Blaski i cienie, choć teraz to bardziej cienie

Jak to w życiu bywa, dopóki czegoś sam nie doświadczysz na własnej skórze, to nie będziesz rozumiał przestróg, które dawali ci, jak myślałeś, przemądrzali ludzie.
Ostatnimi dniami czuje jednak, że rzeczywistość mnie znacznie przerasta, zupełnie jakby Yduu i KMM zrobiły jakąś laleczkę, na której wyżywają się za moje ironiczne komentarze.
Macierzyństwo, życie tak mi w mordę dają, że mam wrażenie, że nic tylko uderzam o tą ścianę.

Moje idealne, grzeczne dziecko. Moje dziecko, które rozumiałam, które potrafiłam odczytać. Mój kochany aniołek. Został podmieniony przez jakiegoś porąbanego kosmitę. Nie poznaje dziecka swego. Jak boga kocham, gdyby nie fakt, że facjate ma po ojcu swym, podejrzewałabym, że przypadkowo z placu zabaw przyprowadziłam inne stworzenie.
Moje uśmiechnięte dziecko, tylko narzeka. Moje spokojnie bawiące się dziecko, wszystkim rzuca i nic jej nie ciekawi dłużej niż 5 minut. Nie można jej na chwilę zostawić samej, bo znajdzie jakiś kabel, brud czy inne świństwo, które oczywiście pcha do japy. Jak nie może się wspiąć na coś, wrzask, nie dostanie tego co chce, wrzask, jak coś idzie nie po jej myśli, wrzask.

No i ten płacz na matkę.
Kiedy mnie nie ma jest całkiem spoko, wiem bo zabunkrowana z książkami w sypialni słyszę. Jak się pojawię ryk, jak znikam albo nie wezmę na ręce dramat w ośmiu aktach.
I tekst teściowej „Mama co robisz dziecku, czemu ją denerwujesz„.

No kurwa mać!!!!! Normanie ignoruje, ale teraz kiedy to moje dziecko znów zrobiło się dla mnie zagadką i czuję się strasznie, że do dupy matka ze mnie, na wszystko jakoś reaguje.

Dziecko me śmieje się do wszystkich, ale nie do mnie. Na mnie płacze i łapy w górę „NA RĘCE CHCĘ HELOŁ!!!”
Dziecko chce się bawić z każdym, ale nie z matką.
Karmienie piersią, nasze wspaniałe, intymne chwile odchodzą do lamusa z każdym dniem, kiedy mała ostentacyjnie odmawia ssania.

Szybko tracę zapał i ochotę, jej reakcje skutecznie zniechęcają mnie do wszystkiego i najchętniej usuwam się na bok, zostawiając dziecko dziadom pod pieczą i tonę w wiedzy, bo ją mam choć pod kontrolą.

Oczywiście przy tym czuje się wyrodna, bo za 2 miesiące do pracy wracam i już nigdy nie będę mogła jej tyle czasu i uwagi poświęcić co teraz, a jak co? nie mam czasu. Muszę wypełnić zobowiązania, które sama w swej naiwności i wspomnieniu grzecznego dziecka, nałożyłam na siebie.

Kwas i kaszana. Życie po raz kolejny kopie mnie w dupę i mówi z kipną „Głupia ty i naiwna, miałaś plany, buhahaha”.

Już dawno sobie uświadomiłam, że macierzyństwo to nie droga usłana różami, ale tak emocjonalnie trudnego okresu jeszcze w nim nie było. Oby po tej burzy wyszło cholernie jasne i mocne słońce…

Advertisements

11 thoughts on “Blaski i cienie, choć teraz to bardziej cienie

  1. keepmymoments pisze:

    ejjjj matka nie załamuj się. Jeszcze wiele dobrego (złego też haha) przed Tobą.
    Prawda jest taka, że dziecko Ci dorasta, jest co raz bardziej samodzielne, ciekawe świata. Co raz rzadziej zechce siedzieć w wózku a co raz częściej dotykać, smakować wszystko co ją otacza (toto np. ostatnio smakował kamień, który niechcący połknął:/). To jest dobry sygnał, to znaczy, że córa Twa poznaje świat, że chce wiedzieć więcej. Kable, szuflady, wszystko co zakazane jest najbardziej kuszące.

