Bo wszyscy dokoła są tacy dorośli

Nie dawno miałam przyjemność spotkać się z moją dobrą koleżanką, mamą nie zwykle elokwentnej, 2-letniej Hani, obecnie zapakowanej z córą nr 2.
Koleżanka, cierpiąc na bardzo dobrze znany mi syndrom „gadającej mamy” (czyli jak bardzo chce rozmawiać z kimś kto nie nosi już pampka i ma większe problemy niż brak ciasteczek) dużo opowiedziała nam o swoim obecnym życiu, o macierzyństwie, małżeństwie, pracy, obowiązkach, nowym mieszkaniu…
I jak z wielką radością i nieurywaną dumą i zachwytem słuchałam, co się u niej zmieniło od naszego ostatniego spotkania, to gdzieś w głębi czułam to dziwne uczucie.
Gdzieś w głębi pojawiło się to dziwne odczucie, którego nigdy nie potrafię sama sobie wyjaśnić.
Jak wszyscy są dorośliresponsibility

A ja?
A ja za grosz nie czuję się dorosła. Mam wrażenie, iż zatrzymałam się mentalnie gdzieś pod koniec nastki i tak trwam. Nie czuję, że na mych barkach spoczywa jakaś szczególna odpowiedzialność, a moje działania nie wpływają już tylko na moje życie, ale i życie mojej, MOJEJ, rodziny.
Ciągle czuję się jak ten dzieciak, który musiał się tylko uczyć, nie sprawiać większych problemów i wracać punktualnie do domu.
A przecież tak nie jest.
Mam dom, za który odpowiadam, za który trzeba płacić i który trzeba jakoś utrzymać.
Mam pracę, niezwykle odpowiedzialną, moje błędy to nie tylko reprymenda w aktach, ale tysiące a czasem nawet miliony złotych konsekwencji.
Mam męża, fakt odpowiedzialny jest chłopina i stary, więc jak mu obiadu nie zrobię to z głodu nie padnie (mam nadzieję), ale jednak jest moją rodziną i moje działania wpływają na niego. Fakt nie rozumie, że „zrobić pranie” to nie tylko wrzucić rzeczy do pralki, ale chyba bez mnie by nie umarł (no chyba, że z braku mojej wspaniałej osobowości 😉 )
Mam dziecko, małe, niemowlę, którego byt,a  nie wyolbrzymiając, nawet życie, jest uzależnione w głównej mierze od mnie.
Mam więc wiele zobowiązań, rzeczy i osób za które jestem odpowiedzialna. Mam więc to, co przecież czyni człowieka dorosłym…
…to czemu ciągle czuje się dzieckiem?

Będąc dzieckiem postrzegałam Dorosłych jako: sparowanych, rozpłodzonych i pracujących…co więc ze mną i moją głową jest nie tak?

Reklamy

2 thoughts on “Bo wszyscy dokoła są tacy dorośli

  1. MatkaPolki pisze:

    O to ja mam w drugą stronę 🙂 Wokół mnie wszyscy jeszcze się bawią, koleżanki ze studiów czy liceum dopiero zaczynają pracować, bo wcześniej wyłącznie studiowały. A ja mam wrażenie, że prawdziwego życia nie znają, jeszcze nie dorośli 🙂
    Chociaż czasem też nachodzą mnie takie myśli, ale raczej czuję tą odpowiedzialność

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s