Momenty

Nie zależnie czy ktoś odnajduje się w roli rodzica czy też nie jest to jego powołanie, nie da się ukryć, że to ciężki kawałek chleba.
Niedzieciaci często pytają mnie jak to jest być rodzicem.
Moja odpowiedź co do zasady jest jedna.

Ciężko. Rodzicielstwo to takie pasmo wyzwań, jest trudno, jesteś sfrustrowany, twoja cierpliwość jest na wykończeniu, podobnie jak twój organizm.
I nagle dzieje się TO.
Ten jeden moment, chwila w której twoje serce przepełnia się taką miłością i dumą, że nie ogarniasz jak to możliwe.
Moment mija.
I znów jest ciężko, znów pojawia się pasmo wyzywań, jesteś sfrustrowany…, ale co jest niesamowite znów to robisz. Mimo, że jeszcze chwilę wcześniej chciałaś wszystko pieprznąć, dzieciaka w kosmos wysłać albo usiąść na podłodze i płakać.

Ten moment pokazuje ci coś czego nie znałaś wcześniej, pokazuje ci unikatowość w banalności, osiągnięcie w łatwiźnie, cud w normalności.
Momenty. Momenty, które zrozumie tylko rodzic.
Momenty, dla których wiesz, że warto.
Momenty, dla których robisz to co dzień.

Jesteś rodzicem.

Reklamy

7 thoughts on “Momenty

  1. Matka Debiutująca pisze:

    Tak. Momenty i wspomnienia tych momentów dają siłę w trudach codzienności. I myślisz, że masz ochotę uciec i pieprznąć to wszystko, ale sobie przypominasz zabawne powiedzonko, kolejną umiejętność czy zwykłe „mamo, chcę dziś z tobą spać”.

  2. Grzegorz pisze:

    Dla mnie rodzicielstwo to najtrudniejsze z zadań jakie miałem dotychczas w życiu… Wymaga od nas naprawdę nieskończonych pokładów energii, zrozumienia, pomocy… Każdy ma czasem czegoś dość, więc i „w” rodzicielstwie zdarzają się takie chwile. Ale jak spoglądają potem na Ciebie małe oczęta, przytulają Cię małe dłonie i całują małe usteczka – warto to wszystko wytrzymać!

  3. Paweł pisze:

    Oj tak żebyś wiedziała rodzicielstwo to bardzo ciężka sprawa. Ja sam słyszałem ile znajomi się muszą namęczyć przy swoich dzieciach i w dodatku ile wyrzeczeń ich to kosztuje. Nieprzespane noce odmawianie wyjść na weekendy i tak dalej. Mimo wszystko cieszą się z tego, jak mówią i nie żałują żadnej chwili ze swwoimi dziećmi.

  4. oli pisze:

    Misako. Trafiłam na Twój blog kilka dni temu. Czytając Twoje wpisy zaczynam rozumieć samą siebie. Moje dziecko ma rok. Jest naprawdę cudowne, ale czasem mam te złe momenty i zastanawiam się, czy to nie był błąd. Zdarza mi się myśleć o drugim dziecku, jednak jak przychodzą te niefajne dni, w których nie mam siły, wówczas mam ochotę wsadzić sobie wkładkę domaciczną, żeby nie ulec przypadkiem chwili 😉 Racjonalnie fajnie byłoby mieć dwoje, ale nie chcę: ciąży (choć była ok fizycznie, gorzej psychicznie), porodu (wywoływania, kroplówek i na koniec cesarka) i wychowywania drugiego. Teraz czekam, aż osiągnę swoją „utraconą” wolność. Czasem mi przykro jak myślę, że jej już nie odzyskam. Nie wiem czy najlepszego czasu – przed trzydziestką nie zmarnowałam na wychowanie dziecka. Może trzeba było brnąć w temat dziecka w wieku 36-40 lat. Co sądzisz? 🙂 Pozdrawiam PS Masz super podejście do życia, poczucie humoru i jesteś najnormalniejszą matką jaką czytałam 🙂 Wielki buziak!

