Matki, żony i kochanki

Ostatnio coś nie narzekałam. I jakoś mi tak źle, bo mam poczucie, iż zaniedbuje ten sport nasz narodowy. Postanowiłam więc to zmienić, a zostałam zainspirowana przez jedną, zjebaną przez inną, Matkę Blogerkę i tak w poczuciu solidarności do biednej, młodej i nie doświadczonej Mamala i w duchu hejtów wspomnianych przez Matka Wyluzuj, postanowiłam Wam ponarzekać.
Konstruktywnie oczywiście.
TYTUŁ

Pamiętacie? Pamiętacie. Zakładam, że podobnie jak ja jesteście z tego rocznika co, może nie namiętnie śledził poczynania adeptek liceum medycznego, ale wiedział co z czym i dlaczego.

Ogólnie sprawa sprowadza się do tego, że cholernie trudno być kobietą.
I istnieje prawdopodobieństwo, że może tylko ja, nie ogarniam tej kuwety, ale mam wrażenie, że to jest zupełnie jak w tym dowcipie z kotami na pustyni.

„Świat jest teatrem, aktorami ludzie”

A taką mądrość walnął kiedyś, dawno, dawno temu pan pewien, Platon, jeśli mój zjechanych hormonami mózg, co się częściowo z łożyskiem urodził, dobrze pamięta. Następnie sprawę tę poruszył nie jaki Will, zwany potocznie Shekespear ‚ iem.

Coś na rzeczy jest.

Na swoim przykładzie przytoczę, dlaczego posiadanie cycek, a nie wróć, to nie jest tylko kobieca domena, no dobra jajników, powoduje, że czasem jest przesrane na tej scenie.

Jak wskazuje sławetny tytuł odgrywam 3 role, choć w kolejności innej, tak bardziej po bożemu….a nie sorry, tak w 50% bardziej po bożemu, jeśli chwytacie mój podtekst.

Rzecz ma się tak, że przez większą część swego życia byłam kochanką (tylko bez brudnych myśli, jestem w tym zakresie tradycjonalistką, zajętych nie ruszam). No więc, przez większą część swego dorosłego (i nie tylko) życia byłam kochanką, jak to mawia mój dziadek, mego absztyfikanta. Rola wg mnie zajebista, a przyjemności, ech no po prostu ślinka cieknie.
Oczywiście w tej roli chciałam być zajebista jak mi świat nakazał. Ale spoko, tu nie jest aż tak źle . W końcu trzeba mieć co opowiadać na stare lata. No i nie oszukujmy się, ciało 20tki, to ciało 20tki…wspomnienia ech.
Ogólnie rola wymagająca, ale do przeżycia.

Potem mój absztyfikant, stwierdził, że ma ochotę mnie zobaczyć w końcu w bieli.
Ech co ja poradzę, że nie lubię białej bielizny, ba nawet skarpetek takich nie noszę. Ale niech chłopu będzie. Zawsze przed TYM kieckę trzeba kupić, do fryzjera pójść, na jakieś SPA, a i imprezka swoją drogą, to też fajna sprawa, więc niech będzie i ślub.
No i tak po niemal 10 latach stałam się żoną.
Cierpliwy ten mój chłop, co nie ? 😉

Pytanie kto to jest żona i czym się różni od kochanki? W sumie ja nie wiem. Ja różnicy nie czuje.(co samo chyba przez się świadczy jaką żoną jestem).
Jednak odkąd stałam się „oficjalnie” kobietą mego mężczyzny, zauważyłam, że typowo stereotypowe zadania otoczenie zaczęło przypisywać mi.
Chata brudna, pranie nie zrobione, nie ma obiadu…oj widziałam te spojrzenia, widziałam.
Ogólnie sprawa  sprowadza się do tego, że powinnam kibel czyścić w szpilkach, pełnym makijażu, chata ma pachnieć ładniej niż ja, obiad zawsze czekać na męża w domu…,jak jest… cóż,  daje ciała na całej linii. Przykład? A no z dziś proszę, chciałam zrobić kluski. Proste jak budowa cepa, no ale nie dla tej ŻONY, wyszła papka ziemniaczana. Jak widać idealnym nie można być na każdej płaszczyźnie …

Dramatu nie czułam, ciśnienia czuła. W jednej z tych ról powiem nieskromnie, byłam/jestem zajebista, w drugiej do dupy 😉

A jeśli chodzi o pogodzenie tych dwóch ról ?
W moim przypadku…hmm…
Ujmę to tak ,mam ten dylemat od 2011, golić czy nie golić? Jako kochanka powinnam, jako żona…ech…no wiecie jak to jest, w zimę cieplej, facet mnie zna…

Ale tak na poważnie.
Pamiętam jak w jednym odcinku Sex in the City,Carrie spanikowała jak jej chłopak wszedł do wuceta kiedy ona zmniejszała pojemność swoich płynów. Zapamiętałam jej uwagę odnośnie tego, że powinniśmy ograniczać możliwość widywania się w sytuacjach, no TAKICH.
Jeśli to miała być rada dla kobiet, to ja chyba się jej nie posłucham. Przed moim Mężulem nie mam praktycznie żadnych tajemnic i w sumie pojęcie skrępowanie między nami nie istnieje. O może powiem tak, jesteśmy już daleko za Etapem  3 wg teorii terapeutki z Miłość i inne nieszczęścia.

Ale znów gubię wątek.

Ten pokręcony i długi wstęp ma dążyć do czegoś.

Zmierzam w tym całym zamieszaniu do tego, że każda z ról czegoś od kobiety wymaga, czegoś odmiennego. Wszak zawsze je jedno łączy…ale o tym na końcu.

