Dobrze jest, jak jest

Ostatnio pewne nieprzyjemne zdarzenie mocno zaburzyło moją równowagę. Na szczęście poszłam po rozum do głowy i z małą pomocą Mamala (<3 dzięki kochana<3 ) puknęłam się w głowę i zrozumiałam, że to „moja własna ścieżka, na którą nie pozwolę wejść byle komu i rzucać na nią śmieci.”

I w tej autoanalizie odkryłam coś niesamowitego. Bo jak to mówią, wszystko ma dwie strony medalu.
Beach

Jestem szczęśliwa. Ale tak naprawdę, szczerze szczęśliwa.

Mam wrażenie, że lata pracy i wyrzeczeń zaczynają owocować. Moje życie układa się idealnie, tak jakbym chciała aby się układało. Otaczam się ludźmi, których kocham i którzy kochają mnie.  Mogę liczyć na pomoc innych i nie wstydzę się z niej korzystać. Duma, głupio postrzegany honor i zawzięcie młodości „ja sama” odeszło w zapomnienie. Dorosłam do wielu rzeczy i już nie postrzegam życia jednowymiarowo.

Siedziałam wieczorem ze Starym i Chibi na kanapie. Leniwie patrzyliśmy się na siebie, nikt nie był do końca skory, aby się ruszać po całodziennym matronie na Starówce. I poczułam się kontent. Wszelkie wątpliwości, pytania i sugestie o drugim dziecku tak się jasno dla mnie tej chwili wyklarowały, że zrozumiałam.
Jest teraz dokładnie tak jak chciałam, aby wyglądało nasze życie. Myślałam, że pragnę 3 dzieci, ale w tej chwili zrozumiałam, że tak nie jest. W ułamku sekundy zobaczyłam nasze życie za 10 lat. Staliśmy na tej pięknej Kubańskiej plaży, czułam na stopach to ciepłe morze, w nozdrzach ten zapach soli, to wieczorne powietrze i widziałam ten piękny zachód słońca, który tak uwielbiałam oglądać. Byłam wtulona w Starego, jego ciało, było ciepłe jak zawsze, a mnie przeszedł dreszcz, który zawsze czuje kiedy mnie tuli. Przed nami w wodzie bawiło się dziecko. To jedno dziecko, o tych niebieskich oczach i mysich włosach, które wtulało się teraz we mnie.
I wtedy zrozumiałam.

Zawsze słyszałam, że po 30 zaczyna się życie. Jesteś już na tyle dojrzały i okrzepłeś po szaleństwach 20, że wiesz czego chcesz. Twoja sytuacja finansowa jest stabilna i możesz sobie pozwalać na sięganie po coś więcej. Zawodowo masz już takie doświadczenie, że ceni się ciebie jako pracownika. Masz już rodzinę. Wiedziesz życie, tak jak wieść chciałeś.

I powiem, że u mnie to się sprawdziło.

Jestem szczęśliwa.

A ty odkryłaś/eś swój raj na ziemi? Czy patrząc na koniec dnia możesz powiedzieć:

” Tak ,to jest dokładnie to miejsce, w którym chce stać”.

Advertisements

12 thoughts on “Dobrze jest, jak jest

  1. Aga z makeonewish.pl pisze:

    myślałam że i ja jestem w takim punkcie zwyczajnego prostego szczesliwego zycia rodzinnego. chccemy drugie dziecko, ale nie na siłę. jak się uda i bedzie to super, jeśli nie, ważne że mamy juz Majusię. jedno jest pewne. cała moja sytuacja stabilizacji i bezpieczeństwa zaraz runie bo choć stworzyłam wspaniałą rodzinę i mam niesamowitych przyjaciół i odkryłam w sobie wiele nowych pasji, zaraz mogę stracić pracę… wszystko runie, bo choc kasa nie jest najwazniejsza, daje poczucie komfortu psychicznego. a ja choc za 1 miesiac wracam do pracy, wiem ze od wrzesnia mogę już jej nie miec. to przeraza. Mam 28 lat a zaraz bede pisac CV i szukac nowego miejsca dla siebie..

    • Misako pisze:

      Pieniądze są ważne. Bez pieniędzy wiele rzeczy sypie się jak domek z kart. Nie są może na szczycie hierarchii ale są ważne, bo dają tak jak piszesz komfort psychiczny. Współczuje sytuacji z pracą, obyś znalazła nową już we wrześniu.

      • Matka Debiutująca pisze:

        Nie. Bo brakuje jeszcze kota 😉 A tak na serio. Nie myślę o tym nawet w tych kategoriach. Raczej traktuję to jako sytuację zastaną. Jest jak jest. Może jestem szalona ale nie wykluczam kolejnych dzieci, bo trójka to może byłoby też fajnie. Jakoś więcej wątpliwości targa mną odnośnie wyboru ścieżki zawodowej. To jest dla mnie paradoksalnie trudniejsze.

  2. agacia336 pisze:

    Czy odkrylam swoj raj na ziemi? Hmm… Myslalam, ze tak… Ale od pewnego czasu, mojego malzonka zaczyna nosic i wymysla, a to Kanade, a to chociaz Arizone albo inny Texas… Nie wiem wiec czy nie podaze za mezem moim – Wloczykijem, zeby zapuszczac korzenie raz jeszcze. Mam jednak nadzieje, ze do tego nie dojdzie… 😉

    Jesli o rodzine, a konkretnie o dzieci, chodzi, to kiedys, dawno temu, chcialam piatke. Nie zartuje! 🙂 Na szczescie szybko sie z tego wyleczylam. Rodzine zalozylam pozno, bo za maz wyszlam tuz przed 30-stka. Potem troche nam zeszlo, zeby pojawilo sie pierwsze… U mnie wiec nie sprawdzilo sie powiedzenie, ze zycie zaczyna sie po 30-stce. Zawodowe – owszem, bylo juz ustabilizowane. Ale rodzinne dopiero wtedy zaczelo sie ksztaltowac… Oboje z mezem chcielismy trojke dzieci, jednak po urodzeniu drugiego stwierdzilam, ze niemowlaki to nie na moje nerwy i koncze sie rozmnazac. 😉

    Osobiscie nie rozumiem tej presji. Bezdzietni musza postarac sie o dziecko, rodzice jedynakow o drugie, itd. Niech kazdy kieruje sie wlasnym szczesciem, Znam wiele par, ktore nie chca miec dzieci i koniec. Nie rozumiem tego, wydaje mi sie, ze swiadomie rezygnuja z ogromnego szczescia, ale szanuje ich decyzje. Nie chca – nie musza. Znam tez mame jedynaczki, ktora zarzeka sie, ze drugiego nie bedzie. Ona chce cala energie i finanse zainwestowac w jedyna corke. Mozna i tak, czemu by nie? 🙂

    A ja moglabym miec trzecie, gdyby mi je ktos urodzil i odchowal tak do roczku. 😉

  3. Marta pisze:

    Dopiero jestem na początku życia, na początku tego właśnego, swojego życia, a moje plany wyglądają najdalej na wakacje gdzie już planuje je ze swoim chłopakiem. Bardzo mi się tutaj podoba, bardzo ładnie graficznie, dawno nie widziałam tak dobrego graficznie przygotowanego bloga. Pozdrawiam Cię ciepło i czekam na coś nowego 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s