7/D-day. Skończyliśmy 39 tydzień

No i teraz dzieli nas tylko (teoretycznie) 7 dni od terminu porodu.
Byliśmy na wizycie u lekarza i ten ocenił stan nasza na „daleki od porodu”. Nie sugeruje się jednak tym za bardzo, gdyż wiem, że z tą szyjką to różnie bywa i z niegotowej może nagle zrobić się gotowa.
Tym bardziej, iż coraz więcej objawów opisywanych jako „przedporodowe” zauważam.
1.Zaczynając od biegunki i mdłości, które męczą mnie od 3 dni, nawet do mojej położnej zadzwoniłam, czy mam już trapki do szpitala ubierać 🙂 ona jednak ostudziła moje nadzieje. To może być „oczyszczanie” się organizmu, może ale nie musi. Równie dobrze mogłam coś zjeść albo brane żelazo mi tak dokucza. A nawet jeśli ten objaw, to objaw TEGO, to może trwać od kilku dni nawet po 2 tygodnie O_o i bądź tu człowieku mądry. Mam dużo pić wody…jak zawsze.
2.Dodatkowo jakieś 3 dni temu spuchła mi prawa noga, znów nic wielkiego i mam się cieszyć, że dopiero teraz mnie to dopadło. Mam oczywiście dużo odpoczywać (ech dziękuje bardzo na-odpoczywałam się przez te 32 tygodnie). I znów dużo pić wody.
3.Aby prawa noga nie była samotna, Nowy Człowiek ułożył się tak, że na coś tam naciska i mam rwę kulszową w lewym udzie i pośladku. Jw. nic nadzwyczajnego mam się cieszyć, że dopiero teraz. Minie po porodzie. I znów mam odpoczywać. Czego nie robię, mimo że dostaje lewostronnego paraliżu…
4. Wczoraj po raz pierwszy miałam ból krzyża (już go nie konsultowałam, ale zakładam, że mam się cieszyć, że dopiero teraz i dużo odpoczywać 😛 ) Nie wiem czy to pochodna rwy, czy to ciężar Nowego Człowieka (o nim za chwilkę), ale plecy rypią całkiem porządnie. Do tego stopnia, że jak połączy się paraliż nogi i zgięcie to wyglądam jak chodząca kaleka 🙂 .
5. Najnowszym, i chyba najbardziej konkretnym objawem są wczorajszo/dzisiejsze skurcze.
Kiedy w końcu w nocy zasnęłam, po ‚n’ odwiedzeniu łazienki o 2:14 obudził mnie ból. I chyba po raz pierwszy mogłam powiedzieć, że czuje coś o czym czytałam. Ból zaczynał się u dna macicy i schodził na dół kończąc jako typowy ból menstruacyjny (tyle że słabszy niż mi znane). Za bardzo nie chciało mi się zmieniać pozycji, aby zobaczyć czy minie, sięgnęłam więc po telefon i zaczęłam odliczać. Zabawa trwała przez 2h a skurcze były w różnych czasowych interwałach, 6-11 minut. Po czym po prostu ucichły. Z całej tej zabawy zostało mi niewyspanie. Nawet nie dane mi było pospać do 10 czy wziąć drzemkę, bo nad nami ktoś ambitnie uskutecznia wiercenie wiertarką i chyba chce pobić rekordy w ilości zrobionych dziur… :/
Pozwoliłam sobie dziś jednak na spędzenie leniwego dnia w domu. Nie leżę co prawda, ale ubrałam się w dresik i się krzątam po domku, składając wszystko co się da. Od walizki staram się trzymać daleko, bo pakowanie jej po raz setny wydaje mi się zbędne 😛 Pogoda mi sprzyja, więc się mocno chill out-uje z moimi kiciami u boku 🙂

Zauważyłam też w końcu obniżenie brzucha. No dobra słowo „zauważyłam” jest za mocne. Jak patrzę w lustro nic nie widzę, aby mi się obniżyło. Ale jak kładę rękę tak nisko na brzusiu to czuje taką dodatkową góreczkę, której wcześniej nie było. Zakładam więc, że to schodząca główka mojej małej latorośli, która wg lekarza jest już bardzo nisko. Poza tym mój Nowy Człowiek nie jest już taki MAŁY. Kiedy lekarz powiedział, że waży +/- 3400 gram pękłam z dumy. Ja ważyłam 2900 a Mężul 3100. Czyli nasz córcia już nas wyprzedziła . Ech, co za duma (mamusiowa) mnie rozpiera (choć wiem, że USG jest bardzo orientacyjne i próg błędu to 300gram). 🙂
Inną ciekawostką jest to, że ciągle na wadze przybieram. A ponoć w 9 miesiącu się raczej już nie przybiera, a nawet chudnie.
Nie ukrywam, że mam wilczy apetyt i naprawdę ciągle bym jadła. Serducho mi trochę płaczę jak wskakuje, e wtaczam , się na wagę.Ale co tam, schudnę sobie później 🙂 teraz mogę „bezkarnie” jeść (tak sobie mówię) :). Poza tym z tego co mi się obiło o uszy podczas karmienia nie powinno się jeść czekolady. Chcę więc dobrze zapamiętać jej smak, na okres kiedy przyjdzie mi z niej zrezygnować i ją zrzucać z zadka 🙂
Nasz brzusio osiągnął kolejny okrągły wymiar, tj. 110 cm 🙂 i poza talią która spadła o 4 cm (pewnie przez te obniżenie brzucha), to nic się w wymiarach metrycznych nie zmienia.
Chyba nie jest z nami aż tak źle 😛
week 39

Dobra zabieram się za tą Milkę, nie może się zmarnować 😛

Misako logo

20131114-172638.jpg

Reklamy

4 thoughts on “7/D-day. Skończyliśmy 39 tydzień

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s