Kiedy mężczyzna kocha kobietę

Misako:”Mężu, co myślisz o porodzie?”
Mężul z nad pada, zabijając kolejnego ‚szwagra’ w Battelfield. ” To masakra jakaś”.
Misako ” Czyli odradzałbyś kolegom udział?”
Mężul patrząc teraz na mnie” Wręcz przeciwnie, każdy facet powinien to zobaczyć, może wtedy będą bardziej szanowali i podziwiali kobiety”.
Miasko” Szanujesz i podziwiasz mnie teraz bardziej?”
Mężul ” I to jak”.

Sweet 🙂

Bo w końcu:
idealna matka

Misako logo

Reklamy

3 thoughts on “Kiedy mężczyzna kocha kobietę

  1. keepthemoments pisze:

    Kochana,

    Dopiero dziś przeczytałam na spokojnie twoje ostatnie posty.

    O porodzie zapomnisz. Straszne doświadczenia miałaś i z całego serca Ci współczuję. Nie wyobrażam sobie takiego porodu. Jednak z każdym dniem miłość do Chibi (dobrze pamiętam?) wynagrodzi Ci każdy ból. Sama zobaczysz.

    Pierwsze tyg razem są niesamowicie trudne. Psmietam siebie z depresyjnymi myślami. Nie tryskalam radością ani szczęściem. Też wtedy mi Mama pomagała. Toto miał kolki i do 1-2 w nocy niesamowicie płakał. Dopiero jak druga babcia delicol nam wysłała wszystko si uspokoiło.
    Kąpiele nie były problemem więc nic nie doradzę.
    Ogólnie pierwsze tygodnie życia toto były dla mnie niestety ale rozczarowaniem obrazu macierzyństwa. Dopiero od 3 miesiąca zaczęło si robić fajnie. Wtedy nasza wieś zaczęła obrastać w wielką siłę. Wtedy wszystko si zmieniło,
    Toto dalej jest wymagający jednak to zupełnie co innego.

    Zobaczysz będzie magicznie tak jak chciałaś. Trzymam za was kciuki. Dasz radę.

    Jak Wasza córeczka ma na imię?

    Pozdrawiam!!!

    • misakohime pisze:

      Z dnia na dzień jest coraz lepiej. Niestety dopadły nas kolki 😦 nie są bardzo intensywne (na szczęście) bo mała nie płacze godzinami, tylko ją budzą co jakiś czas. Masujemy więc, na brzusio kładziemy i nóżki podkurczamy. Na szczęście jest „babcia-od kupy” 😉 jak ochrzciłam moją mamę i się zmieniamy w nocy przy małej.
      Powiem, że deprecha wciąż mnie łapie czasami w nocy, szczególnie te kolkowe. Na szczęście teraz już mogę siedzieć i wstanie do małej nie jest aż takie bolesne fizycznie. Pozbyłam się zewnętrznych szwów – więc teraz tylko gojenie i te wewnętrzne i będę niemal jak nówka sztuka nie śmigana 😛 (plus 10x bardziej niewyspana 😉 )
      Ale nie ukrywam, że sądziłam, że początki są fajniejsze. Ale chyba powinnam się nauczyć, że to jak chcemy i jak sobie wyobrażamy, nie zawsze (lub prawie nigdy) wychodzi w życiu. (ciąża nie tak miała przebiegać, poród nie miał być indukowany i trwać 19h, mała miała kochać fotki, a tu nici z sesji noworodkowej…itd.) ale cóż taki urok życia, chyba czas przyjmować życie takim jakie jest :)))
      Liczę,że też odkryje tą więź 🙂 jak ty z Toto :), bo jest lepiej, ale to nadal, nie TO.
      Może magia świąt nam się udzieli :)))

      A Chibi to Lena Ewa 🙂
      CAŁUSKI :******

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s