recydywistki vs. pierworódki

Po lekturze bloga „miłości spełnij się” aż mnie nosiło, aby napisać ten post. A na dodatek tyle z was znów się zapakowało, że na liczne opinie liczę :)))
Tak więc robię rachunek sumienia pierwo(w moim przypadku only-)ródki. A wy zrobiliście ten rachunek?
860_anticipation_first_vs_second_pregnancy

Cytując to co mnie ujęło jak siedzę w poczekalni w laboratorium to aż mnie nosi na te pierworódki :P:P jak siedzą – często z tatusiami brzuszkowych maluchów – jak się trzymają za ręce i wyglądają tak… jakby nie wiem, pokłony im trzeba bić bo oto w ciąży są i wszystkie względy im się należą, wyglądają jakby się cackały ze sobą, chuchały i dmuchały, bo… bo dzidziuś… „

 

No powiedzcie czy i Wy takie nie byłyście w pierwszej ciąży? Nie dmuchałyście nie chuchałyście? Brzucha nie wypychałyście w 12 tygodniu tak, aby wyglądał na większy 🙂 W poczekalni tak się prezentowałyście, aby było wiadomo, że to wy jesteście w bardziej zaawansowanej ciąży, niż dziewczyna obok.
Ja tak robiłam.Teraz przyznaje się bez bicia.

Pan Ojciec do dziś się śmieje ze mnie, jak to na USG w 12 tygodniu siedziałam i wstawałam bardziej ostentacyjnie niż w 38. No i oczywiście, wypychanie brzucha. W moim przypadku, długo on wyglądał jak po dobrym Maku. Tak więc zgięcie kręgosłupa typowe dla III trymestru pojawiło się u mnie zapewne już pod koniec pierwszego.

Pana Ojca targałam na wszystkie badania, jak raz próbował nie pójść, to miał wojnę i oczywiście koniec końców poszedł. Uważałam, że cały świat powinien mi się podporządkować, bo przecież JA JESTEM W CIĄŻY, hellloł, jakby to powiedziała pewna „blondynka”.
W I trymestrze, w poczekalni z zawiścią patrzyłam na bardziej zapakowane. Nie wspomnę o żądzy zabijania do przeterminowanych lasek, które przetoczyły się przez salę na patologii, na której leżałam jak mała próbowała zrobić przedwczesną ewakuację.
Uważałam, że mój stan jest tak wyjątkowy, że cały wszechświat powinien się zatrzymać, i sprawdzić czy mi nie trzeba pomóc. To, że była to ciąża wyjątkowo skomplikowana, tylko potęgowało moje „skrzywienie”.

Mój gin powiedział, że bardzo łatwo poznać pierworódki. A no jak? A no po tym, że zawsze wiedzą, w którym tygodniu i DNIU ciąży są. Ja oczywiście wiedziałam. I z tego co obserwuje, zasada ta się sprawdza, bo żadna z recydywistek, które znam nie wie dokładnie, w którym tygodniu ciąży jest, nie wspomnę już o dniu.
No i jeszcze jedno, każda ciężarna, która nie miała problemów, a mówiła teksty w stylu „e tam wcale nie czuje, że jestem w ciąży” wg mnie powinna przejść wyjątkowo długi i męczący poród. Tak dla równowagi w przyrodzie. Ale to tam była tylko taka moja wewnętrzna vandetta.

Krótko mówiąc, jak teraz na to patrzę byłam straszną, egoistyczną, egocentryczną jędzą 🙂
Na szczęście dla świata, ciąża i poród tak mnie skutecznie zniechęciły, że więcej razy z ciężarną Misako nie będą mieli do czynienia 🙂

IMG_0197    IMG_1178

A jak było z Wami?
Jak było w pierwszej ciąży?
Jak było w kolejnej?

