Missing person….

Nie będę kłamać, w ciąży pojechałam po bandzie. Jadłam co chciałam, kiedy chciałam i w konfiguracji jakiej chciałam. Przez 3 miesiące moim pożywieniem było spagetti z lodami czekoladowi. Tak, tak dobrze czytacie, nie ma przecinka, pauzy ani przerwy w karmieniu. Wcinałam je na potęgę i okraszałam posypką czekoladową. Potem przerzuciłam się na pizze. Boże jak ja MUSIAŁAM jeść pizze. Ból byłby, gdyby ona chociaż z pizzeri była , wtedy szansa na jeden zdrowy składnik istniałaby może. Nie, ja jednak MUSIAŁAM (jeśli byłaś ciężarną, wiesz o jakiej potrzebie i sensie ‚musieć’ mówię) jeść taką mrożoną, ze sklepu. Taką co normalnie byś kijem przez torebkę promieniotwórczą nie dotknął.


Na moje szczęście w nieszczęściu, przez połowę ciąży było mi dane odkrywać, jak to pojęcie „poranne mdłości” o kant kuli se rozbić można. I w tym jakże…płynnym docieraniu do prawdy, straciłam prawie 8 kg.
Tak, więc na 2 mce przed porodem (terminem się znaczy) przybrałam zaledwie 4kg.
Ale jako, że ja lubię kłócić się z normami, robić rzeczy na opak nie mogłam tematu tak po prostu do grobu pochować. Kiedy to zamieszkałam na patologii ciąży, gdzieś tam, nieświadomie co prawda, postanowiłam udowodnić światu, że szpitalne żarcie jest wspaniałe. I tak oto opuszczając (turlając) się z murów Inflanckiej miałam w zanadrzu kolejne 10kg. Wiecie jakie tam mają GENIALNE jedzenie, normalnie Stary z ozorem wywalonym przyjeżdżał licząc, że mu coś z talerza skapnie. Rozumiecie, ciężarnej w 9 miesiącu, chciał z talerza wyjadać…odważny.

Bilans końcowy 15kg+. Co i tak jest wg mnie cudem, biorąc pod uwagę, że od 38-42 tygodnia żyłam na słodyczach, z koronnym półlitrowym wiaderkiem czekoladowych Grycanów na czele. I tak codziennie.
Moje ciało po….hmmm jak to nazwać, aby się samej nie obrazić… <jak powiedzieć, że ktoś jest jak waleń połączony z krową i ma zad jak świnia pomarszczony na wzór pomarańczy i ociekający smalcem?>
No było średnio. Ślepa wiara, że z dzieckiem zniknie cały nadbagaż, okazała się, no cóż ślepa. I tak jak ten waleń chodziłam prawie przez rok. Aż potem mojego Starego coś wzięło, coś mu strzeliło i wariat zaczął ćwiczyć, jeść i kalorie liczyć. Bezczelnie zaglądając do mojego talerza „wiesz ile ty kalorii na kolacje zjadłaś”. Bezczelny! Codziennie kiedy do niego dzwoniłam oświadczał, że nie może rozmawiać, bo idzie/jest na siłowni.
No i nagle zaczął mi chłopina znikać. Z wielkiej kuli (byliśmy jak dwie połówki pomarańczy, ale przed przekrojeniem) zaczęło się z niego robić ciacho. No a jako, że jesteśmy takim bardzo wspierający się związkiem….NIE MOGŁAM BYĆ GORSZA. NEVER!
No i tak już 5 miesiąc trwa ten wyścig. Choć przy jego 22kg mogę się schować. I choć trochę, tak po cichu liczyłam, że po takim czasie będę mogła wam focie metamorfozy wstawić, paszczę mą obcinając, aby siary na dzielni nie było. I chwalić mój zad w rozmiarze 34, no dobra bądźmy realistami, 36 .

Jednak jak mawiał klasyk,życie to nieJEbajka, foci nie będzie. Dupa trochę, ale cóż.

No, ale jak przy tej dupie jesteśmy, to jest o czym mówić. Bo normalnie dziś się spinam i napinam z Ewką Ch. patrzę ja na tyły moje, patrze i się wyginam, zginam, odginam, napinam i normalnie oczom nie wierzę.
Nie ma , normalnie nie ma go tam!!!!! Zaginął , zginął !!! Ludzie pomocy,  chyba zaraz i ja umrę, bo absorbuje go od zawsze z powietrzem. A skoro go nie ma, to ja nie oddycham! Rozumiecie????

