Amor tollit timorem

Kiedy byłam w ciąży doświadczyłam tak paraliżującego strachu, że odcięłam od siebie wszelkie uczucia. Na każdym kroku pisali mi porażkę, nie chciałam więc jej pokochać. Nie chciałam doświadczyć tego koszmaru jakim jest utrata ukochanej osoby.
Przyjmując tą postawę obronną sama jednak zatraciłam się w tym obłędzie i oduczyłam się czuć, cieszyć i radować. Bardzo bym chciałam, aby można uczucia włączać pstryczkiem jak światło. Niestety akcja=reakcja.
Do dziś nieraz czuje echo tych 9 miesięcy, czasem „obwiniam” je za to jaką matką jestem, a jaką może bym być czasami chciała.
W głębi duszy liczę, mam nadzieję, że to minie.
W końcu amor tollit timorem*.

Y0AH700E9K

Szalone migające światełka na niani informują, że trzeba wstać. Z jękiem obracasz się i modlisz się, aby ciemność w sypialni spowodowana była tylko i wyłącznie zamkniętą roletą. Po omacku szukasz telefonu, znów składasz modły, aby pokazywał wszystko co jest po 6:30. Wiecznie za długa grzywka opada ci na zlepione, oczy. Znów omackiem szukasz opaski. Niania wariuje jak szalona i jesteś pewna, że skacze przez decybele, które przez nią wychodzą. Otwierasz drzwi pokoju z ostatkiem nadziei, że smoczek załatwi sprawę i wrócisz w objęcia morfeusza.
-Mama! Mama paska! Mama paska!!!
Twoja opaska ląduje na małej głowie tworząc fenomenalny irokez. Wybuchasz śmiechem. Już nie wracasz do morfeusza.

Stoisz i pilnujesz. Chcesz pokazać, że ma wolność, ale zawsze jesteś obserwatorem. Cadré. Twoja ręka jak niewidoczna tarcza zawsze jest za jej placami,  jakby przyszło jej do głowy rzucić się do tyłu jak wchodzi po schodkach zjeżdżalni. Uśmiecha się „Mama ziuuuuu!” łapiesz za małą rączkę i robisz ‚ziuuu’. ląduje na ziemi i turlacie się śmiejąc:”Mama!!!”

Ledwo patrzysz na oczy. Zdecydowanie doba, noc jest za krótka. Jakimś cudem nałożyłaś na siebie makijaż. Dziękujesz komuś w duchu za dounata, bo nie wypada, aby ciągle chodzić w kitce, a H&M za opaskę, która ukryje to, że nie miałaś wczoraj siły umyć włosów.Ostatnie spojrzenie w lustro. Jest dobrze, nie masz nic na lewą stronę i szczególnie nie widać jakiś plam. „Papa, mama wróci jak zjesz deserek”. Zaskoczona obraca się i się uśmiecha szeroko i marszy przy tym noska. I macha ci rączką. I jeszcze bardziej marszczy nosa ukazują już 4 górne zęby. Chyba próbuje się śmiać, ale wychodzi z tego parsknięcie prosiaka. Uśmiechasz się, takie małe coś, a od razu milszy jest dzień.

Otwierasz oczy. Chyba po raz nasty tej nocy. Ona leży koło ciebie zwinięta w kulkę. Przykładasz rękę do jej czułka. Nadal ciepłe. Z jednej strony przeklinasz się w duchu. Obiecałaś sobie, że nie będzie z tobą nigdy spała. Ale jej jęk i wysoka gorączka pokonały twoją barierę. Znów kwili, obejmujesz ją ręką i nakrywasz kołdrą. „Ciii, mama tu jest”. Jak na zawołanie milknie i wtula się w twoje ramie. Zamykasz oczy.

Bałaś się przez te wszystkie miesiące.
Bałaś się, że ją stracisz, tak naprawdę jeszcze jej nie mając.
Bałaś się kochać.
Ale na twoje szczęście, miłość usuwa strach…amor tollit timorem.

Reklamy

19 thoughts on “Amor tollit timorem

  1. Pudełko Mamy pisze:

    Wzruszyłaś mnie… Wszystkie Twoje uczucia są mi znane, zarówno te z okresu ciąży jak i te z nieprzespanych nocek. A potem ten uśmiech, który rekompensuje wszystko i to ciepło małego ciałka, które wtula się w Ciebie, i moc słów „Ciii, mama tu jest”…

  2. yasim pisze:

    Pieknie napisane
    zreszta jak zwykle nic dodac nic ujac.Ja ostatnio gubie sie w tym moim macierzynstwi,oby szybko wszystko wrocilo do normy .