 

Reklamy

32 thoughts on “recydywistki vs. pierworódki

  1. MatkaPolki pisze:

    Ja byłam tylko w jednej, ale tak nie miałam 🙂 Musiałam się dobrze zastanowić i liczyłam w myślach, który to może być tydzień, bo mi się wciąż myliły, zresztą co chwila mi się daty zmieniały. Męża chyba tylko raz zatargałam na usg. Brzucha nie wypychałam, bo nie miałam czego 🙂
    Nie wyolbrzymiałam i tyle 😉 I w sumie nie zwróciłam uwagi czy inne kobiety tak robią

  2. radoSHE pisze:

    hehe, dokładnie o mnie. Brzucha nie wypychałam, ale trzęsłam się nad sobą jak galareta. Rany, ależ JA byłam WYJĄTKOWA. Ciąża spox, ale zanim zacznę myśleć o drugim tak chyba z dziesięć lat musi jeszcze minąć;)

  3. Zuzanna Marczyńska-Maliszewska pisze:

    Oj, ostróżnie z tymi życzeniami… wiesz jak to u mnie było… próżnociąg, 4 apgary i te sprawy…. poród może niedługi, ale za to z atrakcjami…. i na pewno parszywie bolesny. Anyway – nie życzę nikomu, za to byłam wlasnie jedną z tych matek, które ciązę zniosły wzorowo, za wyjątkiem tylko początkowych mdłości i bólów głowy w pierwsyzm trymestrze… Tak czy siak – ja miałam podobnie jak Ty, ale znam jedną pierworódkę, która jest totalnym olewusem i jedyne co ogarniala, to miesiąc, w którym się znajdowała 😉 ona się ogolnie bardzo cieszyla, ale ma taki lajtowy charakter, ze zyje na luzie i sie nie spina 🙂

  4. yasim pisze:

    Zgadza sie,w pierwszej ciazy wszystko bardziej przezywalam a teraz to takie normalne i tak jak napisalas czesto myla mi siey tygodnie ciazy:p
    Kazda ciaza inna ja jestem tego przykladem w pierwszej corka dala mi popalic wymiotowalam od poczatku do samego porodu a teraz to nawet nie czuje,ze jestem w ciazy i oby tak zostalo do konca 🙂

  5. agacia336 pisze:

    Moze nie bylo ze mna az tak tragicznie, bo mimo, ze w pierwszej ciazy wiedzialam dokladnie w ktorym bylam tygodniu, to dni juz nie liczylam. I meza nie ciagnelam na kazde badanie, chociaz nie ukrywam, ze mialam mu za zle jak ktores omijal. 🙂 Ale mam takie zdjecie z bodajze 20 tygodnia. Pamietam jak dzis, jak mowilam malzonkowi „zrob, zrob, bo tak ladnie juz sie brzuszek odznacza”. No coz, teraz patrze na te fote i widze tam raczej wzdecie… 😉

    Druga ciaza byla niemal zapomniana w natloku biezacych spraw i przy biegajacym naokolo roczniaku. Tak jak na obrazku, musialam sie zastanowic zanim przypomnialam sobie ktory to juz miesiac. Nie mowiac juz o tym, ze kiedy spostrzeglam, ze cos jest „na rzeczy” zaczynalam juz trzeci (miesiac, nie trymestr)… 😉

    Co do zyczen, to dziekuje bardzo… Moje ciaze byly zupelnie bezproblemowe (choc bez kilku „strachow” sie nie obylo), za to pierwszy porod zostal okraszony 3-godzinnym parciem oraz ciagiem prozniowym, a przy drugim wdarla sie infekcja, skoczyla mi temperatura, malemu skoczylo tetno i zostalam czym predzej przewieziona na cesarke… Trzeciego porodu juz nie planuje… 😉

