Przetrminowano… +1/d-day

Doskonale pamiętam, jak trafiłam do szpitala z rozpoznaniem „przedwczesne skurcze, poród zagrażający”. Wówczas dla mnie brzmiało to jak wyrok, gorszy niż wyrok śmierci.

To było w 33 tygodniu i 6 dniu mojej ciąży. Przez pierwsze dni leżałam mocno otępiona i oszołomiona całym zdarzeniem, jak i lekami które mi ciągle podawano.
Przez te dni towarzyszyły mi mi dwie ciążarne, jedna w 36, a druga w 26 tygodniu. To było spoko. Ludzie na moim „poziomie”.
W 35 tygodniu spotkałam TĄ pierwszą – nazwaną przez mnie Przeterminowaną.

Los był dla mnie o tyle łaskawy i szanowana ciężarówka, po zaledwie kilku godzinach trafiła na stół i nie zdążyła ponarzekać : „Jak to jest jej strasznie„.
To się zmieniło po 3 dniach.
Przyszła Kasia, 41 tydzień 4 dzień.
Kasia nie pierniczyła się i od progu zaczęła wyrażać opinię na temat idei ‚przeterminowania’.
Zacznijmy, że całą ciąże przełaziła, wliczając w to 5km marsz z/do pracy aż do 9 miesiąca, posprzątała całe mieszkanie, umyła okna, z mężem mogłaby już drugie dziecko spłodzić, gdyby nie fakt, że już była w ciąży. A szpitalny korytarz przeszła już 200 razy.

Kasia, była początkiem depresji, którą ściągnęłam moją mamę przez pół polski (500km). Wówczas płakałam i klęłam pod niebiosa – GDZIE TU SPRAWIEDLIWOŚĆ !!!

NO GDZIE…

Kasia była drugą, z 6 ,Przetermiowanych z jakimi miałam przyjemność podczas mojego 3 tygodniowego pobytu w szpitalu.
Ja liczyłam dni, ba godziny mojej ciąży, a one…ech one chciały tylko tą ciążę skończyć…powtarzałam sobie, iż robiła bym wszystko, aby móc się z nimi zamienić…sądziłam, nie byłam PEWNA, ze mnie to nie spotka i będę miała szczęście jak dotrwamy do granicy 2 tygodni przez EDD.

Podczas wypisu takie oto słowa usłyszałam od lekarzy:
– ” Może Pani nie urodzi w tym tygodniu (36 tydzień skończony), ale do 7.11. to raczej Pani nie dotrwa”
Położne były trochę innego zdania :
-„Tak cię (byłyśmy już po imieniu) tu namagnesowaliśmy, że zobaczysz trafisz do nas i będziesz wyrabiać km na korytarzu” 🙂 – pocieszały mnie – „Nie byłabyś pierwsza…”

Wówczas w to nie wierzyłam i naprawdę byłam przygotowana, iż Nowego Człowieka przywitamy około 7.11. Dni jednak mijały, a moja tablica odliczająca dni do porodu, była coraz to bardziej zakreślona.
I tak oto wybiła moja data : 21.11.2013r.

Czekaliśmy, wsłuchiwaliśmy się w mój brzuch BA nawet na IP pojechaliśmy, aby sprawdzić co w trawie piszczy…

I co się okazało???? No cio…

Żeśmy daleko w lasie, skurcze to mamy zaraz obok kategorii „liche” , a szyjka to nawet nie myśli o porodzie.  UWIERZYCIE?
Największą zabawę z tego wszystkiego ma Mężul, który zaraz jak wybiła godzina 00:01 zadzwonił do mnie i głośno zakrzyczał :

-Część PRZETERMINOWANA !!!!!!!!!!!!!!
40 tydzień 1 dzień

I jak się ma tu człowiek nie wku…yć 🙂
Nowy Człowiek chyba na poważnie postanowił zafundować mamie ciążę ALL INCLUSIVE.

Misako logo

Reklamy

6 thoughts on “Przetrminowano… +1/d-day

  1. jadźka pisze:

    Pamiętam jak Cię szlag trafiał, kiedy sama liczyłaś minuty utrzymanej ciąży 🙂 Dzisiaj kończy się era skorpiona, więc może jutro? Nowy Człowiek po prostu chce być strzelcem i tyle 😉

    • misakohime pisze:

      Ja sama nie wiem co lepsze, ponoć wagi są bardziej zrównoważone (tak mi mówią).
      Ja to bym chciała aby się po prostu urodziła, bo jak nie to wywołają ją dopiero w grudniu O_o jak dla mnie może i być Jednorożcem 😛

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s