Z perspektywy matki pracującej…ale czy Wyrodnej?

Ostatnio u Mamala przeczytałam wpis o dziecku vs kariera. Jedna z mam w komentarzu napisała coś co mnie bardzo poruszyło: 
„Każdego dnia widzę, ile mi ucieka. Uciekają mi chwile, których już nigdy nie odzyskam, bo ona nigdy już nie będzie taka mała. Zamiast ćwiczyć z nią np. jakie odgłosy wydają zwierzątka, siedzę w pracy. Nie czuję się równie dobrą mamą, jak wtedy, kiedy byłam z nią w domu. „

I uświadomiłam sobie jaką szczęściarą jestem, że jestem taką matką jaką jestem.
SONY DSC
Czytaj dalej

Matka Wyrodna konsekwentna

Wychodzę z założenia, że nie ma jednej, dobrej metody wychowawczej. Nie mam problemu z przyznaniem, że się myliłam, że robiłam coś źle albo nie, że można coś robić lepiej. Jedna rzecz, którą cenie w mojej metodzie wychowawczej, to konsekwencja. Nie raz wydaje się chłodna czy nie czuła. Jednak przyświeca mi cel. Cel, który w moim odczuciu jest słuszny.
SONY DSC
Czytaj dalej

Po raz pierwszy, po raz drugi ! Sprzedane. Czyli o porodach „allegro”

Uwielbiam wspominać swój poród. Wystarczy mi mała zachęta. Jedno małe hasło a biedny rozmówca częstowany jest to niekończącą się historią skurczy, bólu i  oxytocyny. Kurde mogłaby nawet tej heterze na Poczcie opowiedzieć. Ot  co, niech wie i podziwia!
Ale ja nie o tym.
No wiec lubię nie, skreśl to,  uwielbiam gadać o porodzie . Dziwne to za pewne, bo po co rozpamiętywać taką masakrę. Ale o porodach lubię też słuchać i oglądać.  A tak naprawdę to o porodach uwielbiam się licytować!
SONY DSC
Czytaj dalej

Bo kiedy patrzę w twoje oczy…

Nie jest dla mnie, ani dla mojego otoczenia zapewne, tajemnicą, że na razie nie potrafię zapomnieć o tym jak przebiegła moja ciąża. I co jest zaskakujące, mimo traumatycznych doświadczeń z porodu, każdej, nawet samej sobie, powiedziałabym: „Warto rodzić naturalnie”.
Ciąża to zupełnie co innego. Ciąża mnie poturbowała, skopała, przemieliła, przeżuła i wypluła. Ciąża to dla mnie stan permanentnego strachu, paniki i uczucia duszenia się.
SONY DSC
Czytaj dalej

Momenty

Nie zależnie czy ktoś odnajduje się w roli rodzica czy też nie jest to jego powołanie, nie da się ukryć, że to ciężki kawałek chleba.
Niedzieciaci często pytają mnie jak to jest być rodzicem.
Moja odpowiedź co do zasady jest jedna.

Ciężko. Rodzicielstwo to takie pasmo wyzwań, jest trudno, jesteś sfrustrowany, twoja cierpliwość jest na wykończeniu, podobnie jak twój organizm.
I nagle dzieje się TO.
Ten jeden moment, chwila w której twoje serce przepełnia się taką miłością i dumą, że nie ogarniasz jak to możliwe.
Moment mija.
I znów jest ciężko, znów pojawia się pasmo wyzywań, jesteś sfrustrowany…, ale co jest niesamowite znów to robisz. Mimo, że jeszcze chwilę wcześniej chciałaś wszystko pieprznąć, dzieciaka w kosmos wysłać albo usiąść na podłodze i płakać.

Ten moment pokazuje ci coś czego nie znałaś wcześniej, pokazuje ci unikatowość w banalności, osiągnięcie w łatwiźnie, cud w normalności.
Momenty. Momenty, które zrozumie tylko rodzic.
Momenty, dla których wiesz, że warto.
Momenty, dla których robisz to co dzień.

Jesteś rodzicem.