Leżę i kwiczę

20140429-121425.jpg

Dosłownie, w przenośni, metaforze i alegorii. Najprościej w świecie, nie ogarniam…ku(…)a nie ogarniam.

Jakim cudem, od czasu kiedy byłam pewna, że albo umrę albo no…umrę z bólu, minęło 5 miesięcy. Czuje się jakby jakiś gigantyczny kalendarz wali mnie i miał z tego niezły ubaw (znaczy w głowę walił) albo jak kto woli dostaje z liścia kolejnymi kartkami.
Jeszcze niedawno to małe CUŚ było w moich brzuchu, a zastanawiałam się jak dni, miesiące mogą taaaaak wolno lecieć?!
A teraz? Teraz to małe CUŚ (aka Chibi) przyprawia mnie o zawał serca i powoduje, że stałam się jedną z tych popierdolonych, zakochany po uszy, nie widzących żadnych wad, uważających za najbardziej zajebiste we wszechświecie, nie potrafiących oddychać bez małych kupek, mamusiek.
Serialnie, ja poważnie zastanawiam się nad terapią.
Płaczę na myśl, że mam wprowadzić stałe produkty: „Jak to (?) moje maleństwo nie będzie już mnie tak potrzebować?”
Z przerażeniem patrze na spacerówkę, która powoli, a to powoli zakrada się zza szafy ” Jak to, spacerówka, ale jak (?) gdzie, nie moje maleństwo, one jest bobo gondolowym, takim tyci, tyci”
Ogólnie uważam, że mi odpierdoliło. Ale to taka moja osobista opinia. W żadnym razie nie subiektywna.

A Chibi?
A Chibi rośnie, rozwija się. Powoli zbliżając się do 7kg. Z dnia na dzień uczy się nowych rzeczy, ostatnio namiętnie odkrywa, że ma stopki i je trzymając można się turla (mi soł prałd). Przy tym prawie ciągle (poza wczorajszym dniem) się śmieje. I serialnie co to za śmiech. Skrzyżowanie prosiaka, z piskiem i jakimś innym trudnodefiniowalnym dźwiękiem. No normalnie jak zaczyna się śmiać, to z Panem U. pokładamy się na podłodze.
Przy tym nie skromie powiem, że jest zajebista. Możemy z nią pójść wszędzie, o każdej porze. Normalnie nie ma problemu ze spaniem, marudzeniem czy aklimatyzacją. Śpi wszędzie, nie zależnie od hałasu, natężenia światła. I nie ma najmniejszego problemu z tym, że kąpiel potrafi być np. o 24. Nie boi się ludzi, każdego obdarowując obrazem swych łysych dziąsełek.Normalnie, dziecko dba o życie towarzyskie rodziców.
Fakt ostatnio przyprawiła matkę o zawał. Ale na szczęście od tego czasu nic się nie powtórzyło. Jestem dobrej myśli, musi być dobrze.

Normalnie czuje się jak jakaś schizofreniczka. Z jednej strony serce mi pęka z dumy kiedy mała osiąga kolejny poziom, a z drugiej strony chce mi się płakać, jak ten czas szybko leci.
Jak mówię odwaliło mi na maksa.
Dobra lecę dziecko wietrzyć, a was zostawiam z zachwytem nad moją przepaśną córką 😉
SONY DSC

Reklamy

3 thoughts on “Leżę i kwiczę

  1. keepmymoments pisze:

    Chibi jest prześliczna, może zapoznamy z nią Toto? ^^

    Zazdroszczę problemów ze snem. Matko, jak ja Ci tego zazdroszczę. U nas problem i w dzień i w nocy. W dzień powieki lecą ale nie, Toto nie będzie spał, będzie wił się ze zmęczenia, płakał z senności ale nie, on nie pójdzie spać.
    A wieczory…kurna te wieczory… szkoda gadac.
    Jest cos czego nie znosze w naszych dniach- polozenia dziecko mego do snu!!! Oszalec mozna.
    Wierz mi.
    Dlatego ciesz sie, nawet nie wiesz ile masz szczescia kobieto:D

    pozdro.

    p.s. nie tobie jednej odpierdolilo hahaha

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s