Matka (zawsze) jakoś wyrodna

To mój ostatni wpis….
IMG_8593.JPG

…jako matki zusowskiej.

Ciągle sobie powtarzamy rok zleci, czas szybko zleci… Ta, ale kiedy rzeczywistość ma cię dosłownie ugryźć w dupę, dopiero do ciebie dochodzi „Czas rzeczywiście LECI„.

Nie powiem „dopiero” byłam w ciąży.No dobra czasem mam wrażenie, że dopiero co rodziłam, szczególnie jak coś zaboli. Jednak czuje upływ czasu. Widzę po mym dziecku.
Jednak ROK??? Taki 365 dni? Kurde dokładniej 21 miesięcy, bo tyle minęło odkąd ma stopa stanęła w biurze.
Nie wierzę.

Dziś przestaję być darmozjadem państwa. Tak, tak przyznaję się bez bicia. Tak to ja, jestem jedną z tych co zaciążają i od razu idą na zwolnienia. To o takich jak ja buczą fora i dają złą reklamę ciężarnym, ba kobietą w pracy. Cóż mam nadzieję, że wszystkie komplikacje i hospitalizację zmyją tą, jakże wielką hańbę na mym sumieniu.

Od jutra przyjmuje nową postać zwyrodnienia.

MATKA PRACUJĄCA.

Tak, ta zła matka, co stawia karierę przed dzieckiem. Ta co,  nie chce porzucić marzeń i aspiracji w imię czegoś większego (czy mniejszego ??? ). Tak ta, co nawet nie chce wziąć części etatu !!! I ta co będzie wychodzić o 7:30 i wracać o 19. I tak dokładnie ta, którą ominie wszystko.

Ta (tu pokazuje palcem) matka się boi. Nie wie jeszcze czego. Nie wie jak odnajdzie się w nowej rzeczywistość. Kurde szczerze mówiąc nie za bardzo wie jak dojechać samochodem, bo jej pozmieniali trasy, pozamykali mosty. I kurde ta matka, co prawie na zawał nie zeszła jak zobaczyła ile za Kartę Miejską ma zapłacić kasy (serio oni zdają sobie sprawę, że nie którzy tyle mają na miesiąc życia?).
Matka jednak pełna nadziei, bo być dobrze przecież musi. To tylko inni dorośli ludzie. To Metro przecież matki nie zje (ewentualnie matka się zgubi). To praca, którą matka lubi. To ludzie, których matka prawie nie zna, bo się matce w pracy prawie cały skład zmienił.

To dziecko, które matkę (ma nadzieję) kocha. To dziecko, chyba matki nie zapomni w kilka godzin. To dziecko, którego małe, ciepłe ciałko matka uwielbia tulić, chyba nadal będzie matki jak wrócić? Tak? Nic się nie zmieni? Matka będzie matką, a dziecko, będzie dzieckiem matki?

Matka, co zaraz idzie się gapić na dziecko swe śpiące i kilka łez uronić.

Trzymajcie za MATKĘ (wyrodną) PRACUJĄCĄ KCIUKI.

 

Reklamy

5 thoughts on “Matka (zawsze) jakoś wyrodna

  1. mama tosi pisze:

    Kurczę, czy Ty wiesz, że ja Cie podziwiam? Nie wiem czy potrafilabym wrócić do pracy po macierzyńskim (inna sprawa, że w zasadzie nie mam już gdzie wracać:p)… Trzymam mocno kciuki, spelniaj się i nie rycz za Chibiatkiem! :*

  2. radoSHE pisze:

    Kciuki trzymane! Powrót do pracy z perspektywą, że Twoje dziecko przez naście godzin dziennie wychowuje instytucja… no nie oszukujmy się jest ciężki. Ale o ile pamiętam macie najlepszą formę opieki, jaka się może dziecku zdarzyć. Także głowa do góry, bo nikomu krzywda się nie stanie:) Chętnie bym się zamieniła:) Powodzenia!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s