Po raz pierwszy, po raz drugi ! Sprzedane. Czyli o porodach „allegro”

Uwielbiam wspominać swój poród. Wystarczy mi mała zachęta. Jedno małe hasło a biedny rozmówca częstowany jest to niekończącą się historią skurczy, bólu i  oxytocyny. Kurde mogłaby nawet tej heterze na Poczcie opowiedzieć. Ot  co, niech wie i podziwia!
Ale ja nie o tym.
No wiec lubię nie, skreśl to,  uwielbiam gadać o porodzie . Dziwne to za pewne, bo po co rozpamiętywać taką masakrę. Ale o porodach lubię też słuchać i oglądać.  A tak naprawdę to o porodach uwielbiam się licytować!
SONY DSC

Łapie się na tym, że innych porody postrzegam przez bardziej lajtowe okulary:
„e tylko 3h” , „skurcze po oxy to dopiero ból, nie nie takiej podanej w trakcie, ale na wywołanie”. „Odejście wód w domu, szczęściara mogłaś zjeść, ja nie jadłam 26h”.Nie nacięli cię? To nie wiesz co to ból połogu, jak odwalasz rolę indyka na święto dziękczynienia.” itd.

Oczywiste jest to, że mój poród był, dla mnie, najbardziej bolesny, to jest bardziej oczywiste niż to, że mimo, że Sailor Moon jest jedyną nieplanetarną Czarodziejką, ale jest najfajniejszą Czarodziejką we wszechświecie.
Przyznaję, że jak słyszę od mamy, że ją cieli na żywca robię wielkie oczy i mam ochotę na chwilę zamilknąć, ale zaraz się reaktywuje i zaczynam pędzić w tym chomiczym kółku znów.

Moim osobistym faworytem jest indukcja. Odwalam super mądrą i doświadczoną, jako, żem ja jestem indukowana matka jedynaka ma TAKIE doświadczenie i możliwość porównania indukcja vs poród fizjologiczny. Anyway. Ale zawsze uparcie twierdzę, że indukowany boli bardziej, bo po pierwsze, ja taki miałam, po drugie to sztuczne, a ciało sztucznie nie lubi, po trzecie, bo ja tak miałam i miałam przez to skurcze co 2 minuty, po czwarte, piąte i szóste patrz punkt pierwszy i trzeci. Ogólnie ciebie bolało? TY NIE WIESZ CO TO BÓL! …bo mnie bolało…itd.

Sama widzę idiotyzm w tym temacie, ale się powstrzymać nie mogę. I wiecie co Wam powiem, tak w sekrecie…licytuje się z Wami, to Wam zazdroszczę, tych pięknych wspomnień, to że je w ogóle macie i są piękne.

A Wy jakie miałyście porody? Jak się zaczęło? Ile trwało? Jak się skończyło? która z Was miała najgorszy?
NO ŚMIAŁO LICYTACJĘ CZAS ZACZĄĆ OD NOWA :). Ach no i o moim porodzie przeczytać możecie tu: masakkkra Misako 😉

Reklamy

22 thoughts on “Po raz pierwszy, po raz drugi ! Sprzedane. Czyli o porodach „allegro”

  1. Matka Debiutująca pisze:

    A ja się wypnę i powiem, że ten ostatnio miałam całkiem fajny, zresztą pisałam u siebie. Bo krótki, normalny i akceptowalnie bolesny. Ten pierwszy to 36 godzin skurczów więc super lajtowo nie było, ale wiesz co, to co najgorsze wyparłam z głowy, miałam fajną położną, okropną lekarkę i kiepską opiekę po 😉
    A tak w temacie to ja jestem raczej na etapie wspierania wszelkich przyszłych rodzących, że będzie fajnie, oczywiście poboli, ale sobie super dadzą radę. Może minęłam się z powołaniem?

