Terror laktacyjny – czy świat oszalał

Dziś będzie o karmieniu, ale od innej strony. Nie będzie o tym, które matki są lepsze. O tym, że ogólnie jesteśmy święte krowy i wywalamy cycki na widok publiczny, zniesmaczając 3/4 społeczeństwa, choć 10 metrów dalej pani na plakacie reklamuje bieliznę, a za szybą samochodu znajdujemy ulotki dam do towarzystwa.
Nie, dziś nie będzie o tym jakie to macierzyństwo jest „obleśne”. W końcu zasrany pampek nawet po photoshopie jest obrzydliwy….a co ja będę mówić o karmieniu piersią.

Jeśli chodzi o moją przygodę z karmieniem, jeśli chodzi o mój „plan”, które bałam się tak nazwać doświadczając porażek w ty zakresie od początku ciąży, był taki, iż karmie naturalnie do końca 6 miesiąca, tylko piersią.
Plan był taki i oczywiście mogę go sobie <….> o kant kuli.
20140427-130856.jpg

Zaczęło się w maju. Nagle bez żadnej zapowiedzi, bez bliżej zrozumianej przyczyny. Pewnej nocy Chibi zaczęła się budzić co 2h, co 2 cholerne godziny. Byłam wytrwała, padałam na twarz, jęczałam, narzekałam, ale koniec końców zostawałam sama.  Panu U. pracuje i mimo jego szczerych chęci i zaangażowania, spanie  4h, dwa razy w tygodniu nie było w stanie zrekompensować utraconych godzin snu przez cały tydzień.
Co gorsza, Chibi zaczęła strasznie słabo przybierać na wadze, doszło do tego, iż w maju przybrała nie całe 200gram.

Najpierw złamałam się i podałam słoiczki w 5 miesiącu. Marchewka, kalafior, brokuły poszły w ruch. A odstające uszy mojej Chibi aż trzepały z radości. Okazało się to być dobrym posunięciem, bo mała wzorkiem zjadała nasze jedzenie. Niestety nie rozwiązało sprawy snu. A waga nadal uparcie nie chciała przekroczyć 7kg. A sama myśl siedzenie znów z lakatorem przyprawiała mnie o ciarki.

Poddałam się i postanowiłam podać mm.
I choć nigdy nie myślałam źle o mamach, które karmiły mm, to ja taką być nie chciałam. Może to dziwne, ale znajdowałam rozkosz, że potrafię sprostać roli, choć jednej bez większych problemów i komplikacji.

Wprowadzenie mieszanki było to dla mnie baaaardzo trudne. Wbiłam sobie do głowy, że dokarmianie to coś złego,  dowód, iż nie sprawdzam się jako matka. Bałam się, że jak zacznę podawać mleko modyfikowane, to to będzie koniec karmienia naturalnego.

Zaczęłam szukać „na sieci” jak to zrobić, czy karmienie zastąpić butlą czy po karmieniu i szczerze mówiąc to co znalazłam mnie zdołowało.
Szukałam wsparcia,a to co przeczytałam na portalach „rodzicielskich” mnie załamało.

Z całego wora „dobrych rad” wyciągnąć się dało tyle, że powinnam wisieć na laktatorze, najlepiej cały dzień trzymać młodzież przy piersi, a poszukanie łatwiejszego i praktyczniejszego rozwiązania świadczy, iż nie chce dla mego dziecka jak najlepiej. Jestem po prostu egoistką, przekładającą moje potrzeby nad potrzeby dziecka To nic, iż właśnie skończyła 6 miesięcy, ja mam oczy na zapałki i ogólnie śpię na stojąco. Cycek albo do dupy z ciebie matka.
Co załamało mnie kompletnie to zachowanie otoczenia, które moją ideę 6 miesięcznego karmienia delikatnie mówiąc, wyśmiało:
” To co, przed studniówką też jej cycka podasz?”.
A kiedy już zaczęłam mówić o mleku modyfikowanym „Szybko się Ci się odechciało.”. „Nie rób tego dziecku…”

Nie wspominając już do ciągłego zaglądania mi do talerza. „Jak to, czosnek jesz!!! Nie jedz kapusty, nie jedz cebuli- zblanszuj ją! Boże wypiłaś puszkę Coli, a o Chibi nie myślisz?”, „Wypiłaś Moche Frostito, zobaczysz jak ci będzie w nocy szaleć, pożałujesz”. A jak Boga kocham, ja uwielbiam kapustę, fasolkę, cebulę, czosnek, Coca Cole, czekoladę, lody i tą jedną kawę mrożoną z Coffee Heaven.
Serialnie, można stracić łatwo apetyt, no i oczywiście w związku z tym nie obeszło się bez „Nie odchudzaj się, mleko stracisz”

I w tym całym szaleństwie zauważyłam coś czego nie dostrzegałam wcześniej.
Wszędzie wsadzają nam do głowy, że MUSIMY karmić piersią, MUSI rodzić naturalnie, bo PO TO ZOSTAŁYŚMY STWORZONE. Mamy być nadMatkami, nasze potrzeby nie liczą się już tak bardzo jak kiedyś. Jasssne są rozwiązania, medycyna i nauka  je dla nas stworzyłam.