Niedawno przyszło mi grać i w akcie III życia, zwanym  MATKI. I jak to wpłynęło na dwie pozostałe i ogólnie na całokształt tej oskarowej produkcji?

Macierzyństwo było dla mnie jak zderzenie z murem, i to takie, aż trzy razy się porządnie odbiłam, a na koniec tak jebnęłam, bo nie skumałam, że mur można obejść, że 4 tygodnie do siebie dochodziłam.

A jak to się miało do moich „ról”?

Pamiętam jak jeszcze zanim Chibi pojawiała się na świecie, ktoś z otoczenia mojego męża powiedział, że zdrady po narodzinach dzieci, to wyłącznie winna kobiet. Dlaczego? Ano dlatego, że zapominają, iż biedni mężczyźni mają przecież potrzeby. Wdałam się wówczas w mocną dyskusję z autorem tej teorii, jednak z czasem o owej „mądrości” zapomniałam.
Jednak hormony to prawdziwe (tu brzydkie słowo) zaraz po porodzie odkopały to w mojej pamięci. Domyślacie się pewnie, co taka idea powodowała kiedy ma się baby blues?
W ułomności mojego niedoskonałego mózgu doszło do tego, że byłam zła na Chibi, że wchodzi między nas i przez gówniarza zawalam to w czym zawsze byłam zajebista. No koments w tym zakresie proszę.

Ogólnie jeśli chodzi o samo macierzyństwa, moja wizja tego jak to z czym i jak to z kim, stworzona została o te różowe, puchate, pachnące scenariusze przedstawiane w mediach. Znacie je, te mamy w ślicznych koszulkach , z śliczną fryzurą, w ślicznych pokoikach, z ślicznymi, ślicznie się śmiejącymi dziećmi.
Taaaaaaa, jako, że jesteście Matki Bloggerki nie muszę Wam nic tu więcej mówić. Wiecie co z tą propagandą można sobie zrobić.

ALE ZNÓW ZGUBIŁAM WĄTEK.
Dobra żadnych więcej dygresji.

Ostatnio tak analizowałam te role i to jak się od nas wymaga, abyśmy je odgrywały.
A weźmy dla przykładu choćby pierwszy lepszy przerywnik reklamowy.
Piękna pani, w pięknej fryzurze, w czystym domu, z szczęśliwym dzieckiem, pokazuje nam jak to w ciągu dnia robimy przysiad, skłon, wyprost, przysiad, skłon, wyprost. W innej bardziej ambitnej, spotykają się dwie, zakładam po uścisku, koleżanki, jedna fachowo w fartuchu ala lekarskim pokazuje swoje wspaniałe odkrycie…mop. Dalej, masz matkę i córkę, a i liceum plastyczne. To nic, że córka wysmarował jakiś mazaj na ścianie w przedpokoju, nie PRAWDZIWA matka, nie będzie zła, ale do liceum plastycznego zapisze. A kochanka, no jesteś jak ten promyczek szalona, a tu zrzucisz SZPILKI na chodach, a przed drzwiami staniczek, BA taka szalona jesteś, że nawet nie na łóżku lądujesz a obok na podłodze, tak z pazurem. Kolejna kobieta, to kobieta sprzątając, bohaterka w swoim domu, bo potrafi kamień z kabiny prysznicowej zmyć. Jakby facet tego nie umiał? A może facet nawet nie wiem, co to kamień w kabinie prysznicowej?

Aby jeszcze ta propaganda istniała tylko w mediach.
Ale, nie. Nie ma gorszego wroga kobiety co inna kobieta. Bo ta zawsze jej pokaże, że ta pierwsza w jakimś aspekcie  jest do dupy . Bo nie jest śliczna, pachnąca, uczesana, nie ma domu z ‚Perfekcyjnej Pani domu’, nie gotuje tak że Gessler zawyje z zachwytu, a dzieci? no dziw, że opieka społeczna jeszcze ich nie zabrała, bo nie jedzą co 3 h, nie srają na różowo i zamiast mówić ‚Proszę, dziękuje’ pyskują.

Tak więc kobieto, jeśli nie jesteś zajebistą kochaną, sumienną żoną, idealną matką, pracownikiem roku, to przykro mi nie pasujesz do  świata…sory gregory.
Uffffffff ponarzekałam, pokręciłam, poplątałam, ale się wygadałam …

… a jeśli cię to biedna kobieto pocieszy…a nie nic już mówić lepiej nie będę.
Amen

MISAKO logo 2

Reklamy

8 thoughts on “Matki, żony i kochanki

  1. jadźka pisze:

    Ja też nie ogarniam tej kuwety, a zgodnie z wypisanymi przez Ciebie wymogami wobec kobiet, to za żadne skarby nie pasuję do tego świata 🙂 Z gotowania i sprzątania to ewentualnie seks, zawsze coś, nie? 😉

  2. Świat się kręci wokół Lenki pisze:

    Kobieta, która jęczy w nocy nie warczy w dzień. Z facetami jest tak samo;) na brud smrud i brak obiadu oko przymkną:D

  3. Matka Wyluzuj! pisze:

    Świat się kończy. Zostałam wymieniona w jednym tekście razem z Platonem 😉

    Pamiętam serial. A z tamtych czasów pamiętam też reklamę Ace: „Jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego!”. Nie można być dobrym we wszystkim. Nie stawiajmy sobie wygórowanych wymagań, nie działajmy całe życie wbrew sobie. A i na wymagania innych wobec nas patrzmy racjonalnie. Tylko żyjąc w zgodzie ze sobą można to ogarnąć.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s