    • Misako pisze:

      I tu muszczam zazdrocha…zobacz jak pędzi w twoją strone 😉 poród SN zawsze będę polecać, teraz po czasie uważam, że było warto i pozostały po nim dobre wspomnienia, choć wiem, że był rzezią

  2. Budująca Mama pisze:

    Ja tam lubie swoje porody i stale się zbieram, żeby łądnie wszystko opisać. Planuję cykl pewnie z 10 postów o tym. Bo też mogę o tym gadać i gadać 🙂 Nie były złe. Pierwszy w sumie 13 godzin, drugi 8. Mega bólu od 7 cm do parcia w obu przypadkach 2 godziny. Dla mnie najgorszy był przymus leżenia. Przy pierwszym porodzie – bo główkę musiała Zośka obrócić. Przy drugim – żeby za szybko nie poszło, bo czekałam na drugą dawkę antybiotyku. No i dlatego, żeby się ktg małego pisało :/

  3. agacia336 pisze:

    Hehe, ja tam sie nie licytuje… Po prostu czasem zazdroszcze, ze tak szybko i latwo, a czasem otwieram oczy ze zdumienia, ze moze byc gorzej. 😉

    No to jedziemy: porod wywolywany, 30 godzin od pierwszych skurczy. W tym 19 godzin od pojawienia sie wreszcie rozwarcia (bo zaczynalam od „zera”), 3 godziny parcia i na koniec ciag prozniowy. Ale mialam znieczulenie, wiec przynajmniej bolu az tak nie zasmakowalam. 🙂

    Drugi porod tak samo, tylko 28 godzin, zamiast 30 i zakonczony dla odmiany cesarka… Zawsze powtarzam, ze ciaze mialam idealne, po porodach fizycznie wracalam do siebie blyskawicznie, ale do samego procesu urodzenia dziecka, to mam pecha jak cholera… 😦

  4. Justyna pisze:

    O zdjęcie z mojego ulubionego programu ciążowego lol. Oglądałam jak maniaczka zeby sie psychicznie przygotować, a poród sam w sobie był milion razy lepszy niż myślałam ze będzie. Linka urodziła sie 5 godzin od pierwszych konkretnych skurczy. Jeżeli tylko macie możliwość polecam poród w wodzie, jak tylko weszłam do niej bol zmniejszył sie o 90%!!!

  5. mama tosi pisze:

    Ja się z chęcią policytuję z Tobą 😀 brak jakiejkolwiek akcji porodowej i oczywiście oxy, bo 10dni po terminie. Brak reakcji na oxy to przebicie worka owodniowego, a jakże! Po przebiciu i dalszym pakowaniu oxy skurcze coraz częstsze, coraz bardziej bolesne, oczywiście bez znieczulenia, bo najpierw za wcześnie, następnie za późno. 10 cm rozwarcia i ppwstrzymywanie partych, bo głowa nadal nie w kanale. 1,5h jeszcze powstrzymywania się żeby nie przeć i voila jedziemy na salę operacyjną. 11h wyłącznie sztucznej akcji porodowej zwieńczonych cc. I ja wariatka drugie dziecko chciałabym rodzić naturalnie, bo w zasadzie tego bólu na prawdę juz nie pamiętam, chociaż darłam się jak opętana. Za to doskonale pamiętam dolegliwości pooperacyjne i to jest dla mnie trauma…

  6. keepmymoments pisze:

    buhahahaa no i idę rozbawiona spać. Ech Misako. jak ja doskonale Cię rozumiem.

    Pamiętasz jak mi kazano stawić się o 7 rano na wywołanie? A mój wspaniały Toto o 23.30 sam zaczął się pchać na świat:) Oszczędził matce indukcji;p

    • Misako pisze:

      No jasne!!! I jędzę, która skwitowała, że polki zawsze chcą epidural 😉 kochama ciebie czytalam cala juz chyba 4 razy! Przy wpisie o kolejnym dziecku vs opisie ciebie zawsze padam ze śmiechu!

  7. Mari pisze:

    Ja tez to lubie. Wstydze sie troche i pilnuje zeby nie opowiadac bo jak bylam przed to mnie to przerazalo ze ktos mi wywala historie masakry swojego krocza 😉
    Moj porod byl dobry. Bardzo dobry. Lepszego chyba nie moglam sobie wymarzyc.
    Porod indukowany. Rano podpieli mi oxy i kazali chodzic. Do 15 nic sie nie dzialo. (Probowali mnie trzymac na czczo ale sie nie dalam i powiedzial ze nie urodze jak nie zjem. Moja polozna mi skolowala sniadanie).
    O 15 przebili mi pecherz ale i tak nic sie nie dzialo. O 16 cos mnie tam pobolewalo (jak na okres wiec luzz). Rozkrecalo sie powoli. Dostalam dwa znieczulenia. (Jedyny minus taki ze po pierwszym im odlecialam wiec drugiego nie chcieli mi dac mocnego). O 20.40 urodzilam. Ale ja sie czulam jak by minelo 1,5 h.
    Moglo byc lepiej? Mi sie wydaje ze to byl porod idealny. Ja przed panikowalam i 2 dni siedziqlam w szpitalu i plakalam ze ja nie chce rodzic. A tu cyk i dziecko jest 🙂

