Wpojenie

Lubię się w tym moim macierzyństwie. Wychodzę z założenia, iż robię wszystko najlepiej jak umiem. Jednak nie raz zdarza mi się patrzeć z pewną dozą zazdrości na niektóre matki. I nie chodzi tu o to jakimi są matkami, ale o to jak postrzegają czy może odczuwają to swoje macierzyństwo. Nie raz mówię, za przykładem Flow Mummy, że mają „wpojenie„.

shutterstock_94057597

Tak, tak kłania nam się pewien wilkołak i mała Reneesme, bez bicia przyznaje widziałam i czytałam, ale biłam się post factum, więc się nie śmiejcie. Dla tych, szczęśliwców, którzy nie wiedzą co to… Wpojenie to nie pohamowane uczucie miłości. Jest to uczucie silniejsze od jakiejkolwiek innej miłości. Wpojony nie widzi po za tą osobą świata, można by rzec, że ma klapki na oczach. Wszystkie myśli i działania zawsze ma skierowane na swój obiekt miłości.  

I zdarza się nie raz, że trochę zazdroszczę. Mam jakieś takie wrażenie, że wtedy trudy macierzyństwa pokonuje się łatwiej. Wydaje mi się, że bolączki nie bolą tak bardzo. A „poświęcenie” jest łatwiejsze. A ono samo w sobie jest jakoś takie słodsze.

Jasne, cieszę się, że potrafię i mam nadal własne życie. Nie raz widzę i wiem, że postępuje egoistycznie. I nie raz mam wyrzuty sumienia, szczególnie kiedy zachowuje się w określony sposób, bo wiem że zachować się tak muszę, a nie bo chcę. I przypominają mi się słowa moich koleżanek. Ich postawa i traktowanie dziecka jako centrum wszechświata. Historie o tym jak uwielbiają obwąchiwać ciało noworodka. Jak rano wstają z uśmiechem na ustach, bo znów zobaczą dziecko. Jak uwielbiają bawić się z dzieckiem, obserwując każdy najmniejszy ruch i czcząc każdy fragment małej, słodkiej buzi. Jak każdy dzień ma sens, tylko dlatego że spędzony jest z dzieckiem. A kariera i ambicje zawodowe bledną, na rzecz potrzeby wychowania i obserwacji rozwoju. Nie mają znaczenia one, ale ich dzieci, ich uśmiech.

I choć rozpędziłabym się stwierdzając, że nie cieszę się macierzyństwem. To wiem, że nie spijam z niego całej śmietanki, tak jak one. Coś gdzieś za szwankowało. Coś okazało się za trudne. Coś po drodze mnie zmieniło. Bo byłam pewna, że będę taką mamą jak one. Wtulałam się w ciałko chrześnicy, pierdziałam w brzuszek i lubiłam bawić się klockami. A mimo wszystko, mimo że mam świadomość tego jak jest, a jak być „powinno”, nie umiem zrobić, zmienić, tak, aby było tak jak być miało.
Kocham moją córkę, ale nie potrafię spojrzeć w ten obrazek bezkrytycznie, zaślepiona bezgraniczną miłość. Nie potrafię być tylko matką.

I choć najłatwiej się krytykuje, to wierzcie mi stanie po tej stronie nie jest zawsze takie łatwe i przyjemne. Czasem chciałbym napawać się tym macierzyństwem. Chciałabym się w nim utopić, chciałabym aby mnie pochłonęło, aby choć na chwilę było sensem mojego istnienia…

 

Reklamy

20 thoughts on “Wpojenie

  1. mandarynkizmlekiem pisze:

    Ciekawie piszesz:) Pozwolisz, że zaobserwuję i będę zaglądała częściej:)
    Ja też obserwuję owe wpojenie u siebie 😉 W końcu moja córka najpiękniejsza w świecie:P Ciekawe, jak to się rozłoży, gdy w lipcu pojawi się kolejny dzieciaczek 😉

  2. Gosia pisze:

    Ja mam tak samo. Kocham Lenkę, ale nie jestem utopiona w tym całym macierzyństwie. Właśnie założyłam firmę, teraz trwa (trudne) oswajanie z nianią. Nie wyobrażam sobie, że miałabym całkowicie poświęcić się macierzyństwu. To chyba po prostu kwestia charakteru.

  3. Agata pisze:

    ojtam Misako, myślę, że można kochać swoje dziecko na maxa, nawet jeśli nie przysłania ono dokładnie wszystkiego. Zdrowa miłość (z dozą odrobiny egoizmu) też jest dobra 🙂

  4. Andrzej pisze:

    Niesamowity tekst 😮 Naprawde jestem w szoku, oczywiscie w tym pozytywnym sensie, jestem pod wielkim wrazeniem, nie wiedziałem, ze ktos może tak swietnie pisac 🙂 Powiedz mi no, uczysz się gdzies pisac? Studiujesz jakas polonistykę? W skrocie, czy oprócz pasji cos jeszcze Tobą kieruje piszac? Bo ta pasja to jest naprawdę bardzo wyczuwalna, na równi z Twoim talentem 🙂

  5. Zuzoon pisze:

    „Historie o tym jak uwielbiają obwąchiwać ciało noworodka. Jak rano wstają z uśmiechem na ustach, bo znów zobaczą dziecko. Jak uwielbiają bawić się z dzieckiem, obserwując każdy najmniejszy ruch i czcząc każdy fragment małej, słodkiej buzi. Jak każdy dzień ma sens, tylko dlatego że spędzony jest z dzieckiem. A kariera i ambicje zawodowe bledną, na rzecz potrzeby wychowania i obserwacji rozwoju. Nie mają znaczenia one, ale ich dzieci, ich uśmiech.”