Ale wiedz matko, idąc na skróty pokazujesz, JAKĄ jesteś matką

Tak czy siak, czy karmisz piersią czy karmisz butlą nigdy, prze nigdy nie zaspokoisz wymagań stawianych tobie przed świat. Zawsze ktoś się przyczepi, że to dziecko trujesz, że to cycki prezentujesz.

Jaaasne może podać mleko modyfikowane, może zjeść tego hamburgera, ale wiedz, że to co się stanie potem to będzie TWOJA wina….

Reklamy

28 thoughts on “Terror laktacyjny – czy świat oszalał

  1. Bożena Jędral pisze:

    Dlatego do znudzenia powtarzam, że za kp nie powinno żądać się wystawiania na ołtarze, za mm nie szykanować, a próbowanie na siłę przeżywać życia za innych i narzucanie mu swoich racji, to jakiś obłęd. Zamiast ganić patologię i gwałt, matki matkom wilkiem, za to, ze każda daje to co może najlepsze.

  2. Matka Debiutująca pisze:

    Przechodziłam przez podobne po trzecim miesiącu życia Lulki. Też nie chciałam mm, też czułam się jak dupa-matka. Co mnie otrzeźwiło – wizyta u pediatry odnośnie innego problemu małej, który jako jedyny stwierdził, że nie jest dobrze, że mała nie przybiera, że jest apatyczna, blada, więc trzeba ją dokarmić, od razu, po powrocie – innej rady nie ma. Machnęłam wtedy ręką, bo co jak co, ale zamiast głodzić ją na cycku wolę by rosła na mm. Żal pozostał, ale jestem już mądrzejsza. A za ciebie trzymam mocno kciuki, cokolwiek by się nie działo.

  3. yumi pisze:

    Hej:* tez tak mialam , czulam sie do niczego , mala sie nie dojadala… bylo slabo
    Wtedy siegnelam po mm. I ….ciesze sie z jednej strony 🙂 Gabrysia przybiera ładnie 🙂 jest żywa , energiczna 🙂 ja za to za zaoszczedzony czas rovie cos dla siebie.;) teraz moje malenstwo jest spelnione a ja szczęśliwa 🙂 bedzie dobrze a dla Chibi jestes najlepsza na świecie ! Nigdy o tyn nie zapominaj :*

  4. Emka pisze:

    Cóż, niewiele napiszę. Do dziś syn w nocy budzi się po ileś razy na cycka, mimo że skończył 13 miesięcy. W pewnym momencie to nic nadzwyczajnego, że dziecko zaczyna tak często budzić się. A przybieranie na wadze wraz z każdym miesiącem spowalnia. Przez ostatnie 5 miesięcy mój młodzian nie przybrał nawet kilograma.

    A terror nie tylko jest laktacyjny, mam karmiących mm również.

  5. Dominika pisze:

    Miałam dokładnie tak samo ! Plus jeszcze moja młoda duuużo ulewała, więc nie dość że po 4 miesiącu zaczęła źle przybierać mimo słoiczków to jeszcze ciągle to moje marne mleko ulewała, chlust za chlustem, od karmienia do karmienia, szybko sięgnęłam po mm, nie chciałam dopuścić do stania wagi w miejscu, co gorsza u nas nawet spadła ! Chciałam dalej karmić piersią ale z nich ledwo co leciało a młoda zaczęła preferować butlę. No i odstawiałam zupełnie. Żal mi trochę cały czas. Ale pocieszam się w sumie że po 5 mieś wyszły jej zęby, a pogryzione sutki brzmią okropnie !

