5-cio dniowy weekend czas zacząć

Kiedy słyszałam od koleżanek w biurze, że przychodzą do pracy się „relaksować”, pukałam się w głowę i byłam pewna, że ciążowe hormony jeszcze nie zeszły im z przyłbicy i na pewno nie mają na myśli, tego co miały na myśli, bo ja z pracy wychodzę wykończona.
Czas minął, pora roku się zmieniła, me łono powiło i moje mózgowie owładnęły ciążowe hormony i wtedy ZROZUMIAŁAM.
No może nie zaraz „wtedy”, ale kiedy moje powicie zaczęło raczkować, krzyczeć, piszczeć (nadal twierdzę, że sterydy na płuca odwaliły kawał GŁOŚNEJ roboty) i ogólnie wymagać naszej atencji,  no 24h/7.
IMG_8717.JPG

Jak wiecie od przeszło 2 tygodni uczęszczam na zajęcia rehabilitacyjne dla wyrodnych matek. Na me szczęście ekipa jest zacna, podobnie obdarzona i przez życie doświadczona. Rozumiemy się więc wzajemnie i bez wstydu każde na środku sali opowiada swoją historię.
Co jest dla mnie zaskoczeniem!?
Chillout, w jaki się wdaje przebywając w gronie innych „wyrodnych”. Nie wiem czy to zmiana piętra, czy to może to te nowe, duże biurko. A może moja reanimowana „słodka szafka”. A może te regularne ciepłe posiłki i napoje? A może ta muzyka, która zawsze leci w tle i jest czymś innym niż „Raz pewien farmer pieska miał, co Bingo miał na imię. B I N G O, B I N G O, Bingo miał na imię”, opcjonalnie nie obejmuje decybeli nafaszerowanych sterydami. A może to fakt, że obcuje z istotami, które nie wyśmiewają mojego „nie” (nunu) czy z którymi mogę wymienić ciekawsze zdanie niż : „Tak, to pral-KA” „Tak, to kasz-KA” „Tak to ko-TEK, cacy cacy kotek NIEEEE nie wyrywaj kotku sierści! NIE nie bierz tego do buzi, boże Chibi to kocia karma, zostaw miskę”.

Przyznam wam się, że po 2 dniach w domu z dzieckiem, jestem bardziej zmęczona, niż po 5 dniowym tygodniu pracy .

Jest jeszcze jedna rzecz, która się pojawiła.
Kolejny argument na jedynactwo. Piąty, jak dobrze liczę (ciążą, poród, połóg,wyrodność).
Czuję się jak kwiat, który zimował. Nagle znów rozkwitłam, jestem pełna energii do życia. Znów mam tzw.”power’a” Czuje, że znów jestem sobą. Czuje, że mój mózg znów pracuje. I  zapytana (oczywiście)”Kiedy kolejne?„, bez cienia zwątpienia i żalu powiedziałam ; NIGDY!
Ja wiem, że dzieci postrzegane są jako dar losu. Osobiście twierdzę, że historia tworzenia mojej córki, świadczy tylko o jednym, jest ona CUDEM. Kocham ją i jestem wdzięczna losowi, że mogę być jej mamą.
Jednak ja chcę być kimś więcej niż mamą. Lubię siebie , moje życie i moje marzenia. I pewnie jestem egoistką. Jednak drugi raz nie chce się na to zdecydować.
Wiem, że druga ciąża mogłaby być inna, bez komplikacji.
Wiem, że drugi poród, mógłby przebiec bez komplikacji.
Wiem, że w połogu można normalnie funkcjonować.
Wiem, że mogłabym się za pewne zakochać od pierwszego wejrzenia w tym dziecku.
I wiem, że praca nie jest najważniejsza, i nie żyjemy, aby pracować.

Ale ja po prostu nie chcę! Nie chcę znów rezygnować z siebie. Chcę przez te 40h w tygodniu być egoistką, potrzebuje tego też dlatego, że wtedy jestem lepszą mamą dla tej Jednej. Tego jednego cudu, który będę pielęgnować, rozpuszczać i rozwydrzać…ale nie zapominając o sobie.

 

Reklamy

14 thoughts on “5-cio dniowy weekend czas zacząć

  1. MatkaPolki pisze:

    Jak wiecie od przeszło 2 tygodni uczęszczam na zajęcia rehabilitacyjne dla wyrodnych matek. – dooobre 🙂
    Ja też się ciesze na myśl o pracy jutro, plotach, odpoczynku, kawce w towarzystwie dorosłych, a nie jęczącej Poli (bo ostatnio coś ma etap jęczenia). Ale tęsknię za brzuchem, maluszkiem, nawet pieluchami 😛 WIęc nie mówię nie, na rok, dwa mogę z tej odzyskanej wolności zrezygnowac 🙂

  2. Zuzoon pisze:

    Amen. 🙂
    a może spróbuj nie nazywać powrotu do pracy jako bycie „wyrodną”? nawet w cudzysłowie, półżartem, też to dużo zmieni. To trochę tak jak zmiana z „muszę wstać rano” na „chcę wstać rano”
    rozumiesz?

    ps: Chibi jest przepiękna!!