    Eeee serio? Aż tak? Nie spotkałam ani jednej takiej matki…Jak by mi ktoś prosto w twarz tak powiedział, to bym chyba nie uwierzyła.

    Internetowych zachwytów też raczej nie czytam bo mdło mi się robi, więc nie sądziłam że to aż tak. Serio? To tak się da?

  6. Edyta pisze:

    …stety niestety… U nas wpojenia rowniez brak:( czasami jest mi przykro… Czasami mam siebie za zla matke wlasnie dlatego, ze nie ma tego czegos… Od pierwszej chwili tak bylo. Nie bylo tego czegos… Teraz Syn ma 19 miesiecy i od jakis 2 jestem w nim zakochana, ale nadal nie jest to to co pokazuje sie w reklamach;) po 6 miesiacach wrocilam do pracy bez zadnych wyrzutow sumienia, moze dlatego, ze mamy taka sytuacje, ze sie wymieniamy z mezem i Maly jest caly dzien z nami:)
    Misako jestes odwazna, w dzisiejszych czasach jest jakis kult Matki Polki… Ja nie mialam sie komu wygadac (poza mezem, ktory na szczescie rozumie mnie) i moze dlatego tyle czasu musialo uplynac zeby bylo lepiej. Kobiety odwagi. Trzeba rozmawiac, dzielic sie swoimi uczuciami. Pozdrawiam.

    • Misako pisze:

      Dziękuje. Też odnoszę wrażenie, że kult Matki Polki mimo tak nowoczesnego pokolenia nadal króluje, w szczególności w małych miastach czy u osób z takich miast pochodzących. Ja zawsze mówie, że mam cudną córke i ona jest spełnieniem moich marzeń, ale to macierzyństwo mnie rozczarowało. A od tak po prostu, bez fajerwerków i jakis metafizycznych uniesień.

  7. agacia336 pisze:

    Chyba mam wpojenie… czesciowe! 🙂 Bdac poza domem, jesli nie mam jakiegos mega-waznego projektu w pracy, rozmyslam w kolko co tez porabiaja moje Potwory. Jak wybiore sie na zakupy, czesciej wracam z ciuchami dla nich, nawet jesli mialam w planach sprawienie czegos sobie. O wakacjach marze, ale wspolnych. Planujac weekend uwzgledniam tylko atrakcje, z ktorych skorzysta cala nasza czworka, co w praktyce oznacza, ze skorzystaja tylko dzieci. No dobra, psa tez biore pod uwage, a raczej to, ze trzeba i siersciuchowi zafundowac dluzszy spacer. 😉

    A dlaczego wpojenie „czesciowe”? Bo po powrocie do domu, kiedy mam juz dzieciarnie przy sobie, jakos po pol godzinie szlag zaczyna mnie trafiac na ciagle marudzenie, klotnie o wszystko, oraz wieczne „Maaaamoooo!!!”. A w weekend jestem tak umordowana fizycznie i psychicznie, ze juz od momentu wstania dzieci z drzemki zaczynam odliczac czas do ich pojscia spac, a srednio od godziny 18 na wszystkich juz warcze. A w poniedzialek rano, zamiast jak wszyscy narzekac, ze juz po weekendzie, ja ciesze sie z pitej w ciszy i spokoju kawy. 🙂

  8. keepmymoments pisze:

    buhahahaha WPOJENIE mi calkowicie obce.
    czesciej mam ochote se w leb strzelic niz wstac rano
    spakowac torbe i uciekac co sil
    baaa moge nawet nie pakowac

    nigdy wczesniej nie bluzgalam (w myslach of kors) tyle co teraz
    JAKO MATKA.

    macierzynstwo to syf.
    jedno mamy i jedno miec bedziemy.
    nie rozumiem bab co to maja dwojke i trojke
    no dobra rozumiem, one nie maja w domu szatana.

    p.s. chyba nie obejdzie sie bez psychologa.
    tylko fcuk nie wiem czy ja powinnam pojsc czy moje dziecko.

    • Misako pisze:

      No czytałam! Trafiło ci się jak yyy los na loterii??? A może Totek ma ADHD? Pewnie potwierdzenie tego przez lekarza g ci da, ale chociaz jakas podwalina psychiczna…za 16 lat się wyprowadzi!!! Dasz radę Matka 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s