To nie choroba, ale czasami …

Zaczyna się zazwyczaj łatwo. Pojawiają się dwie kreski. Ciąża. Jest wspaniale. Radość, śmiech, łzy, wymioty. Wszystko się układa, życie się zaczyna.
Ogólnie jest tak, jak masz szczęście, nie masz żadnych uciążliwych objawów. Jeśli jesteś w tej pechowej grupie, wymiotujesz dalej niż widzisz, śpisz po 20 godzin na dobę, a zgaga wypala ci wnętrzności. Cóż tak bywa. Ale idziesz dumnie przez kolejne tygodnie, emanujesz tym blaskiem czy odorem wymiotów, ale idziesz do przodu. Chodzisz do pracy, na zakupy, wyjeżdżasz na wakacje i rośniesz, normalnie żyjesz, bo w końcu ciąża to nie choroba.

Niestety, nie zawsze. Dzieje się to zazwyczaj nagle, nie jesteś gotowa, nie znasz zagrożeń, bo po co? No i nie jesteś świadoma i z jakimi konsekwencjami przyjdzie ci się zmierzyć.
W pierwszej chwili nie wiesz co się dzieje, ale coś ci podpowiada, że dzieje się coś złego.
761556

Lekarze ci tłumaczą co się dzieje, ale ty słyszysz tylko ‚poronienie zagrażające’ …’poronienie’, ‚tak wczesnej ciąży nie ratujemy’, ‚leżenie’, ‚zagrożenie’.
Przez pierwsze dni jesteś tak oszołomiona, że nie rozumiesz. Z uporem maniaka przeszukuje Internet, wszystkie fora internetowe, wszystkie portale parentingowe, zdrowotne, medyczne ba nawet wróżbiarskie. Wszystko, byle uzyskać jakąś informację czy komuś się udało. Za pewne słyszysz ‚oszczędny tryb życia’ i zależnie od okoliczności przytulasz na najbliższe tygodnie szpitalne łóżko albo domową kanapę.
Czas nabiera dla ciebie nowego znaczenia, czas staje się twoim wrogiem, czas leci zdecydowanie za wolno.
Czytasz po tysiąckroć te same informacje, szukasz chociaż cienia pocieszenia, ale zazwyczaj dołujesz się jeszcze bardziej. Po natłoku wyczytanych komplikacji wsłuchujesz się w swój organizm, w każdy nawet najmniejszy sygnał jaki wysyła, w cokolwiek co mogłoby świadczyć, że coś jest nie tak.
Strach kontroluje tobą, twoim życiem, twoim umysłem.
Musisz, musisz iść do lekarza, bo to coś nie dobrego, coś jest źle i nie ma znaczenia, że dopiero co 2 dni temu byłaś przebadana w każdą stronę. Musisz zobaczyć, że ono żyje, że ono jest, że z nim jest wszystko w porządku.
Chcesz zasnąć, zasnąć i się obudzić w miesiącu porodu.
Znów się napina? Czemu znów się napina?
Ten piękny stan staje się dla ciebie przekleństwem. Boisz się poruszyć, boisz się oddychać, boisz się, że cokolwiek zrobisz, zbijesz to małe życie, jak kruchą wydmuszkę.
Leżysz. A świat się kręci. Inne chodzą, żyją, bawią się, inne nie mają komplikacji.
Czemu nie one, czemu ja?
Uśmiechnięte mówią ci „Wcale nie czuje, że jestem w ciąży. Mogłabym góry przenosić”
Nienawidzisz. Nienawidzisz tych ich promiennych uśmiechów, tej swobody, wolności i nieświadomości. Nienawidzisz tej niesprawiedliwości.
Dusisz się w swojej samotności. Ukrywasz się przed światem. Nie chcesz, aby ci współczuł, nie chcesz go. Nie chcesz go. Bo co jak coś się stanie, co jak będziesz musiała mu powiedzieć: Zawiodłam, nie udało się, straciliśmy …poroniliśmy, nie ja poroniłam, ja nie dałam rady, ja zawiodłam, ja…
Nie rozumiesz, dlaczego on nie rozumie, dlaczego nie czyta w twoich myślach, dlaczego nie głaszcze twojego brzucha, dlaczego nagle zostaje dłużej w pracy, dlaczego nie mówi tego co czuje, dlaczego on też nie jest wrakiem, dlaczego on nie rozpada się emocjonalnie.
Znów komplikacje.
Znów szpital.
Znów leki.
Już nie masz siły, ale nie możesz się poddać. No przecież nie możesz.
Boże,  jest tak strasznie. Gdzie tu błogosławieństwo, gdzie tu najwspanialszy okres w życiu??? NO GDZIE? DLACZEGO!!! CHCE ZASNĄĆ…

