Z wkurzonego dzienniczka Matki Chibi

Ostatnio jest ciężko.
I nie, nie chodzi tu o Chibi. Ona jest taka jak zwykle, raz ma lepsze dni raz gorsze, ale jest spoko.
Chodzi tu o ten paskudny świat i jego paskudnych ludzi.

Ostatnio ciągle coś nam wrzuca kłody i patyki pod nogi.

Chcieliśmy zmienić auto. Nasze jest wspaniałe, ale do rodzinnego mu niestety dużo brakuje. I pakując się gdziekolwiek musimy podjąć kluczową decyzję, bierzemy wózek czy wszystko inne. Bo z wózkiem w aucie, jest miejsce już tylko dla nas.
Podjęliśmy próbę zakupu w komisie. Znaleźliśmy auto, które na pierwszy rzut oka spełniało nasze oczekiwania. Aby zabrać je za kilka dni na przegląd wpłaciliśmy 500 zł, tytułem rezerwacji, która potem okazała się być zadatkiem. Auto jednak nie spełniło naszych oczekiwań i zażądaliśmy zwrotu kasy. Komisant oczywiście odmówił, mimo iż z Mężulem ustalał co innego. Do sprawy wkroczyłam więc ja, chciałam na spokojnie z gościem pogadać, ten okazał się jednak chamem i gburem. Nie dał mi praktycznie dojść do słowa, obrażał itp. A ja cały czas MUSIAŁAM zachować spokój.
Ale szczerze pomyślałam sobie ” Ty sukinsynu, nie wiesz na kogo trafiłeś.” Tak więc buc i ja spotkamy się w sądzie. Nie chce po dobroci to pozna moje bezczelne zawodowe ja.
Ale nie mogę się stresować ‚hola sana, hola sana’

Gdybym tylko mogła się denerwować zadziałałabym od razu, ale nie MOGĘ i to nawiązuje do kolejnej „kłody”.

Na kolejnej turze szczepień Chibi została oczywiście przebadana. Lekarka jednak bardzo negatywnie podeszła do jej „współrzędnych”. Nie dość, że mała spadła z 75 centyla na 25, to jest jakoś dziwnie krótka.
Jak każda matka oczywiście przejęłam się tym, że moja latorośl nie rozwija się właściwie.
Ale serio, ja już nie mogę z tym NFZ. Każda moja styczność z nim uwalnia lawinę przekleństw z mojej strony i powoduje mega wkurw.
Lekarka rozjebała mnie na łopatki oznajmiając mi, że muszę Chibi dokarmiać MM, bo kiepsko przybiera na wadze. Jako całkowita przeciwniczka MM i kobieta która może karmić (zaimek „i” świadczący o alternatywnie łącznej jest tu kluczowy), kategorycznie odmówiłam kontaktu mojej córki z MM. Oczywiście zarzuciła mi, że chcę, aby moje dziecko głodowało.
Tak kurwa, nie marzę o niczym innym, w swoim fetyszystycznym podejściu do macierzyństwa, chcę zobaczyć żebra mego dziecka, chcę aby płakało z głodu, było nieszczęśliwie.

Ale jak Boga kocham, słysząc to miałam de ja vu tekstu lekarki z IP przed porodem :
„Czy naprawdę musimy już indukować, nie możemy jeszcze kilku dni poczekać?”
– „A chce Pani, aby dziecko umarło Pani w brzuchu?” –
choć nie jestem pewna czy to było pytanie.

Jako, że indukcja okazała się być rzezią, automatycznie zapaliła mi się czerwona lampka, a przed oczami machnięto mi czerwoną płachtą.
– ‚Niech mnie ktoś trzyma, bo ją pierdlonę’
Miała baba szczęście, bo akurat w sali obok szczepili małą i się rozryczała, więc zerknęłam czy Panu U. nie trzeba pomóc.
Nie był to jednak koniec.
Ta, jakże wspaniała, lekarka powiedziała, że czas na słoiczki. Bo w końcu zaraz, będzie miała mała 4 miesiące. I tu uwaga :
„Mleko matki, nie jest aż takie super i dziecko powinno jeść inne smaki„.
To mnie rozjebało już na poziomie podłogi.
A mój argument, że do 6 mcy chcę tylko karmić piersią, skwitowała
To Pani dziecko będzie miało anemię i pewnie wtedy już nic poza mlekiem jeść nie będzie chciało”
Po tym grzmotnęłam już o podłogę na parterze.