    • Misako pisze:

      hehehe, a mi się teraz obrywa za to 😛 A mówiłaś ciężarnym z problemami, że ciąża to lajcik i ogólnie możesz robić wszystko? Jak nie to nie były życzenia dla ciebie 🙂 Ja życzę każdej łatwego porodu i miłej ciąży, ale jak mi leżącej na kanapie, rzygającej dalej niż widzę, mówi, że ona to tam wcale nie czuje że jest w ciąży i to nie fair…mam ochotę…rozumiesz 😉
      Współczuje vacuum, niemiła sprawa 😦
      Trzeciego porodu- czy trzeciego dziecka 😉

      • agacia336 pisze:

        Eeee, no po prawdzie to mowilam tak mojej siostrze ktora pierwsze 3 miesiace spedzila gadajac z klopem. Moze zostalam za to pokarana? 😉
        Moj malzonek wspomina czasem o trzecim maluchu. Zawsze odpowiadam, ze trzecie mozemy sobie adoptowac i to takie conajmniej polroczne. Nie mam ochoty przechodzic ponownie ani przez porod, ani okres noworodkowy! 🙂

  6. sugarninjas pisze:

    Ja byłam w ciąży tylko raz, ale bliźniaczej. Znosiłam ją w sumie ok, nawet na zwolnienie nie poszłam- choć chcieli mi dać od początku, ze względu na to, że ciąża była wysokiego ryzyka- no ale leżenie akurat by w tym przypadku nie pomogło, a ja się bałam, że zwariuję od myślenia, więc wolałam pracować i jakoś dotrwałyśmy szczęśliwie do końca mimo, że od 6m-ca miałam zapowiedziany szpital i ciągły nadzór KTG. Tygodnie mi się myliły, ale dla tego, że cały czas odliczałam i wybiegałam do przodu:) O Panu Ojcu zapomniałam na początku przy okazji umawiania się na USG i go nie zabrałam, więc to on mi zrobił awanturę;D A Kropeczki są tak cudowne, że jak się nam uda to chcemy więcej… ale trochę odczekamy jednak:D Pierwsza ciąża z perspektywy to naprawdę bajka- teraz obserwuję moje 2 bliskie koleżanki- naprawdę niesamowite co robi z nami kobietami to małe jestestwo w brzuszku;D

      • sugarninjas pisze:

        Sama sobie zazdroszczę;D Z tą pracą to bardziej musiałam, ale w przypadku tak ryzykownej ciąży to było na plus, bo nie siedziałam i nie rozmyślałam o plączących się pępowinach itp… brrr…

  7. Matka Debiutująca pisze:

    Ok. Aż tak hardkorowo chyba nie było, ale rzeczywiście zawsze wiedziałam w którym jestem tygodniu, ile do końca i na bieżąco czytałam co się tam dzieje w kolejnych tygodniach. I też nie mogłam się doczekać, aż brzucho będzie widoczne. A teraz? Już marudzę, że mi ciężko, wiek ciąży sprawdzam wg ostatniej wizyty, ba! nawet mi się zapomina w którym jestem miesiącu nie wspominając o tym, że na początku w ogóle zapominałam, że w ciąży jestem i chciałam chłopa prosić o kupienie Desperadosa 😉 Ale duży udział w mniejszym skupieniu na ciąży ma owoc ciąży pierwszej 😉

  8. Emka pisze:

    Ja w drugiej ciąży wiedziałam milion rzeczy więcej co się dzieje ze mną, niż w pierwszej. W drugiej na bieżąco wiedziałam, jak dziecko się zmienia i co wykształca się, jaką ma wielkość, który tydzień i dzień ciąży jest, kiedy kończy i zaczyna się trymestr.
    Ale może dlatego, że rodząc pierwszy raz miałam ok. 22 lata i fiu bździu w głowie i nie wiedziałam, czym pachnie macierzyństwo i było ważnych jeszcze wiele spraw wokół.
    Druga ciąża i poród jak już ukończyłam 38 lat był inny. Byłam dojrzała i gotowa na macierzyństwo. Tym razem celebrowałam wszystko, skrzętnie pisałam, fotografowałam i mierzyłam brzuch :P.
    Przy pierwszym dziecku było czekanie aby już siedział, chodził, był starszy itd itp.
    Przy drugim dziecku chciałabym aby czas zatrzymał się. Aby dziecię jak najdłużej było maleńkie. Ale dziecię nie słucha mnie. Przy 7 miesiącach raczkował i wstawał, a nawet nie mając 10 miesięcy zaczął chodzić.Leci z rozwojem i nie chce zatrzymać czasu. Ma 16 miesięcy teraz. A starsze dziecię w przyszłym roku 18-tkę. 😛

