Kinderland dla rodziców?

Ostatnio mało nas.
Czy jak powiem życie, to będzie to usprawiedliwienie? Czy może jak stwierdzę, że nie chce pisać dla pisania, dla statystyk i norm czy pod publiczkę, to zabrzmi lepiej? O parenting-u, rodzicielstwie można powiedzieć wiele i wiele z Was o tym mówi, lepiej i mądrzej niż ja. Wiele jest….no może nie lepszymi, ale bardziej spełnionymi w roli mamy niż ja. To Wy piękniej piszecie o miłości, radości i spełnieniu.
Ja tu tylko jęczę i smęcę.
No więc do dzieła! Ale uwaga, dziś smęcę na siebie samą!
Zanim odkryłam blogosferę, żyłam w kinderlandzie pełnym fisher price, smyk i 5.10.15. Róż, niebieski, słodkie pieski i inne małe zwierzątka, to było dla mnie kwintesencją dziecięcego świata.
A potem zaistniałam na WordPress i przepadłam. Pokazały mi bloggerki świat ferm&living , handmade , skandikids. Odkryłam pastele, brudne kolory, eko tkaniny. Świat jak z bajki, biele na ścianach, ładnie-brzydkie zabawki. I utonęłam.
eda8961f6e0db15e05d5ca9a41327128 b84936a7a096d429129fd5d33799b372

Świat Makóweczki , Kaszka z mlekiem, Szafka Tosi… no przepadłam.
Pokój małej był już gotowy, więc na zmiany w tym zakresie nie mogłam sobie pozwolić. Ale zabawki, oj zabawki to było coś zupełnie innego.
Początkowo twardo twierdziłam, że u nas w domu będzie eko, drewno i tylko wyłącznie kreatywnie. Mała miał mieć tylko 3 zabawki. Chciałam stworzyć coś co mi się wydawało „skandi” światem. Miało być prosto i minimalistycznie. Oczywiście wyszło jak zawsze.

Czyli nie wyszło praktycznie wcale.

Początkowo podeszłam do sprawy bardzo ambitnie. Pierwsze zabawki uszyłam sama, w czarno białych kolorach, stymulujące groszki, romby, paski i kwadraty, oczywiście różnorodne tkaniny i faktury. Potem  z pomocą przyszła drewniana IKEA. Ale gdzieś tam w tzw. między czasie pojawiły się prezenty, tu gdzieś nagle wskoczyło do wózka pianinko szczeniaczek z Fisher Price, od chrześnicy przybyły stare zabawki i klocki. I w naszej drewnianej skrzyni zrobiło się bardzo kolorowo, za bardzo jak na moją skandi wizję.
No właśnie MOJA wizję. Wizję, która nie obejmuje bajek, fisher price, różowych ubranek z hello kitty czy pstrokatych, elektrycznych pianinek.

I ciągle zadaje sobie pytanie, czy chcą stworzyć wyjątkowy świat dziecka(bo wbrew pozorom taka wizja mi przyświeca), nie zabieram za bardzo z tego świata, dziecka samego ? Bo może coś mi się nie podoba, uważam za kiczowate, tandetne i w żaden sposób kreatywne, wcale nie oznacza, że jest złe. Kiedy moja córka bawi się pianinkiem przesuwając paluszkiem guziczki albo wrzuca klocki do dziurek w plastikowym chodziku czy szaleje kiedy słyszy :”Oczy widzą, uszy słyszą, nosek wącha niuch niuch, rączki do pracy służą lecz buziaka poślą też” czy kiedy po raz setny potykam się o ten sam klocek
Czy powinnam to wyeliminowywać, bo ładnie nie wygląda? Bo dla mnie nie jest fajne ?
Odpowiedź znam, ale nie wiem czy mi (znów ‚mi) się ona podoba…
I to sprowadza się do pytania, jakim rodzicem chce być, jakim jestem i jakim być powinnam i czym powinnam się kierować? I w moim przypadku, znów pokazuje mi jaką egoistką jestem i jak czasem trudno jest mi przemóc się i przestać być tylko mną, a stać się kimś więcej…
A Wy? Jjak wy żyjecie w świecie Fisher Price, profanacji My Little Pony i jakiś monster high?, jak mają się Wasze wizje do realiów? Jak wy tworzycie to co chcecie widzieć w świecie waszego dziecka?
IMG_8717/home/wpcom/public_html/wp-content/blogs.dir/7ad/53622887/files/2014/12/img_8875.jpg

Reklamy

10 thoughts on “Kinderland dla rodziców?

  1. Aneta pisze:

    U mnie i drewno i plastik. I stare i nowe. I pełno grających. Też obiecałam sobie że młody (19 miesięcy) będzie miał jak najmniej zabawek, a sama wyszukuję coraz to nowe i kupuję…
    Różne drewniane, kolorowe, układane kolorami, kształtami, liczbą dziurek. ❤ drewniane zabawki – cieszą moje oczy
    Puzzle różne rodzaje- młody układa alfabet,składa puzzle składające się z 6 elementów, co cieszy mnie.
    Kocha książki, więc coraz to nowe przybywają bo warto podtrzymywać zainteresowanie lekturą (mam nastolatka który wzgardza lekturą co mnie smuci).
    Jedne co robię co sobie obiecałam – chowam część zabawek i gdy młody poprzednimi się wcale nie bawi, wyciągam z szafy pochowane i chowam te które były na co dzień. I od nowa jest szaleństwo zabawy.

  2. grey_eyes pisze:

    Może nie o dzieciach ale tak mi się trochę kojarzy z moją wizją choinki. Zawsze u mnie w domu rodzinnym choinka była w dwóch kolorach, zazwyczaj pasujących do wystroju. I zawsze uważałam kolorowe choinki za kicz (trochę do tego przysłużył się wpływ mojej mamy). W tym roku przypomniały mi się ozdoby z mojej małej choineczki, która zawsze stała w moim pokoju, kiedy byłam dzieckiem. Na przekór rodzicom zawiesiłam je i od razu zrobiło mi się lepiej. Co z tego, że są głównie pojedyncze, plastikowe bombki w kształcie pieska, bałwanka czy czegoś bez kształtu. Ważne, że mają wartość sentymentalną 🙂

  3. yasim pisze:

    U nas jest kolorowo ,lubie zywe kolory pozytywnie mnie nastrajaja :)Jedynie co mnie denerwuje to zabawki w ktorych nie ma regulacji glosnosci normalnie ogluchnac mozna

  4. Bartek pisze:

    To już teraz kinderland nie Disneyland. Coś się widzę pozmieniało. Brzmi to tak, jakby to był jakiś niemiecki pomysł chodzi mi oczywiście o nazwę. Ciekawe jak jeszcze będą nazywały się atrakcje, dla najmłodszych w przyszłości.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s