    • Misako pisze:

      Teraz rozpływam się komplementach, daj mi chwilę………………………………………..no dobra otrzepałam czekoladę z siebie.
      Hmmm, cóż ci mogę powiedzieć. Nie mam złotych uniwersalnych rad i chyba tylko potrafię ci to przekuć na kanwę mojej osoby. Też jestem przed 30 (choć niemal dosłownie PRZED 😉 ) i jeśli chodzi o moje „najlepsze” lata to nie czuję, że je marnowałam przed dzieckiem, czy jak jedna z dziewczyn określiła na moim ostatnim wpisie na FB nie prowadziłam „marnej egzystencji”. Zaspokoiłam swoją potrzebę imprez – tych typowo młodzieńczych zabijających duże ilości szarych komórek. Wykonywałam i wykonuje pracę, którą lubię i która jest dla mnie wyzwaniem. Jasne mam jakieś tam żale, że czegoś nie zrobiłam, ale to ma chyba każdy.Nie skupiam się na nich, wyznaczam cele na przyszłość.
      Czy lepiej mieć później dziecko? Nie wiem, ale zawsze mam w głowie słowa mojej kochanej Sis, która pierwszą córę urodziła w wieku 36 lat ” Nigdy nie decyduj się na dziecko po 30, bo za długo żyjesz w wygodnym życiu i trudno się przestawić”. Ona wie to z autopsji.
      Z drugiej strony, ja np. nie jestem zwolenniczką macierzyństwa przed 25 rokiem życia, ale to dlatego, że dla mnie to właśnie był najwspanialszy okres życia. Praktycznie robiłam co chciała, kiedy chciałam i z kim chciałam 🙂 to był czas wolności i szaleństwa. Ale jak mówię to moje życie. Znam kilka dziewczyn, które urodziły mając 19-22 lata i są bardzo spełnionymi mami. Rodzicielstwo w każdym wieku ma swoje plusy i minusy. Tak mi się wydaje. Podstawą jest to, abyś nie myślała, że „przez dziecko straciłaś wolność”. Długo też tak myślałam, aż mnie olśniło! To tylko od mnie zależy czy tą wolność mieć będę. przykład : zorganizowaliśmy ostatnio w domu imprezę, jak za dawnych lat, mała najpierw odwaliła popisówkę, a potem pięknie spała, my się wyszaleliśmy jak za dawnych lat. Obie strony były szczęśliwe. Tu trzeba być elastycznym 🙂 nie wypad do spa a spa z przyjaciółką na chacie 🙂 Oczywiśie jak znajomi opowiadają nam o wyjeździe do Tajlandii to mnie zazdrość dołku kuje, ale mówię sobie, że jeszcze to zrobię, nie skreślam z tego z listy.
      Co do drugiego dziecka, nie będę ukrywać, iż mimo zdeklarowanej niechęci w temacie i decyzji o jedynactwie, to ta myśl przelatuje przez moją głowę od czasu do czasu. Szczególnie wymuszają ją pojawiające się ciąże koleżanek:) Ja mówię otwarcie, jestem zbytnią egoistką na 2 dziecko. I mimo, że ostatnio ktoś skwitowała, że moja rola sprowadza się do bycia inkubatorem i mam obowiązek poświęcić 2-3 lata z życia dla tego surrealistycznego dziecka, bo krzywdzę te już posiadane, to jednak podziękuje, pozazdroszczę czasem ciąży bez komplikacji, emocji związanych z pierwszym porodem, ale potem jak piszesz pojawia się ciężki dzień i przypominam sobie jak lubię być wygodną egoistką ;). Decyzja o drugim dziecku jest 100krotnie trudniejsza, bo wiesz co ma nastąpić,w odróżnieniu od pierwszego doświadczenia. Za pewne dla baaardzo spełnionych mam ona nie jest trudna. Ale dla takich jak my, które muszą mieć też swoje życie, sprawa się komplikuje.
      I na koniec pocieszenie, ponoć życie zaczyna się po 30 !!!! 😀

      Mam nadzieję, że „zobaczymy” się jeszcze

      P.S. nie mów na głos, że jestem normalna, bo się jeszcze wyda i cię matki „ja kocham lepiej i bardziej się poświęcam” zlinczują ;P

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s