na 3 lata.
– Nie ignoruje, ale nie zmieniłem zamówienia, mówiłem tylko o ciemnej rączce.
– (mina nr 5 – taaa pewnie, zawsze jak coś robisz to tak wychodzi, sama powinnam się tym zająć)
-Słuchaj zobaczmy ten wózek, może nie jest taki zły?

No i poszliśmy go rozpakować.  Mężul wyjął wszytko z kartonów, poskładał stelaż. A ja patrzę na niego (wózek) nieufnie, patrzę, patrzę. Mężul patrzy…
-Ej, ale czy to nie ten wózek co zamawialiśmy…
– No…ale nasz miał ecri wstawki.???

Patrzymy na wózek, patrzymy na zdjęcie.

-Czy oni aby nie zrobili tak jak mówili, iż się nie da? – pyta nie pewnie Mężul.
Ja patrzę i na zasadzie „znajdź trzy różnice” porównuje fragment po fragmencie.

Co się okazało. A to mianowicie, iż uwzględniono naszą prośbę, aby ecri elementy były ciemno brązowe.

Złożyliśmy wózek i powiem Wam, iż pod koniec śmialiśmy się w niebo głosy. 2 kłótnie, długi foch i o nic 🙂
A wózek okazał się dokładnie taki o jakim marzyłam. Jest IDEALNY.
Nie ma to jak właściwe podejście do problemu…
Ale z nas para….

MISAKO

P.s. wózkiem pochwalę się jak znajdzie się fragment domu w którym można zrobić zdjęcie bez syfu i kartonów w tle 🙂

Advertisements

One thought on “O tym jak z kłótni wyszło dobrze…powiedźmy nawet idealnie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s