    Mieliśmy 2mc. temu taki okres, kiedy Toto okrutnie płakał jak odchodziłam. Nigdy tak nie robił. Nie wiem skąd to się wzięło. Trwało może 2 tyg. ale było bardzo trudne do ogarnięcia. Nie mogłam wyjść z pokoju do kuchni bo był lament, jakby kto go ze skóry obdzierał. Po jakimś czasie, zaczęło to być mniej intensywne aż w końcu zanikło. Chociaż do dziś jednak matka jest nr. 1 (też się dziwię sama sobie dlaczego haha).
    Będzie lepiej.

    Na czas pracy Chibi do żłobka?

    Łeb do słońca matka. Będzie gorzej. Niech zacznie chodzić… hahahahhaa:))))

      • Yduuu pisze:

        Ty nie Dziady. Będzie lepiej. Każdego dnia. Chociaż i gorzej może być. Jak luzuję to Polson anioł, poza ciekawością świata, co jest demolką. Rośnij Chibi jak w końcu Matka daje Ci jeść. Mnie Polson zawsze uwielbia ;p

  2. appledore pisze:

    Nie stresuj się to minie.Mój (8 msc-y) 3 tygodnie temu odmówił ssania. Raz przez cały dzień nie mogłam go dostawić, bo wył, prężył się, itp. Widział mnie, ryczał wniebogłosy, a do ojca mu się buźka śmiała. Ja wpadłam w doła totalnego, dzwoniłam po lekarzach, specjalistach, doradcach laktacyjnych, a tam, że dziecko pewnie samo chce się odstawić i inne bzdury. Byłam na skraju załamania nerwowego. Też mi się wydawało, że ktoś mi dziecko podmienił. Ale dostałam kontakt do Magdy Karpienia z LLL, pogadałam, wyżaliłam się, wyluzowałam i teraz powoli wszystko wraca do normy. Będzie dobrze. Przede wszystkim słuchaj siebie, a nie innych. Uwierz w siebie, że jesteś najlepszą matką dla swojego dziecka i głowa do góry!

  3. Matka Debiutująca pisze:

    Napiszę jak dziewczyny:spokojnie, to minie!. Też przechodziłyśmy etap buntu na matkę – który trwał u nas dużo dłużej i tak naprawdę to od kilku miesięcy dopiero mała okazuje, że mnie kocha; tak samo jak tatuśka 😉 Kryzys Wam się trafił zapewne połączony z kolejnym skokiem, ale dacie radę. Jesteś dla Chibi najfajniejszą matką na świecie 🙂

  4. yasim pisze:

    U mnie na pierwszym miejscu jest dziadek ile ja sie naryczalam kiedy jasno dawala mi do zrozumienia,ze woli byc z nim niz ze mna strasznie to przykre gdy dziecko placze kiedy chce ja zabrac ja juz trace nadzieje,ze to sie zmieni juz nie bede ta na pierwszym miejscu:(

  5. pam pisze:

    długo u Ciebie trwał ten okres ? mój ma 10 i pół miesiąca i od kilku dni jest koszmar 😦 płacze jak mnie widzi, krzyczy na zabawki, krzyczy jak czegoś nie może dosięgnąć, rzuca się jak coś mu nie pasuje… istny diabełek. nawet na komputerze mi siedzieć nie pozwala .. 😦

    • Misako pisze:

      oj trwało to trochę, później jak wróciłam do pracy problemy przybrały inną formę, pojawiło się moje dodatkowe zmęczenie. Potem wyszło na chwilę słonko, ale w niedługiej perspektywie przykrył je bunt dwulatka. Choć ja sama zaczęłam ogarniać siebie w rzeczywistości matki to było trudno 😦
      Teraz kiedy jestem mamą 3 latki powiem ci tak : Czasem słońce czasem deszcze –>kiedy pada deszcz przypominaj sobie dni słoneczne i z nadzieją staraj się wierzyć, że zza tych chmur wkrótce wyjdzie słońce, a z nimi to COŚ…tęcza, która powoduje, że warto, dla nich warto. ❤

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s