Kiedy tobie gorzej, mi jest lepiej

Odkąd zostałam matką bardzo dużo rozmyślam i analizuję.
Nie wiem czy wynika to z tego, że staram się ustalić, jak chce wychować córkę, aby mogła uchodzić za, potocznie nazywanego „dobrego człowieka”.
Czy może wynika to z tego, że mam dużo wolnego, nie cofam, nie wolnego…mam po prostu więcej samotnych chwil i okazji na rozważania.
Oczywiście ciągle w duchu lamentuje nad tym jak to ciąża, poród, połóg i ogólnie początek macierzyństwa wcale, a wcale nie ziścił moich marzeń i planów.
I to właśnie podczas jednego z lamentów, który odbywał się podczas nocnego karmienia ( a te w naszym wydaniu są długie, bo aż 20 minutowe) stwierdziłam, że brak mi chyba pokory.

Simon Weil powiedział kiedyś, iż
„Pokora jest pewnym stosunkiem duszy do czasu. To zgoda na czekanie„.

Narzekam, złoszczę się, zazdroszczę. Oj tak bardzo, bardzo zazdroszczę i troszkę w duchu nienawidzę. Nienawidzę tych wszystkich moich koleżanek w ciąży, i ich ślicznych, okrągłych brzuszków, z którymi chodzą po mieście, spotykają się ze znajomym, wrzucają na fejsbuka, podróżują, prezentują, CIESZĄ SIĘ!Mam ochotę monitorem ( i to takiej starej generacji) rzuć w każdą z nich jak mówią, że mają dość ciąży. Za każdym razem kuje mnie coś w dołku, marszczę nos i zagryzam wargę. I pytam „czemu ja, a nie one?”
Narzekam jakie TO JEST NIESPRAWIEDLIWE, czemu one mają to takie łatwe i przyjemne, a ja musiałam dupsko do tej cholernej kanapy na 32 tygodnie przykleić.

Spotkałam ostatnio koleżankę, wieki się nie widziałyśmy, jest świeżo po 3 próbie in vitro(2 pierwsze nie udane), ta trzecia, była udana, ale w 10 tygodniu poroniła.

Narzekam na poród, na to że mnie indukowali, na to, że nie pamiętam porodu, że nie było pięknie, magicznie, że po porodzie traciłam przytomność, że nie było ani trochę jak być miało.

W ciąży oglądałam (obsesyjnie) brytyjski program „One born every minute”. Na jego podstawie (o naiwna ja) stworzyłam sobie wizję mojego porodu.
W pamięci zapadła mi kobieta, która zaraz po porodzie z uśmiechem na ustach stwierdziła ” Ej, ja właśnie urodziłam, jakie to zabawne, ja właśnie urodziłam”.
Trafiłam ostatnio na kontynuację „One born every minute-what happend next”. Ta sama kobieta, z łzami w oczach, opowiada, jak 3 tygodnie po porodzie, wstała w nocy do synka, bo jakoś tak długo nie domagał się karmienia, był cały zimny, siny. Ledwo go odratowali, ma porażenie mózgowe, nie chodzi, nie mówi.

Narzekałam na Chibi, że ją na Allegro wystawię, że jest paskudna i mam jej dość, że macierzyństwo było błedem. Chibi miała trudne 6 tygodni(albo ja miałam ), a teraz co? Anioł (w większości) nie dziecko.
Koleżanka urodziła ostatnio, córka ryczy co noc przez 4h, ma kolki. Mija im 14 tydzień i nic się nie poprawia.

Chibi w gościach, w kanjpie…zazwyczaj zasypia w tempie ekspresowym, nie straszny jej hałas, nie przeszkadza obca sofa, nie przeszkadza leżenie w wózku, nie przeszkadza praktycznie nic .
Byli u nas znajomi, ich córka ryczała całą wizytę, nic a nic jej nie pasowało, na rękach, w bujaczku, na macie, na kanapie. NIC. Wrócili do domu.

I jak bardzo lubię pielęgnować tą naszą dyscyplinę narodową, to w tym wszystkim nie mogę jednak nie przyznać, że mam naprawdę dużo szczęścia.
Jestem z kimś, kto mnie szanuje, kimś kto wspierał mnie w tym wielkim wyzwaniu sprowadzania na świat nowego życia, kocha nasze dziecko na zabój. Mam pracę do której będę mogła wrócić, z której mnie nie zwolnią. No i najważniejsze, mam Ją, mam Ją wbrew wszelkim przeciwnościom wbrew wszelkim statystkom, mam Ją, mam Ją grzeczną, uśmiechniętą, towarzyską, mam Ją zdrową.

Póki co nadal nie potrafię tak po prostu przejść obojętnie wobec doświadczeń 2013r., ale pokornie muszę przyznać, że miałam dużo szczęścia, i jak bardzo, bardzo nic nie wyszło tak jak chciałam, to jednak wyszło idealnie.
Może z czasem, zaakceptuje to, że tak być miało, tak być musiało.
Może z czasem…nauczę się większej pokory, niż ta która wynika z nieszczęścia innych ludzi.
MISAKO logo 2

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s