  8. Boguga pisze:

    Czytam te wasze opisy tu i na fbMisako i sobie myślę, łaaał te to dopiero teraz są podziwiane przez swoich facetów! Tak, tak. Chcąc przygotować mojego niemęża na poród podsuwałam mu artykuły o trudnych porodach, twój Misako też czytał i się za głowę łapał (a co, niech nie myśli, że to takie hop siup). Kazałam mu oglądać filmiki na yt jak ma mnie masować i ogólnie pomagać jak zacznie się akcja porodowa. Miał czytać to i tamto żeby się przygotować na najróżniejsze co może nastąpić. I co? I dupa. Poczułam mocniejsze skurcze, on zauważył że chyba są regularne, ja że to chyba te przepowiadające, bo nie boli w kręgosłupie, że jak skacze na piłce to nie pomaga a niby przy porodowych pomaga itp. także kąpiel, skurcze, kąpiel, skurcze już co 3 min, skurcz mocny, tel do położnej. Położna przyjeżdża, 4 cm, jedziemy do szpitala, 9 cm, mocne skurcze, 3 razy skurcze parte i córka jest z nami. Czas trwania od wejścia do pokoju w szpitalu do urodzenia małego człowieka jakoś 2 godziny. Akcja porodowa wpisana w dokumentach 38 min. Skurcze parte jakoś 10 min. Amen. A mój niemąż teraz myśli, że poród to pestka choć był ze mną cały czas. Podziwiam was za przeżyte trudności i wytrwałość podczas porodu, jesteście wielkie! Ps. A właściwie od kiedy wy liczycie godziny porodu? Nigdy nie byłam pewna, położna powiedziała że liczy się od odejścia płynu owodniowego, dlatego też mam wpisane 38 min w dokumentach z porodu. Co piszą u was w dokumentach ze szpitala? Od kiedy zaczeliście liczyć czas swojego porodu?

    • Misako pisze:

      TO TYLKO SIĘ CIESZYĆ z takiego porodu 🙂
      Mój mąż powtarza mi, że jest wdzięczny, że go zmusiłam (bo ja mu opcji nie dałam), że był. Zawsze naszym znajomym powtarza, że MUSZĄ być podczas dzięki temu doświadczeniu zrozumieją jak bardzo należy szanować kobiety i jakie są niesamowite 🙂 Kiedy wróciliśmy do domu, jak mała spała, mój mąż podszedł do mnie i przytulił mnie baaardzo mocno „Dziękuje, dziękuje ci za to” 🙂 bezcenne ❤
      Ja liczę 19h od odejścia wód 🙂 gdybym wzięła wszystko to byłoby chyba 26 h :/ ale już nie pamiętam (na szczęście) szczegółów. W karcie mam chyba 7h wpisanych, bo tyle trwało od podanie ZZO, nie wiem czemu w sumie jest 7h

    • Mari pisze:

      U mnie tez chyba od odejscia wod liczyli bo mam 5.40 (pecherz przebili mi o 15 a urodzilam 20.40). Jak by liczyc od podpiecia oxy to by bylo 12. Ale jak bym miala liczyc od kiedy bolalo to bym wpisala tam 4.40.

      • Boguga pisze:

        Misako, zazdroszczę bezcennego „Dziękuję ci za to”. Nigdy od mojego partnera nic podobnego nie usłyszałam 😦 nic za te 9 miesięcy ciąży ani za krótki, ale mimo wszystko też przecież związany z bólem poród. No właśnie Mari a ten czas trwania porodu też uważam, że to my wiemy najlepiej a nie tam ci co nam wpisali w papierach 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s