    • Misako pisze:

      To zapewne wiek 🙂 bo koleżanka z podobną różnicą wieku mówiła podobnie. I samo macierzyństwo podobnie opisała, że teraz z drugim mimo doświadczenia bardziej jest spięta 🙂

      • Emka pisze:

        Myślę, że dużo zależy od różnicy wieku pomiędzy dziećmi. Bo jak mała różnica – jedno uczy się chodzić i trzeba za nim biegać, a drugie w drodze to nie można celebrować motylków w brzuchu i achów i ochów. Nie ma leżenia na łóżku całe dnie, bo się odpoczywa. 😛
        A jak jest duża różnica wieku to można znów docenić te pierwsze chwile z już posiadaną wiedzą, że ten etap szybko minie. Za szybko. I nie ma co było się spieszyć do kolejnego etapu. Bo ten co był był cudny.
        Ja tam spięta nie jestem.
        Przy starszym ileś razy pozwoliłam na podanie mm, jak miał z roczek spróbował czekolady, dawałam słoiczki i kaszkę w butli na noc.Miałam lajt na odżywianie. A teraz walczymy z kilogramami, które w okresie nastoletnim ze źle zbilansowanej diety zaczęły odkładać się.
        Teraz dla drugiego gotuję, słoiczka żadnego nie zjadł, mm ani próbki nie kupiłam, ze słodyczy to ewentualnie ciasteczko bebe dostanie i to czasami.
        Teraz, po raz drugi nie zrobię błędu w rodzaju, niech dziecko je co lubi.
        Młodszy pięknie zjada wszystkie warzywa i wiele owoców. I pije wodę. I nie pije herbatek. Ani kompocików. I nie zna danonków ani słodkich deserków. Ale może go żłobek lub inna placówka zepsuć. 🙂

  9. keepmymoments pisze:

    HAHAHAHA ale się uśmiałam.
    To z drugą ciążą już tak nie jest? Eeeee to ja nie chcę. Pierwsza miała urok. Roztaczała się nade mną aureola, ludzie się do mnie uśmiechali bo i ja się uśmiechałam, robiłam zdjęcia każdego dnia, filmiki, czytałam każdą pozycję o ciąży, dziecku, snułam plany, wyobrażałam sobie nas ze słodkim bobasem…
    a potem pojawił sie Toto i wszystko trafił szlag:) Ciąg dalszy znasz z mego bloga haha

    Kobiety otwórzcie oczy, słodkie 9mc.-
    potem cała słodycz się kończy i zaczyna się ciężka, wiecznie- trwająca harówa.

    Misako, tęskniłam do Was, no! Ale jestem i nadrabiam zaległości:)
    Jak Wasz mały stworek Chibi:D ?

    • Misako pisze:

      Witaj Kochana! Ostatnio przeszperałam twojego bloga na prawo i lewo jako, że zaczełam cię czytać od 29 tyg. Miałam niezły ubaw z wpisu gdzie proklamujesz, naiwnie w ciąży, że będzie kolejne dziecko, a potem, no cóż potem nastała Era Toto i ci się odmieniło (czyt. O mnie) buhaha. U nas okey, trochę smarków, młoda twardo pełza i nie widać aby się jej do raczka wstało ( nie narzekam bo i w tym pełzaniu za szybko znika) zęba mamy aż 1! Tylko ja ostatnio cierpie na jakieś pieprzone bóle głowy …..