    Jeszcze 20-30 lat temu nie było takiego parcia na karmienie naturalne bo ludzie mieli małą świadomość, i często karmili tydzień – dwa bo potem mleko było według nich jak „woda” i „mało treściwe” (czyli m.in. wg. mojej teściowej, na nic moje tłumaczenia że to normalne mleko, to była woda i koniec 😉 ) , czyli po prostu mleko dojrzałe ! Dlatego ciągle słuchałam od tesciowej że może się nie najadła, może głodna jest, może masz mało treściwe mleko, może masz za mało pokarmu? Na nic moje tłumaczenia że dopiero jadła, jak znowu przystawiałam po namowach to dzieciak jeszcze bardziej ulewał. Jak miała skończone 4 miesiące, przyszła do mnie i zapytała ” może chcesz przejść na mm? ” No nie pasowało jej że karmię piersią i ładnie tyje a jej córka która rodziła 2 mieś przede mną od 2 tyg zycia corki( po cesarce była i coś poszło nie tak ) karmi butlą. Mimo że do 4 mieś przybierała wzorowo i utrzymywała się na 50 centylu ciągle słuchałam ! Stąd tym bardziej źle się czułam jak musiałam w końcu przejść na mm. W końcu teściowej gadki się sprawdziły 😉

    Dobra, bo się rozżaliłam 😀

    Przekichany nasz los matek !
    A teraz Chibi tyje, Małgosia tyje i to jest najważniejsze !

    • Misako pisze:

      Dziękuje, że się tym podzieliłaś ❤ Ja już nie mogę słuchać tych dobrych rad "doświadczonych" mam, szczególnie tych z większym stażem. Jak słyszę, że głoduje i przez to głoduje moje dziecko, jak ciągle zagląda mi się w talerz i stanik…masakra.
      Mam nadzieję, że Chibi mimo wszystko nadal jeszcze zostanie przy cycusiu, bo lubię te nasze chwile.

  6. HelowaMama Helowa pisze:

    Widzę, że nie tylko ja:) W trzecim miesiącu życia Helka przestała przybierać na wadze- zupełnie. Przez jej alergię jadłam…w zasadzie nic. Tak bardzo bałam się jej zaszkodzić. W końcu lekarz kazał przejść na bebilon- nigdy nie miałam takich wyrzutów sumienia jak wówczas gdy podałam dziecku butelkę. Odchorowałam to naprawdę mocno. Dzisiaj…mam w nosie, co mówią inni. Dobre rady są dobre tylko wtedy, gdy ktoś o nie prosi;) Nie słuchałam, gdy piepr*yli o pampersach, smoczkach itd- dobrze na tym wyszłam:)

  7. radoshe pisze:

    Przypomniały mi się początki, gdy czułam się najgorszą matką świata, bo nie umiałam dziecka nakarmić. Z perspektywy czasu widzę jak strasznie złe było to zafiksowanie się na kp, poddanie się terrorowi itd.. Przez pół roku nabrałam dużego dystansu i nie „pitole się” jak mi ktoś w talerz zagląda, albo komentuje moje kp. Co ciekawe w internetach jest kult matki karmiącej, a w realnym świecie, niektórzy się pukają, że dziecko pół roku, a jeszczę karmię. Także nie dogodzisz. Ale Misako, dlaczego, dlaczego się tak spinasz? Przecież Chibi skończyła już 6m, do tego czasu jak Pan Bóg (czyt. WHO) przykazał karmiłaś piersią. Podawanie mm traktowałabym jako normalny element rozszerzania diety. Dokarmianie, np. na noc nie spowoduje, że dziecko odrzuci naturalne karmienie. Przecież mnóstwo mam karmi właśnie tak miesiącami, latami. Ja od tygodnia rozszerzam dietę o kleik (nie na swoim mleku bo nie kompatybilna jestem z laktatorem, jest tego tyle co kot napłakał), a na mm. Wyrzutów sumienia brak. A i szczęśliwa mama (wyspana!) to szczęśliwe dziecko, także głowa do góry, bo dajesz Chibi wszystko co najlepsze!

    • Misako pisze:

      No ja wiem….coś mam w mózgu poprzestawiane. Wiem, ze masz rację – choć ponoć WHO każde karmić do końca 6 mca piersią (mówiłam porąbana jestem).
      Powoli zaczynam rozumieć i akceptować, że to co było najważniejsze dałam dziecku, a teraz czas, abym powoli zaczęła je wypuszczać w świat (moja mała dzidzia). Z tym karmieniem w nocy mam duży problem. Nie wiem jak to zorganizować, aby mała mi się nie poryczała na maksa i rozbudziła. Raz próbowałam, to mi się rozbudziła i potem godzinę z nią walczyłam, a butli odmówiła 😦 Dziś spałam z nią w łóżku, po raz pierwszy od wielu tygodni i przespała się podrząd 4h. I zastanawiam się czy to nie taki objaw lęku separacyjnego… Bardzo bym chciała przespać kilka dni 5-6h

