Życzenia od Misako i Chibi

20131231-134634.jpg

Reklamy

Wiedza Wujka Googla

Będąc współczesną matką, za każdym razem jak coś się dzieje szukam wiedzy w sprawdzonych źródłach 🙂 czyt. u Wujka Google, który jest wszechbiblioteką XXI wieku. I nie zależnie czy dotyczy to ilości snu, kolek, smoczków czy umiejętności bobasa, na googlu wszystko się znajdzie. Kurczę znalazłam nawet odpowiedź o powrocie do powiedźmy „małżeńskich obowiązków” po nacięciu mnie w miejscu niezwykle intymnym 🙂 Kto by pomyślała, że nie ja jedna byłam owym tematem zainteresowana 😉
I jak w ciąży informację z forów, były dla mnie raczej zgubne…to portale jak osesek, parenting czy babyonline często są przez mnie odwiedzane. (liczę, że bzdur nie piszą ‚hope so’)

Ale wracając do meritum tego wpisu. Po dzisiejszej nocy i jej horror story-kończącym się dwójką kompletnie zmarnowanych dorosłych,, Misako leżąc już 53 minutą z przyssanym małym ssakiem szuka…wtf to moje dziecko od 2 dni wyprawia.
Gdzieś w zamętach mojej zmęczonej pamięci przypominam sobie, iż czytałam w „Pierwszy rok życia dziecka” o czymś jak zryw rozwojowy.

Oczywiście moja zmęczona pamięć nawaliła, ale wiedziała, w którym kościele dzwoni.
I tak oto czytam:
„W pierwszym roku życia dziecko przechodzi przez 7 tak zwanych skoków rozwojowych. Są to okresy, gdy następuje gwałtowna zmiana w niedojrzałym układzie nerwowym malucha. 1 skok – 5 tydzień – wrażenia .
Pierwszy skok zaczyna się już około 5 tygodnia życia, zaraz po ukończeniu pierwszego miesiąca. Jest to moment, w którym nasz noworodek zaczyna się baczniej rozglądać wokół siebie. Wzrok zatrzymuje się na twarzach i przedmiotach, głośne dźwięki wywołują nerwowość, a nawet płacz, także zapach (szczególnie mamy) pełni coraz większą rolę. Zmysły rozwijają się i zaczynają inaczej odbierać docierające do nich wrażenia. To czas, kiedy pojawiają się pierwsze łzy (a nie tylko sam, charakterystyczny, noworodkowy płacz), ale i pierwsze uśmiechy. W tym okresie maluszek potrzebuje spokoju, ograniczenia ilości bodźców, a w przypadku ich nadmiaru – wyciszenia, zwłaszcza przed snem.”

I co prawda wiedza ta mi nie pomoże się wyspać, ale jak to się mówi lepszy wróg znany niż ten nieznany.
Cóż najwidoczniej taką  cenę płaci się za ewolucję.

Jeśli jesteście zainteresowani polecam artykuły na:
Parenting
Osesek
Tatopad

Misako logo

Mały wirus…

Stwierdzam, że każdy rodzic powinien raz w miesiącu o zaaplikować sobie jakiś antybiotyk.

Jestem matką 4 tygodnie i stwierdzam, że dzieci to małe wirusy. Pojawiają się niezapowiedziane, szarpią twoje zdrowie, a kiedy starasz się je wypocić pozostawiają cię ledwo żywym.
ALE TO NIC!!!
Nawet palcem nie ruszą, ba ledwo są kilka godzin na tym ziemskim padole, a i atakują nasze komputery, telefony, konta facebookowe. Wszędzie są te małe wirusy, ze swoimi ślicznymi uśmiechami, małymi łapkami i słodkimi musztardowymi kupkami.
A co najdziwniejsze my się z radością (a bynajmniej taka jest oficjalna wersja) poddajemy tej małej epidemii, to nic że nas obsikają, obsmarkają, spać nie dają i robią z nasz chodzące zombi…my celebrujemy ich bąki, kupki, równie mocno jak poklepanie przez szefa po ramieniu z dodatkiem zasilającym nasze konto…
to ogólnie chore jest jakieś…
…mam na to tylko jedno wyjaśnienie…
Te wirusy robią nam w finalnym etapie swego rozwoju PAPKĘ Z MÓZGU.
Misako logo

5 faz dochodzenia do macierzyństwa

Czytałam jakiś czas temu książkę i poruszone w nich było 5 faz żałoby, i dziś Domowniczki.pl przypominały mi ten podział.

I może porównanie nie jest do końca ładne, bo macierzyństwo to na pewno nie żałoba, ale fazy dochodzenia do niego są czasem podobne (bynajmniej w moim przypadku i ponoć w przypadku kobiet po ciężki porodach lub w których od razu instynkt się nie budzi – opinia mojej położnej  ).

Kojarzycie ten model co stworzy przez Elisabeth Kübler-Ross ???:
1)zaprzeczenie
2) gniew
3)negocjacje
4)depresja
5)akceptacja

Zrobiłabym jednak pewną edycję ww.
1)depresja – głownie wynika z szalejących hormonów porodowych, zwana częściej baby blues
2) zaprzeczenie  – przychodzi gdzieś w okresie baby blues i odkrycia jak dni będą wyglądać przez najbliższy okres- jak to ja? mam siedzieć w domu i tylko pieluchy zmieniać i cycka dawać 24h/7, JA taka ambitna i towarzyska ????
3) gniew – ale jak to- ja kura domowa – nie po to harowałam 5 lat studiów, 3 podyplomowe, zdawałam te egzaminy, tyle kułam i tyle nadgodzin robiłam, aby być tym czym się staje. JESTEM CZYMŚ więcej STAĆ MNIE NA WIĘCEJ !!!!
4)negocjacje
5)akceptacja

Obecnie stwierdzam u siebie fazę gniewu, (i dużą frustrację – wstyd przyznać, ale wyżywam się na Mężulu za wszystko go obwiniając ), liczę, iż faza negocjacji będzie krótka (bo w sumie co tu negocjować) i przejdę w końcu do akceptacji. (może z pierwszym uśmiechem Chibi).

Misako logo