Nie ma go…nie mam celluitu O.o Nie ma, nic, ni kapa, nic null, zero…odlatuje.

ps. żyje? czy to już niebo?

 

🙂 a jak było u was? ciążą odbiła się czkawką na waszych ciałach? Walczycie same z sobą? Ja polecam! Zajebista sprawa!Od 5 mcy 5/6 razy w tygodniu, godzina, a życie się zmienia. Spójrzcie na mnie! Żyje a nie oddycham. To jest dopiero wyczyn 😉

Advertisements

29 thoughts on “Missing person….

  1. Paulina pisze:

    Zazdroszczę ! 🙂 I gratuluję jednocześnie. U mnie po miesiącu jako takiej diety, 3 tygodniach ćwiczeń -3 kg, ale walczymy dalej, a i moja oponka/fałd skórny przysłaniający mięśnie nieco zmalała 🙂

    • Misako pisze:

      Gratuluje wzajemnie. Wagowo przestałam patrzeć, bo to tylko dobija, bo tu na sukcesy wielkości 5-10kg liczysz…cm za to są lepsze i rzetelniejsze. A najlepszym dowodem jest nasza szafa! „Kochanie musiałam kupić te 4 pary spodni, bo wszystkie pozostałe są na mnie za duuuuże” (i tu dzióbek i smutna minka) pozdrawiam

  2. Aga z makeonewish.pl pisze:

    jesteś wielka. podziwiam i gratuluję. ja w ciazy z Mają przytyłam 7 kg ( a tez poczatkowo miałam mdłości a potem żarłam jak świania, ale los był dla mnie łąskawy wiec tylko 7 kg na plusie) i w sumie po porodzie schudłam od razu do wagi sprzed ciazy. Ale rok macierzynskiego w domu sprawił ze przytyłam. Nie zdażyłam się za siebie wziąć, i jestem w 2 ciazy, więc w tym sezonie jestem z diety ćwiczęń i odchudzania zwolniona 🙂

    • Misako pisze:

      No wiem Aguś 😉 czytałam „niespodziankę” i jeszcze raz gratuluje. 2 z ciebie wyssie dodatkowe kg 😉 wszystko przed tobą 🙂 btw jeśli mogę spytać co z pracą, bo tobie tydzień minął jak wróciłaś?

  3. kilkuetatowamama pisze:

    Ja po pierwszej ciazy od razu wrocilam do stanu sprzed, nawet bylam ciut chudsza. Po drugiej ciazy uaktywnila mi sie tarczyca i nie jest juz tak kolorowo.. Ale zamierzam zabrac sie za siebie 😉

  4. Calareszta.pl pisze:

    Umarłam ze śmiechu 🙂 przypomniały mi się moje 4 mdłości. I jeden taki dzień kiedy na 2 śniadanie zjadłam kubełek KFC dla 2 osób. Po czym go zwróciłam 🙂 Dobra robota z cellulitem! Jakieś sztuczki?

  5. yasim pisze:

    Gratulacje 🙂 U mnie w pierwszej ciazy na plusie 16 a w drugiej 20 a teraz niby troche kg sie pozbylam ale idealnie nie jest.O rozmiarze 36 to nawet nie mysle zadowole sie 40 🙂

    • Misako pisze:

      Oj to podziwiam, jak mieszkając na kanapie czy patologii ciąży nawet przez ułamek sekundy nie pomyślałam o tym, aby się pilnować 😛 Niesamowite, że już 3 mce po zaczęłaś dbać o siebie – ja wtedy byłam w błocie baby blues- I potwierdzam ćwiczenia coś niesamowitego, nagle masz tyle energii i radości zycia w sobie 😀 ❤

  6. Agata pisze:

    Ja nie wiem dokładnie ile przytyłam w ciąży, gdzieś ok 11 kg pewnie, ale pierwsze 4 miesiące spędziłam klęcząc przy kiblu, względnie trzymając głowę nad miską 😉 Po ciąży kg zleciały natychmiast, ale nie miało to nic wspólnego z byciem fit. Ja się prężę i ćwiczę od marca, a efekty są i to bardzo bardzo fajne. Nawet pisałam o tym i focia była, choć dopiero z początków moich ćwiczeń, ale zawsze coś 🙂

    • Misako pisze:

      Widziałam, bo pilnie śledzę ciebie (czujesz mój wzrok) . Co do kg to zazdroszczę, ale ja moje 5 dodatkowych miałam na własne życzenie 😛 lody to jednak nie jest fit posiłek.

