Liczba *10* can you belive? I cannot

No i nieuchronnie zbliżamy się do tej granicy. Granicy o której żadna matka nie che myśleć. Granicy, która finalnie zaznaczy pożegnanie się z niemowlaczkiem.
Aby uczcić tą okoliczność Chibi zaczęła raczkować, znaczy już odwalała kilka razy raczka, ale ze względu na śliską podłogę nie praktykowała tego.
Muszę powiedzieć, iż coraz łatwiej przychodzi mi akceptacja tego, że me dziecko rośnie.
Jest o wiele łatwiej niż kiedy przyszło przejście na spacerówkę. Bo jak moje maleństwo wyrosło z gondoli NO F*** WAY.
SONY DSC

Mogłabym zrobić bilans, opowiedzieć jak nadal nie przesypiamy nocy, a pięknie jemy praktycznie wszystko. Mogłabym się chwalić, iż Misako zaczęła gotować. GOTOWAĆ, ludzie nie zdajecie sobie sprawy co to oznacza i jaki wyczyn to dla Misako. I tu podziękować Yduu i O matko. Chibi wpiernicza aż się uszy jej trzęsą, Mogłabym Wam opowiadać, jak Chibi wypolerowała nam podłogę podczas pełzania i jak nie raz pluliśmy sobie w brodę, żeśmy jej polerki z płynem pod brzuch nie podrzucili. Mogłabym wam opowiadać, jak dramatycznie przechodzimy okres lęku separacyjnego.  Mogłabym Wam powiedzieć jak boimy się piaskownicy i lubimy się bujać. Jak Misako poluje na najfajniejsze place zabaw w stolicy, aby móc pod pretekstem dziecka, bawić się jak szalona. Jak przypadkowo szafa Chibi osiągnęła nadprzyrodzone rozmiary (o tym wam opowiem, bo niezła jazda z tego tytułu była). Czy o tym jak nagle łóżeczko musiało zostać opuszczone na najniższy poziom, bo kosmit mały próbował walczyć z prawem grawitacji. Albo o tym jak mała indiańca odwala, a my na ziemi się turlamy ze śmiechu. Czy chociaż napomknąć, że kilka razy kontaktowałam się z NASA czy nie planują wysłania niemowlęcia na Księżyc, nie planują. Czy o tym, że Chibi za nic w świecie nie rozumie dlaczego nie chcemy pozwolić jej dotykać kabli. O, czy chociaż o tym jak zaczęła sprytnie wymuszać na nas swą wolę. O tym, że potrafi drzeć się i piszczeć, ale tak piszczeć, że aż bębenki pękają. O tym jak me serce pęka z zazdrości kiedy mówi ta-ta i ba-ba, a na wszystko inne ma-ma, chociaż by na psa sąsiadów. O i że papapuje, zawsze jak się ją w wózek wsadzi albo kopytem pomacha, jest PAPA i machanie łapką, sweet to jest niesamowicie. Ale nie, nie będę robić bilansów.
Robi nam się kurna, sprytne to nasze dziecko, ale z dnia na dzień upewniam się, że cieszę się, że rośnie tak zajebiście, choć glutowata taka jakaś jest. A jej śmiech to zdecydowanie najgenialnuejszy dźwięk na tej planecie !
A tu nasz pierwszy „oficjalny” raczek 😀

Advertisements

5 thoughts on “Liczba *10* can you belive? I cannot

  1. http://laydymami.blogspot.com/ pisze:

    Sama nie wiem kiedy Filip tak urósł :). W środę skończy 1,5 roku, a dla mnie zawsze chyba będzie tym niemowlaczkiem, różowiutkim i bezbronnym :). Ehh… ale teraz z biegiem miesięcy jest coraz „fajniejszy”. Coraz bardziej okazuje uczucia, przytula się sam do bliskich. Posiadanie dziecka to coś, czego nie zastąpi żadna materialna rzecz… ;). Wiesz, czytałam ostatnio kilka Twoich starszych postów. Ja też wyszłam za mąż za mojego najlepszego przyjaciela, z którym mam cudownego syna i czuję się spełniona… :). Zapraszam Cię na mój blog: http://laydymami.blogspot.com/

  2. Yduuu pisze:

    No tutaj mogę. Dumnam z każdego dziecka co je. Mam świra na tym punkcie, w sensie co by nie wychować Polsona grubasa i niejadka. Chibi da radę, cudo. No i miło mi, że akurat Polsonowy talerz sprawił cud.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s