  3. mandarynkizmlekiem pisze:

    Też się bałam przed pierwszym porodem. Różnych rzeczy. Najbardziej chyba tego, że nie będę umiała kochać jak trzeba. Teraz, przed drugim, już się nie boję. Teraz za wszelką cenę chciałabym wyściskać tu i teraz 😉

    Co do spania razem – mój mąż stoi dzielnie na straży tego, żebym młodej do łóżka nie zgarnęła. Czasami próbuję walczyć, ale ogólnie jestem przegrana w tej bitwie 😉

    • yasim pisze:

      Powiedzialam mezowi,ze owszem moze dziecko spac w lozeczku ale bedzie mi je przynosil w nocy na karmienie i potem odnosil.Stwierdzil,ze moze jednak z nami spac 🙂

      • mandarynkizmlekiem pisze:

        Mój tak robił. Wstawał do każdego karmienia i berbecia przynosił. I do dziś tak zostało – on wstaje w nocy karmić (młoda już przestawiona na butelkę), więc jak widać trafiłam na jakiś wytrwały i uparty model:P

      • Misako pisze:

        Ja sama byłam nocami i choć to mój kazał ją wyekspediować, to teraz jestem mu wdzięczna, choć było trudno oj było…

      • mandarynkizmlekiem pisze:

        Wiesz, jakby myśleć zupełnie racjonalnie – dziecko w łóżeczku to coś doskonałego, bo masz spokój w łóżku. I nie będzie trudności z „wygonieniem” go do swojego spania.
        Ale czasem nachodzi mnie taka wielka chęć spania z berbeciem:D

      • Misako pisze:

        Doskonale cię rozumiem. Mimo, żs jestem zagorzała przeciwniczką wspólnego spania to jak Chibi była chora to się złamałam na 2 nocki. I choć budziłam się co chwile aby sprawdzić czy nie nakryłam jej czy się nie sturlała, to miło było czuć jej małe ciałko obok siebie. Ale nie wrócę do wspólnego spania właśnie ze względu na to „wygonienie” i tak zaraz nas czeka odsmoczkowanie O.o więc jedna wojna nam wystraczy …

      • mandarynkizmlekiem pisze:

        Dzięki 😉 To jego nocne wstawanie wiąże się też z tym, że dużo pracuje i dość mało czasu z młodą spędza. Więc twierdzi, że dla niego to taki czas tylko dla siebie i dla dziecka. Co prawda się nie pobawi, ale chociaż popatrzy;)

      • Misako pisze:

        I padłam, mój by tak nie powiedział nigdy. Ale on w ciągu dnia ją widzi, więc u nas to ja jestem takim twoim mężem – i yyy nie koniecznie lubię do niej w nocy wstawać 😉 a jak już się zdarzy to padam następnego dnia w robocie na paszcze …

      • mandarynkizmlekiem pisze:

        Nie dziwię Ci się zupełnie. Są czasem dni, że widzę, że po pracy słania się na nogach 😉 Ale i tak nie chce się zamienić, jeśli chodzi o wstawanie, w takich momentach. Pod tym względem ma wyjątkowe podejście – jestem tego świadoma, bo wiem, że zazwyczaj to maminy obowiązek. Także wdzięczna jestem za męża mego wstającego 😀 Dzielny jest.
        Choć zaraz drugi berbeć się pojawi i wtedy już trzeba będzie się choć podzielić, kto do którego wstaje, bo biedny padnie ze zmęczenia w innej sytuacji:D

  4. agacia336 pisze:

    Misako, moja droga. Jeszcze raz napiszesz cos w stylu, ze czujesz sie gorsza matka, to przyjade tam i osobiscie zdziele Cie w tylek. 😀

    Przeciez ten post to kwintesencja macierzynskiej milosci! Malo kto opisal ja doglebniej! A koncowke znam doskonale z mojej pierwszej ciazy. Mimo, ze nie byla zagrozona, ja bylam tak sparalizowana strachem o to malenstwo, ze sama otaczalam sie chlodnym, rozsadnym pancerzem i wmawialam sobie, ze to jeszcze nie dziecko, jesli je strace to nic takiego sie nie stanie, bo jeszcze go nie poznalam i nie pokochalam, itd. Teraz ta panna wlasnie skonczyla 4 lata i jest moim oczkiem w glowie. 😉

  5. Kasia pisze:

    Swietny wpis! Jeden z Twoich najlepszych, ach, co ja piszę, wszystkie Twoje wpisy są najlepsze! Hehe 😀 Naprawdę posiadasz wielki talent do pisania, mam nadzieje, ze nie zamierzasz w niedalekiej przyszlosci konczyc swojej przygody z prowadzeniem bloga, ponieważ jeśli tak by się stało, to byłaby to wielka strata dla polskiego swiatka blogowego :p

  6. Dariusz pisze:

    Hm, tak teraz przyszło mi do głowy, że ja chyba bym nie umiał tak nic nie czuć, nie mieć emocji, odczuć. W ogóle, czy tak do końca naprawdę da się tak żyć? Mam pewne wątpliwości. Jakieś iskierki emocji zawsze pozostają w człowieku. Może po prostu trzeba sie porządnie naszukać, żeby je znów odnaleźc i powołać do życia? Liczę, że to Ci sie uda i będzie już życie pełne uczuć, odczuć i pozytywnych emocji.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s