Ale , aby i jeszcze tego było mało, kiedy ubieraliśmy Chibi i mówię tu o UBIERANIU UBRANEK, nie wierzchniej odzieży, zaczęła nas wyganiać na korytarz, bo czekały już jakieś bliźniaki.
O kurwa, tego już było za wiele. Byłam gotowa przejść do rękoczynów, ale Mężul jakoś szybko zwinął i pozapinał małą i ubrana poszła z nim na hol. A ja za nimi, ale tam już kurwa nie wytrzymałam i z całym impetem głosu mego wyraziłam opinię o tej pseudo-lekarce.
Mężul biedny chciał się chyba schować w koszyku od wózka, ale mnie taki mega wkurw ogarnął, że musiałam się wyżyć.

Serialnie, ja nie ogarniam lekarzy. Nie wiem czy mam do nich takiego pecha, czy oni kurwa kończą medycynę na kursach internetowych.
Ale jak można w ogóle sugerować, że mleko matki trzeba zastąpić MM.
SERIO???
No ja rozumiem, jakby zasugerowała, że coś może robię nie tak, może zła technika ssania (zresztą, którą specjalnie zweryfikuje w Poradni Laktacyjnej), może trzeba karmić w innym miejscu, bo dziecko się zbyt rozprasza, a może KURWA mać miało wpływ to, że byłam chora i kto wie może i Chibika to też złapało (o czym starałam się nadmienić), a może to, że znów dostałam to co niestety dostaje się co miesiąc, a może miała skok.
Ale nie po co szukać przyczyny, najlepiej od razu wprowadzić MM.

BRAK MI SŁÓW!!!!

Aby było ciekawiej kiedy wróciłam do domu, Chibi pięknie obsrała siebie, mnie i przewijak na poziomie olimpijskim. Więc kiedy w końcu ogarnęłam tą przestrzeń i miałam ją gołą, skorzystałam z okazji i ją zważyłam na naszej niemowlęcej wadze. I o dziwo ważyła całe 100gram więcej, mimo że oddała „nie mal całą siebie” chwilę wcześniej.
Dodatkowo wymierzone w przychodzi 61 cm, coś mi nie pasowało, bo małą ledwo wciskam w rozmiar 62 i to z NEXT, który ma dość „luźną” rozmiarówkę. I na moje niezawodowe oko i centymetr z Leroy Merlin ma co najmniej 66 cm. Ale co ja się tam znam, jestem TYLKO matką.

Dodatkowo okazało się, że małą trzeba rehabilitować. I jak to może nie wzbudziło we mnie znaczącego poziomu stresu i strachu, gdyż kogo teraz nie spotkam, to go trzeba rehabilitować. To muszę przyznać, iż fakt Chibi się to przyda. Swoją drogą, uważam, że wynikło to trochę z naszej niewiedzy odnośnie tego jak trzymać niemowlaka i w dominującej części jej wizyt na naszych rękach, znajdowała się w pozycji pionowej. Nadto ja podczas karmienia nie wiedziałam, że rączka nie powinna być tak odgięta, gdyż to wszystko skutkuje napięciem w obrębie obręczy barkowej, czego efektem jest to, iż Chibi-ciątko nie ujawniło jeszcze swojej szyi i nie wysuwa podczas leżenia rączek poza linię ramion.
Trochę mam poczucia winny w sobie i argument „nie wiedziała,” nie poprawia mi humoru. Ale to daje na szczęście większą motywacje do ćwiczeń z małą.

Ach no i wzięto moją córkę za chłopka !!! No to tak na deser mi dołożono. Nie to, że tym się jakoś szczególnie przejęłam, ale jakoś mi się tak głupio zrobiło, bo byłam święcie przekonana, że mój łysawy kaszalot wygląda ewidentnie jak dziewczynka, nawet w”chłopięcych” barwach.