  3. marczynskaz pisze:

    Ojjj….a wyobraź sobie teraz, że ja pracuję wieczorami po położeniu dziecka spać. Wlasnie teraz, godzina 1:15 kończę pracę,a mały będzie się pewnie dziś budził co 3 h, aż w najlepszym wypadku obudzi się ostatecznie o 8:30 🙂 Ciężko, ale nie chciałabym wrócić do 8-mio godzinnej pracy w biurze, choć ma to niewątpliwie swoje zalety (jak robie zdjecia na ślubach to mam nawet kilkunastogdzinny dzien pracy ;)…. a jednak marzy mi się kolejne. Chociaz nie wiem jak to będzie – to za cholerę nie podoba mi się model 2+1, bo sama z takego jestem 😦 Całe życie chciałam mieć rodzenstwo – moj mąż również. No więc u nas nie ma opcji jedynaka – w razie czego gotowi jestesmy nawet zaadoptować 🙂 aczkowliek jest to jakis rodzaj kamikadze 😛

    • Misako pisze:

      Ja miałam kilka tygodni z pracą w domu i prawda jest taka, że robiłam jak ty. Pracowałam jak mała spała. Plus potem się do 3 nad ranem uczyłam na egzaminy. Oj ciężko,ciężko było. Dlatego wolę pracę w biurze, szybsze efekty i „łatwiejsza atmosfera”.
      Ja jak już wspominałam nie raz, nie potrafię się odnaleźć w siedzeniu w domu z dzieckiem. Po powrocie do pracy naprawdę odżyłam.
      Znam ten argument o jedynactwie, wielu jedynaków mi to mówi. Jednak ja uważam, że robienie dziecka dla dziecka nie jest rozwiązaniem. Nie przemawia do mnie „poświęcenie” 2 lat na kanwie życia to nic wielkiego. Może dlatego, że jestem świeżo po takim okresie w moich życiu. Ten kto nie przeszedł tego, nie zrozumie i jak to szanuje 🙂 szkoda, że w drugą stronę wiele matek nie potrafi tego samego.
      No ale cóż, wyrodne matki zawsze są „gorsze” 😉
      Powodzenia w działaniach do stworzenia 2+2 🙂

      • marczynskaz pisze:

        fajnie by było minimum 2+3 😛 ale ja jestem dziwna. mam coś z głową. wcale sobie nie radzęz tym moim jednym dzieckiem, choc strasznie bym chciala wiecej. No brak logiki. A co do Ciebie, to sama wiesz co bedzie najlepsze dla Ciebie 🙂 Może Chibi akurat bedzie zadowolona z jedynactwa – znam jedynaków co nie narzekają wcale na brak rodzeństwa 🙂

      • Misako pisze:

        Zanim zaszłam w ciąże też uważałam, że będziemy mieć model 2+3. Potem przyszła ciąża, która była jak wiesz straszna, poród koszmarny i potem echo tego się odbiło przez kolejne miesiące 🙂
        Dziś w nocy śniło mi się, że robię test ciążowy i wychodzą II kreski, w śnie płakałam i obudziłam się przerażona! Ale tak naprawdę przerażona i wcale nie pałałam ani kapką radości.

  4. Matka Debiutująca pisze:

    Dobrze! A czy ty wiesz, jak ja się zmęczyłam przez pierwsze półtora tygodnia „urlopu ciążowego”jak się pannica oczywiście rozsmarczeć musiała? Odpoczywać miałam bo to końcówka, a tu hasanie na całego. To już wolałabym na to piąte piętro pracowe pomykać dzień w dzień po schodach 😉

  5. Aneta pisze:

    Tyle czytam o pokoleniu jedynaków a…..im dłużej żyję tym więcej w tych rodzinach przybywa kolejnych dzieci. Koło 40 następuje kolejny boom urodzeniowy, kiedy ta praca jest fajna, ale… nie najważniejsza.
    I tym sposobem przychodzą na świat kolejne dzieci. 🙂
    I jedynaków koło mnie prawie nie ma! A tyle ich było! I tyle matek, które mówiły tak jak Ty.

    W życiu nie można być niczego pewnym.:)

    • Misako pisze:

      Zgadzam się, nigdy nie można mówić „nigdy”.
      Moja mama mówi, że Pan Bóg kule i dzieci nosi.
      Jednak po moich doświadczeniach nie jestem już na tyle silna psychicznie, aby znów podjąć to wyzywanie świadomie. A jak los zadecyduje, zobaczymy, choć mam nadzieję, że po mojej myśli 🙂 Póki co żadne argumenty przeciw jedynactwu nic a nic do mnie nie trafiają 😛

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s