      • radoshe pisze:

        To rzeczywiście problem. Dajesz jej przed snem mm lub kleik czy tylko kp? Może mieszanka na noc wydłużyłaby tę fazę snu. Niektóre mamy radzą sobie w ten sposób, że przegotowaną wodę zostawiają w termosie, wtedy nie trzeba tych nocnych ceregieli z gotowaniem, studzeniem urządzać. A i jeszcze jedno…kiedy ostatnio mieliśmy ten problem..pobudki co 2h..pediatra stwierdziła, że to może być ząbkowanie i poleciła nam łagodne homeopatyczne czopki viburcol. Miałam trochę oporów, ale zastosowałam i mała przespała względnie noc i wszystko jakoś wróciło do normy.

      • Misako pisze:

        Wiesz to już trwa ponad miesiąc :/ i już sama nie wiem. Ostatnie karmienie to KP i jeśli mi nie zaśnie to jej jeszcze 60-90 butli za podaje, dla niej butla to póki do dobra zabawka z której leci mleko, mam wrażenie. Niestety to nie zmienia tych pobudek 😦 2,4,6,8 i tak codziennie. Kleiku jeszcze nie próbowałam…a jak się to zapodaje do mleka?

      • radoshe pisze:

        Nie wiem czemu nie mogę odpowiedzieć pod Twoim ostatnim postem. Najpierw robię mleko mm 180 ml, można też swoje. Dodaje do niego 3 łyżki kleiku kukurydzianego, mieszam, podaje. I do tego jeszcze kp. Pięknie spała…tydzień. Ale od kilku dni noc w noc budzi się ok 24 głodna jakby sto lat nie jadła, i już tak co 3h… także nie wiem o co cho, i żaden ekspert ze mnie. Przesypianie przez niemowlaka nocy wydaje mi się czymś tak nierealnym jak wygranie mundialu przez polską kadre.

  8. agacia336 pisze:

    Co do spania to moje dzieci podczas pierwszego roku zycia raz sie budzily mniej raz wiecej. Szczegolnie Niko byl upierdliwy w ktoryms momencie. Doszlo do tego, ze pol nocy przesypial w elektrycznym bujaku bo tylko bujany non stop nie budzil sie co pol godziny. Jak z tego bujaka wyrosl to bylam przerazona i juz widzialam siebie spiaca po 2 godziny na noc. Ale okazalo sie, ze Mlodszy sam z siebie zaczal budzic sie „tylko” 2 razy. Tak naprawde to Iicorka i syn zaczeli przesypiac noce dopiero w wieku okolo 11-12 miesiecy. A Chibi moze akurat przechodzic skok rozwojowy, stad te fatalne nocki.

    Przybieranie na wadze, a raczej jego brak to juz powazniejsza sprawa. Skonsultowalas to z pediatra? Nic tu nie doradze, bo moje Potworki cale niemowlectwo utrzymywaly wage w gornych rejestrach siatki centylowej i brak przybierania to dla mnie calkowita abstrakcja. Mysle jednak, ze to lekarz powinien ocenic wage Chibi i doradzic co do dokarmiania.

    Ja tez karmiac piersia mialam w powazaniu diety karmiacej matki I wsuwalam wszystko na co mialam ochote. I moje dzieci nigdy nie mialy problemow z brzuszkami. 😉

    • Misako pisze:

      Tak, mówiliśmy. Ale przez chorobę nie zwróciła na to szczególną uwagę, bo to antybiotyk, bo mniejszy apetyt. Drugi za to już jakiś czas temu wspominał o MM. :/
      18.06. znów mamy kolejną wizytę i zobaczymy.

  9. Zuzanna Marczyńska-Maliszewska pisze:

    ja mam trochę inną sytuację. otoz moj maly ma alergie. nie wiem na co, nie umiem znalezc przyczyny. myslalam, ze nie jest tak tragicznie, bo widzialam gorsze przypadki – zadnych saczacych ran nie ma, generalnie atopowe zmiany. ale w rozmazie z morfologii wysszly mocno pdowyzszone eozynofile to swiadczy albo o alergii albo pasozytach, wiec hmm… raczej obstawiam alergie. jestem na mega radykalnej diecie, a prawdopodobnie przejde na jeszcze bardziej, bo kilkuskladnikowa. chce karmic naturalnie, tym bardziej ze to ponoc wazne u alergika, ale wkurwia mnie to, co teraz robie. czuje sie jak meczennica, i nie wiem jak dlugo w tym wytrwam. szcegolnie ze specjalnych zmian nie widac.