      • keepmymoments pisze:

        Widzisz, jak dziecko zmienia światopogląd. Właśnie się zastanawiałam nad powodami dlaczego poprzestaję na toto- jest ich milion hahha. Temat za długi na post.

        Mam nadzieję, że mała zaraz wróci do siebie bo marudne dziecko to marudna matka;D
        U nas też nie zapowiadało się, że toto zacznie tak szybko chodzić (11mc).
        Któregoś dnia zobaczył naszego kota, zapomniał najwyraźniej że na dwóch jeszcze nie umie i pognał przed siebie, łapać zwierza naszego. Jakie było nasze zdziwienie widząc go biegnącego. Baaaa jakie było jego zdziwienie gdy to już ogarnął i się zorientował;)
        Od tamtej pory już na dwóch cwaniak.

  10. Paulina S. pisze:

    U mnie ze względu na mój wiek w pierwszej ciąży to dokładnie na odwrót, Dopiero tę druga traktuję tak jakby była ona pierwsza 😀 Co prawda nie jestem aż tak szalona jak tutaj to opisałaś,ale na pewno mam całkiem inne podejście i mnóstwo zdjęć brzucha w porównaniu z pierwszą 😀 Także u mnie na odwrót 🙂

  11. I. pisze:

    Wiem że możesz odpowiedzieć z góry na mój komentarz tekstem w stylu’ nie podoba Ci się, to nie czytaj’.
    Piszesz bardzo dobrze. I teksty są O czymś, i widać że to nie wymuszone. Jedno ale. .. to ciągle epatowanie, że w drugiej ciąży nie będziesz …razi. I to tak, że nieraz nie chce się dalej czytać. Ok, można powiedzieć raz, drugi, ale nie pięćdziesiąty. Trzymam kciuki!

    • Misako pisze:

      Hehe 🙂 każdy ma jakąś pięte Achillesa, krórej nadepnięcie boli. U mnie to tematy mamy pracującej i nagabywanie na 2 dziecko :)) I nie w moim stylu jest mówienie „Nie podoba to nie czytaj” . Czytaj i komentuj, jestem otwarta na konstruktywną krytykę 😉 plus chyba ostatnio o tym nie mówię aż taaaak dużo :)))))

  12. Aga z makeonewish.pl pisze:

    coś w tym wszystkim jest 🙂 mam już szkic wpisu właśnie z takim porównaniem. Pierwsza ciąża?? O matko jak się z mężem zaangażowaliśmy, jak się baliśmy, jak do brzucha gadaliśmy.. Mąż mi truskawek nie kazał jesc (bo jak były pryskane nawozami??) i brzucha balsamować (bo co jak wywołam skurcze?) a teraz w drugiej ciąży.. Cóż, życie, mamy w domu półtoraroczniaka i nie da jej się wytłumaczyć że mama dźwigać nie może.. albo że chciałaby się w dzień zdrzemnąć 🙂 inaczej jest. jest inaczej 🙂

    • Misako pisze:

      Oj to wiem z tym tłumaczeniem. Mimo ze tłumaczymy, że mama ma ał i miała wypadek, to ręce mamy i basta, ale na szczęście na tyle skumała, że mogę kucnąć i ją na kolano posadzić. Co do zachowania z pierwszej ciąży to tak samo u nas było 😀

  13. Tedi pisze:

    Nie miałam tak w mojej pierwszej (udanej) ciąży. Przede wszystkim dlatego, że do końca 4 miesiąca ukrywałam, że w ogóle jestem w ciąży. Nie chciałam nic nikomu mówić, żeby nie musieć odwoływać. Do tego na większość badań chodziłam sama. Jak już mąż brał wolne to gdzieś jechaliśmy odpocząć a nie włóczyliśmy się po lekarzach :-D. Ale to chyba ja dziwna jestem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s