Boisz się. Wiem.
Nie rozumiesz. Wiem.
Płaczesz. Wiem.
Nie tak miało być. Wiem.

I chciałabym ci powiedzieć, że będzie dobrze. Chciałabym ci powiedzieć, że dasz radę. Chciałabym ci powiedzieć, że musisz myśleć pozytywnie. Chciałabym ci powiedzieć, abyś nie czytała forów.
Ale nie powiem.
Przejdziesz przez najgorsze piekło swojego życia. Dowiesz się jaki mrok masz w sobie. Dowiesz się wiele rzeczy o sobie i o swoim związku. Będziesz pałać nienawiścią, będziesz zła, będziesz zadawać miliony pytań, będziesz czuć się samotna, będziesz wątpić, będziesz się bała, bała jak nigdy w życiu. Może wpadniesz w depresję.
Będziesz się bała powiedzieć na głos : Może się nie udać.

Chciałabym ci powiedzieć, że będzie dobrze. Jednak wiem, że w to nie uwierzysz.
Bo czasami, tak jest, że ciąża jest trudniejsza niż choroba.

Nie wiem czemu, nie wiem. Ale tak jest.

Ale wiem…wiem co czujesz, co myślisz, czego się boisz, czego nie rozumiesz.
Wiem, bo przeszłam to sama.

Reklamy

15 thoughts on “To nie choroba, ale czasami …

  1. yasim pisze:

    Nawet nie moge sobie wyobrazic jakie to.okropne uczucie codzien martwic sie o to czy uda sie dotrwac do.konca ciazy .Dziekuje komus na gorze ktolkolwiek to jest za to,ze u mnie wszystko przebiega prawidlowo.

  2. agacia336 pisze:

    Przeszly mnie ciarki… Ja z tych szczesciar, ktore przeszly przez ciaze jakby ich nie bylo… A przy pierwszej i tak balam sie oddychac… Nie wiem jakim wrakiem bylabym teraz gdyby ktoras moich ciaz byla zagrozona…
    Jestes niezwykle silna kobieta! Szczerze Cie podziwiam, ze przeszlas przez to wszystko I nie pozostawilo to na Twojej psychice trwalego sladu.
    No, oprocz niecheci do pomyslu drugiego dziecka, ale to sie zdarza I przy normalnych ciazach I bezproblemowych porodach… 😉

  3. Iwona pisze:

    😦 strasznie to smutne, to niesprawiedliwe że tak musi byc i ktoś rzeczywiście to przeżywa. Jesteś dzielna że przez to udało Ci się przejść a ja głupia że narzekałam na moją zgage i mdłości

  4. Okruszka pisze:

    Tak wlasnie jest, stracilam pierwsza ciaze w 16 tygodniu, bolało, serce pekło, krwawilo niemilosiernie. Bol fizyczny to na prawdę niewielka sprawa. Zaraz rodzę, ale o tamtej stracie nie umiem zapomnieć i jak wiem, ze kogoś to spotkało to mnie w gardle ściska…

  5. Mama Bąbelka pisze:

    Nigdy nie przeżyłam tego o czym piszesz.. Ale serce mi pęka na myśl o wszystkich mamach, które mają to doświadczenie za sobą..
    Mocne słowa.. Trafiają prosto w serce..
    Chciałabym napisać coś wspierającego na duchy, ale są straty których żadne słowa nie ukoją..

    • Misako pisze:

      To się cieszę, że nie było ci to dane.
      Ciąża jest tak jak piszesz u siebie na blogu, czasami nie ma tego błogosławieństwa. Najważniejsze jednak, żeby wszędzie była ta sama, zdrowa nagroda.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s