IMG_3435 IMG_3461

Ja naprawdę staram się być miłym i nie konfliktowym człowiekiem, ale przysięgam świat naprawdę chce mnie wkurwić, a ja nie mogę się kurwić, bo to może wpływać na ilość pokarmu.

Więc jak mam się wkurwić się nie wkurwiając kiedy ja MUSZĘ się wkurwić, aby ochłonąć?

Z tych wszystkich emocji musiałam iść aż na zakupy.
Processed with Rookie Processed with Rookie
1MISAKO logo 2

Advertisements

13 thoughts on “Z wkurzonego dzienniczka Matki Chibi

  1. Tosia Lewandowska pisze:

    O! dlatego gdyby poród nie był tak nieprzyjemnym przeżyciem rodziłabym w domu, za dużo się słyszy, jedna lekarka najebana, drugi ordynator śpi, zamiast 6 są 2 położne na oddziale.
    MASAKRA!!!!! Wstyd że mam taki NFZ a nie inny.. a nie każdego stać na prywatne wizyty w klinikach niestety..
    a więc.. przez Ciebie sama pójdę dziś na zakupy bo się zdenerwiłam (jak to mówi moja 2 letnia kuzynka) ..
    buziaki! 😀

  2. dyziaczek pisze:

    Zakupy zawsze pomagają, szczególnie w takim rozmiarze ;)) Czytając posta chciałabym rzucić wiele niecenzuralnych słów więc se daruję :/ Ogólnie NFZ ssie pałe, bardzo boje się tego po powrocie do Polski :/ Mama potrzeba Ci relaksu 😉 Pozdrawiam/ smyknapokladzie.pl

  3. Yduuu pisze:

    NFZ to jakiś syf, jak trafiłam na taką jedną co na mnie z mordą, że nie daję Polce wody z glukozą, to się pytam czy my pijemy wodę z cukrem. No. Centyle i cm, skąd my to znamy, za mała, spadła z tego do tamtego, przybiera, nie przybiera i inne. Ile można, poza tym milion wersji. Z biodrami miało być coś nie tak, jest ok i wiele innych. Mimo wszystko nasza lekarka z NFZ nie jest taka zła, czasami zaciskam zęby i tyle. Mój Stary mówi, że on jest najlepszym lekarzem naszej córki i coś w tym jest, ja panikara, a jego instynkt nigdy jeszcze nie zawiódł – czyli luz. Zakupy, bez komentarza ;p

  4. Zuzanna Marczyńska-Maliszewska pisze:

    MASAKRA! Chibiciątko piękne. Nic się nie martw – będzie dobrze i nie słcuhaj tej durnej baby! Gołym okiem widzę czytajac, że to durne babsko. MM i sloiczki? NIe, dzieki. Słcuhaj swojej intuicji – masz w 100% rację. Jkaby co – polecam grupę wsparcia na fb Karmiące cyce na ulice.

  5. Emka pisze:

    Nie masz możliwości zmiany lekarza? przecież z niej taki lekarz jak ze mnie Afrodyta,

    najlepiej zapchać sztuczną krową w puszce, dowalić słoikami i będzie git

    no i jak wpis powyżej dowalić wody z glukozą

    o rany …

    a potem ktoś słucha takie durne babsko i rezygnuje z tego, co dla dziecka najlepsze, widać, że babsko nie dokształca się ani nie czyta o najnowszych badaniach,

    to jednak moje dziecię sporo atrakcji ominęło, u mnie karmienie trwa 11 miesiąc (pierwsze dziecko niespełna 2 lata) i niech mi tylko lekarz cokolwiek powie, że mleko jałowe … to pokażę na co mnie stać ….

    zaglądasz tu? https://pl-pl.facebook.com/KwartalnikLaktacyjny

  6. Anna pisze:

    o chryste… wnerwiłam sie razem z Tobą… :/
    to trąbią wszędzie ze mleko matki jest naj i cycek jest naj, itd
    ehhh…
    my mamy trenowac lezenie na brzuszku… mały jest drobny ale proporcjonalny… i git… dla mnie ideał…
    nasza pani dr, jest git poki co…
    no… ale ja też jestem „tylko” matką..
    🙂
    buziaki

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s