    • Misako pisze:

      Zuza, podziwiam. Ostatnio spotkałam się z koleżanką. 8 miesiąc karmi, mała ma alergię, atopową skórę. W sumie je tylko indyka, zupę prawie wodę. Je jakiś tam specjalny rodzaj pieczywa.
      Ja po 3 miesiącach takie radykalnej diety (aby kolek nie wywoływać) miała DOŚĆ. Musiałam zjeść czekoladę, wypić łyk coli, zjeść burgera…Naprawdę Cię podziwiam.

  10. sugarninjas pisze:

    Właśnie trafiłam na Twojego bloga i oszalałam:D Zaraz idziemy na spacerek i będę czytać od deski do deski:) Ja miałam podobny kwas z karmieniem moich Kropeczek. Jako, że to bliźniaczki już w szpitalu zalecono mi dokarmianie mm mimo moich płaczów… całą ciąże nastawiałam się na naturalne karmienie i strasznie przykro mi było. Po powrocie do domu cały czas wisiały na cycu (co w ogóle było dla mnie mega bolesne mimo dobrego przystawiania i położna nic w sumie nie umiała poradzić) nadal dokarmiałam, a w każdej wolnej chwili walczyłam z laktatorem… Byłam w jakimś laktacyjnym amoku. Teraz Kropki są w połowie 5go miesiąca i dokarmiam je coraz mniej:) tzn. od dłuższego czasu dokarmianie mm ogranicza się nam do jednej butli 180ml na dobranoc:) i o dziwo budzą się na cyca raz ok 4tej, a coraz częściej dopiero ok 6stej, a ja przestałam demonizować mm:) Pewnie znasz książki Tracy Hogg np. ‚język niemowląt’, ale na wszelki wypadek wspominam, bo mi bardzo pomogły jeśli chodzi o karmienie i spanie w nocy.

    • Misako pisze:

      Witaj, BARDZO nam miło iż nas odnalazłaś i nas polubiłaś 🙂
      Ja przez chwile też miałam ten laktatorowy amok, to ogólnie wszystko czasem jest jak jakiś kosmos. Mimo, że wiemy, że matek idealnych nie ma to czasem mam wrażenie, że takie chcemy być. Czy to przez to co pokazują nam media, czy to przez to co mówią inne mamy…nie wiem.
      Nawet nie próbuje udawać, że potrafię ogarnąć świat z bliźniakami. Powiem tyle PODZIWIAM. Wszystko ponad 1 jest dla mnie nie do ogarnięcia…
      Tracy znam i częściowo stosuje, częściowo jednak się nie zgadzam z nią.

      • sugarninjas pisze:

        Dzięki, jakoś sobie radzimy;D Tracy oczywiście nie ma recepty na wszystko, ale ja lubię jej rozsądne podejście, bo mam wrażenie, że różne skrajne szkoły są zazwyczaj głośniejsze i bardziej promowane. Tak czy owak, łyknięcie jej książki na ‚spacerkach’ realnie mi pomogło np. z drzemkami i spaniem w ogóle, w dodatku zmiana była spektakularna i nastąpiła dnia na dzień:)

      • Misako pisze:

        ja z niej zastosowałam zasady do usypiania. I teraz mogę się pochwalić dzieckiem co samo w łóżeczku sobie zasypia 🙂 nie trzeba nosić, szuszać i innych ceremoniałów odprawiać. (zazwyczaj)

  11. Sylwia pisze:

    U mnie było to samo. Ta koleżanka mówiła, żeby karmić piersią jak najdłużej, tamta – że to obrzydliwe i lepiej jak najszybciej przejść na butelkę, a jeszcze inna, że to mało komfortowe itd., itp. Najważniejsze to nie da się zwariować. Ja chciałam karmić mniej więcej 6 miesięcy i jakoś mi się to udało, potem przejście na stałe pokarmy też przebiegało w porządku. Tu na razie nikt się mnie nie czepiał – zamówiłam bezpłatny poradnik żywienia Bobovity, gotuję głównie sama (warzywa mam od wujka rolnika), choć od czasu do czasu sięgam po słoiczek. Oczywiście jak znajome się o tym dowiedzą, to pewnie znów się zacznie. Ale najważniejsze to dbanie o swoje maleństwo i słuchanie go.

    • Misako pisze:

      dokładnie, zaraz usłyszysz, że jak to gotujesz sama ?!?! a atesty, a jak kupisz TO CZEMU NIE GOTUJESZ SAMA, kasą szastasz na słoiczki za 4 zł.
      Nie da się dogodzić :/ a najgorsze, że to zawsze jakoś w nas trafia, choć chcemy być obojętne….

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s