Dobrze jest, jak jest

Ostatnio pewne nieprzyjemne zdarzenie mocno zaburzyło moją równowagę. Na szczęście poszłam po rozum do głowy i z małą pomocą Mamala (<3 dzięki kochana<3 ) puknęłam się w głowę i zrozumiałam, że to „moja własna ścieżka, na którą nie pozwolę wejść byle komu i rzucać na nią śmieci.”

I w tej autoanalizie odkryłam coś niesamowitego. Bo jak to mówią, wszystko ma dwie strony medalu.
Beach

Jestem szczęśliwa. Ale tak naprawdę, szczerze szczęśliwa.
Czytaj dalej

Te pierwsze razy i nieuleczalny idiotyzm

Abstrahują od najidiotyczniejszego zarzutu na planecie, że matka wracająca do pracy na pewno mniej kocha dziecko niż ta, która swą istniejącą (bądź nie) karierę zawodową, dla tegoż to dziecka poświęca całkowicie pozostając w domu
(i przy okazji ciekawe, że to nie obejmuje już ojców).
Omijając sprawy finansowe, bo mimo, iż mi ostatnio ktoś wmawiać próbował, że samą miłością żyć można (z ciekawości jak miłość smakuje ?jak schabowy czy homar? ) . I całkowicie ignorując 25% bezrobocie, kurs franka i regularne golenie nóg. Powiem Wam szczerze, że warto wrócić do pracy. I tym wpisem postaram się pokazać moje za i jak sobie radzić z „tymi cholernie życzliwymi” mamuśkami.
SONY DSC Czytaj dalej

Cadre

Mam nieodparte uczucie niedopasowania. Nie potrafię utożsamić się z przeważającą częścią matek. I nie chodzi tu o wakacje, o treści wpisów na blogu, ale o ogólne postrzeganie siebie w roli matki i siebie jako człowieka. Nie chodzi też o to, aby czuć się unikatowym, wyjątkowym i niepowtarzalnym. Bo wg mnie każda matka jest z natury taka. Nie ma takich samych okoliczności, tych samych doświadczeń i tej samej osoby.
Nie wiem, czy mam odwagę po prostu nie raz mówić na głos to co inne pozostawiają w sobie?
Ale to nieważne. I tak nie ma w ogólnych rozrachunku znaczenia.

victorias_secret_models_2-wallpaper-1280x800
Czytaj dalej

Świeżo upieczeni rodzice, czyli o pierwszym roku z perspektywy matki, NIE KOBIETY !

Czasem czuje się jako yoda Matek Polek Popapranych. Wiele z Was pisze do mnie, kiedy pojawiają się u Was ciemne aspekty macierzyństwa. Nie to, że mi to przeszkadza, wręcz przeciwnie. Z radością dziele się moim doświadczeniem, czy po prostu mówię to co powinno się wtedy usłyszeć. „To normalne, nie masz się czego wstydzić”.
Naprawdę w to wierzę. Naprawdę wierzę, nie , ja wiem, że mamy prawo czuć wiele uczuć, od tych pozytywnych, po te negatywne. I ja naprawdę nie wstydzę się tego, moich uczuć. I Wy też nie powinnyście.
No a teraz do sedna. Ponarzekałam Wam już nie raz na macierzyństwo. (przykłady? a no TU i TU czy TU chociażby ) ale co ze związkiem. Nadal w nim tkwię (albo on ze mną?), to już przeszło 12 lat.
Ale czy to jest to takie łatwe?
Czy dziecko sprzyja miłości?
Czy zawsze jest różowo i pięknie jak w gazetkach?

W żołnierskich słowach :
Nie
Nie zawsze
Nie nigdy.
Czytaj dalej