      • Agata pisze:

        Damn, czyli już nie ma wyjścia – muszę ćwiczyć 😉 ja przytyłam już po porodzie, jak przyszedł czas mordoru i totalnego braku snu. Nadrabiałam kawą + ciastkiem w trakcie drzemek dziecka no i efekt był natychmiastowy.

  7. Matka Debiutująca pisze:

    A idź ty mi z tym postem w cholerę. Ja stoję na wadze i ta szóstka z przodu w tą piątkę zmienić się nie chce, choć niewiele jej brakuje tak po prawdzie. Ćwiczenia zarzucone do odwołania. Kiedyś się za siebie wezmę. Może jak Ankę wyślę na studia, choć nie, nogi i ramiona ćwiczę dzień w dzień, bujając i nosząc tego wrzaskuna.

    • Misako pisze:

      hehehe 🙂 spoko ja potrzebowałam roku po Chibi, a ty masz 2 małe gnomy do ogarnięcia. Nie rozgrzeszam cię co prawda 😛 ale zachęcam do wygospodarowania chociaż 8 minut na Mel B , na początku ciężko, a potem to uzależnia 😀

    • Misako pisze:

      Witaj Marto! Oj tak wycisk jest super! I choć tematyka nie twoja zostań na dłużej 😉 nie wszystkie bziukujemy kiedy wyplujemy arbuza przez otwór wielkości cytryny 😉 jest więc nadzieja i dla ciebie :)))

  8. No.2 pisze:

    A ja przytyłam w ciąży 25 kilo! Dwa dni po porodzie -15kg mniej. Waga sprzed ciąży 2 miechy po – no i jak tu się nie obżerać w drugiej bezkarnie? No karnie – jak się okazuje, bo jestem w 3 miesiącu i już przybrałam z 4/5 kilo!! A mdłości mam, wszystko mam, tyłek mam, boczki mam, męża kulkę też mam. Ostatnio nie rozmawiamy, bo mi powiedział, że jestem większa od niego – co?! No nic, jak mam 24/7 dziecko hiperaktywne, to niech się nie dziwi, że po 20 zaczynam akcję WPIERDALANKA – bez ściem i ogródek – diety w ciąży to jak zbrodnia masowa.

  9. Save the magic moments pisze:

    U mnie było zupełnie inaczej. W ciąży nie miałam żadnych zachciewajek – aż mi się nie chce wierzyć, że się je ma – jadłam bardzo, bardzo zdrowo – jak nigdy dotąd. MIałam mocną motywację, chciałam aby fasolka dostawała wszystko, co najlepsze. W ciąży wyglądałam super, nie żarłam słodyczy, dieta zrównoważona, regularne posiłki. Przytyłam jedynie 10,5 kg. Po porodzie dalej na siebie uważałam. Karmię piersią. Schudłam 8 kg (waga na minusie sprzed ciąży). Byłam wręcz wychudzona z czym było mi źle, więc wróciłam do starych nawyków. I oponka rośnie. Cellulit też. Trza dupę ruszyć. Choć źle nie wyglądam, źle się czuję. Wierzę, że naprawdę warto szanować swoje ciało i odpowiednio o nie dbać – ruszać się i jeść zdrowo, a ono się odpłaci tym samym 🙂

    Pozdrawiam i życzę siły i motywacji

  10. Lumpsterka pisze:

    Hahaha, ale się uśmiałam! 🙂 ja w ciąży przytyłam niewiele, bo 6,5 kg, po porodzie już byłam na minusie, ale to sflaczałe ciałko nie zachwycało, chociaż biust i owszem :p Zaczęłam ćwiczyć tak po 3 mscach od porodu (jestem po cc), ale po to, by ujędrnić ciało i odzyskać dawne mięśnie 🙂 Chodakowska oczywiście w ruch, wyciszam jej gadki, puszczam playlistę i jazda 🙂 W sumie jestem zadowolona z rezultatów, ale bardziej z tego, że jednak potrafię być systematyczna 🙂 Powodzenia! 🙂

  11. SuzyLee pisze:

    Po 1 ciąży, przez tarczycę schudłam 4kg ponizej wagi sprzed ciazy i to mi sie utrzymywało 2,5 roku aż do drugiej ciaży. Po drugiej już nie było tak kolorowo chudnąć, a ćwiczyc nie mogłam, bo mi kręgosłup wysyłał sygnał ostrzegawczy za każdym razem, gdy próbowałam się odgiąć choć trochę w tył. Po trzeciej… na razie opornie, ale coś tam spada… z wagi, ale nad kształtami będę musiała poćwiczyć. Pewnie skończy się na orbitreku, bo nie chcę kusić losu z powrotem bólu pleców.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s