W szklanym kloszu zamknąć chce

Nie chciałam, nie chce być taką matką.
Jednak już w ciąży wiedziałam, że taką będę.

To chuchanie, dmuchanie i wydmuszkowanie, zadecydowało za mnie.

Ciężki poród, z ledwo żywym dzieckiem, sprawę zapieczętował.

Staram się myśleć racjonalnie, nie popadać w skrajności. Jednak nic nie poradzę, że za każdy razem jak smok spanie na ziemię muszę go wyparzyć, tak wyparzyć nie umyć. Zawsze po kąpieli zakładam czapkę. Pilnuje, aby wszyscy, którzy dotykają Chibi myli ręce. Nie chodzę do galerii handlowych z wózkiem. I tak mogłabym wymieniać i wymieniać.

Jestem przewrażliwiona, panikuje…
Jak wyjść z obłędu…
Jak nie oszaleć…
Jak (???????) kiedy 32 tygodnie się ledwo ruszało, aby to Dziecko mogło istnieć. Jak kiedy przeszło się najgorsze 19h swojego życia, aby mogło na tym świecie się pojawić…
Jak znaleźć rozum w obłędzie, kiedy kocha się kogoś tak bardzo
SONY DSC

MISAKO logo 2

Reklamy

7 thoughts on “W szklanym kloszu zamknąć chce

  1. keepmymoments pisze:

    Trudna sprawa.
    Ja na początku taka byłam. Smoczek, ręce, czapa…
    ale kiedy Toto z dnia na dzień stawał się co raz bardziej wymagający zaczeło mi brakować czasu na np. super dokładne wyparzanie butli i smoczka, na pranie oddzielnie ubranek w proszku bio…
    Dzisiaj jestem inną matką. Oczywiście chronię me dziecko i dbam o totowego stwora
    ale wszelkie obowiązki domowe wykonuję najszybciej jak się da.
    Przy Toto nie można sobie pozwolić na więcej:)

  2. Emka pisze:

    Chcesz mieć zdrowe dziecko?
    Jest taka historyjka. Przy pierwszym dziecku gdy upada smoczek wygotowuje się go. Za drugim dzieckiem bierze się smoka do buzi i podaje znów dziecku. Przy trzecim patrzy się na smoczek i mówi, ech nie jest jeszcze tak brudny i daje z powrotem. 😛
    Tyle jako żarty.
    Nie wolno przegrzewać dziecka. Nie wolno ograniczać kontaktu z naturalnymi bakteriami. Dziś Twoja pchełka jest jeszcze mala i potrafię zrozumieć Twój strach ale za parę miesięcy powinnaś wyluzować.
    I tak potem będzie jadła wszystko co weźmie do rączki, czy to będzie robak, czy jedzenie kota, czy kawałek tektury ziemi. Wszystko trafi do małej buzi. I nie upilnujesz.
    Kontakt z naturalnym środowiskiem pozwoli wzrastać dziecku w zdrowiu i budować silny system immunologiczny.
    Mam dwóch synów. Starszy niespełna 17, młodszy roczek. Mam niechorujące dzieci. Wychowywane na „rusków”.
    Dziecko musi mieć kontakt z normalnym światem. Ze zwierzętami. Mycie rąk. Dla noworodka i owszem. Ale później to tylko ze szkodą dla niego.
    Większość chorób wynika z nadmiernej higieny, sterylizacji, używania nadmiernej chemii. Zabijamy nasze środowisko dzięki któremu jesteśmy zdrowi. 🙂

  3. Yduuu pisze:

    Podobna i ja. Dodatkowy świr z jedzeniem. Taki duży. Wyparzam smoki, CH nie lubię chociaż czasem wpadam na chwilę, w drodze z parkingu na spacer. Mam świra co by było jak chcę. Czysto, dokładnie itp. Zaczęłam sprzątać, czego nienawidzę! Nienawidzę! Polson moja najważniejsza. Za chwilę trochę minie, chociaż wiem, że są rzeczy, których nie zmienię, nawet jak ktoś uważa, że jestem jebnięta czytając składy, analizując, sprawdzając. Pierdolę

      • Yduuu pisze:

        spoko, gdyby nie laski Polson do dziś nie dostałaby chrupka, u Ciebie też ktoś musi o te chrupki zadbać, a poważnie i zupełnie na serio, jak nie u mnie, to wkurwia mnie to, że w odczuciu pewnych osób jestem jebnięta bo dbam o wiele rzeczy. Real, oł je! Matka Totowa za daleko demyt.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s