A ty, jaką lekcję wyciągnęłaś?

Mądrzy ludzie uczą się na błędach. Mówi się, że mądrość to umiejętne wykorzystywanie wiedzy i doświadczenia.
A mądrość to córka doświadczenia. No właśnie, a będąc przy tych córkach.
Każda kobieta, która rodziła (i może mężczyzna, który był obecny przy porodzie) zapewne potwierdzi, że porodu nie da się opisać.To trzeba przeżyć. Przeżyć albo przetrwać.

87H
Kiedy idzie się pierwszy raz na porodówkę nie jest się w stanie wyobrazić co tam się dzieje. Niezależnie ile odcinków One born every minute się obejrzy, jak skrupulatnie będzie uczestniczyło się w szkole rodzenia, ile książek się przeczyta…po prostu nie jesteśmy w stanie przewidzieć jak zachowamy się w obliczy bólu. Bólu, którego też nie da się opisać i wyjaśnić. Choćbyśmy pisały eseje,  odpowiadały po raz setny na pytanie koleżanek „I co, boli to jak okres?” to nawet „To boli jak okres, razy milion” nie do końca oddaje jakie to jest doświadczenie.
Ale kiedy już to przeżyjemy/przetrwamy czy wyciągamy wnioski na przyszłość? Czy poród, który odsłania w nas tak wiele, ujawnia tą nieznaną wcześniej część nas, czy jest nas w stanie czegoś nauczyć?

Ja bez wątpienie dowiedziałam się o sobie wiele podczas tej 19h gehenny. To była bez wątpienia lekcja życia.

1.Zaufaj naturze
Zaprzeczenie, że medycyna też jest ważna, byłoby jej obrazą. Bardzo duże prawdopodobieństwo, że właśnie dzięki osiągnięciom współczesnej medycyny za ścianą w ogóle śpi dziecko. Jednak prawda jest taka, że w tym kluczowym momencie mojego życia, momencie, który jest istotą, klu mojego bycia kobietą, medycyna okazała się być moim wrogiem, podobnie jak ja sama. Nie mogę wyrokować. Jednak teraz patrząc z perspektywy wiem, że gdybym poczekała dobę, Chibi sama zainicjowałaby ten proces. Za to ja pozwoliłam się wciągnąć współczesny trend indukcji, tylko dlatego, że byłam po terminie, a szpital musiał podnieść swoje statystyki. Wymęczyłam tym siebie i wymęczyłam tym nią, która ewidentnie potrzebowała tych dodatkowych dwóch tygodni, a której odmówiła tego jednego dnia. Dziś radzę każdej koleżance, nie daj się od tak indukować. To dziecko powinno zadecydować. To był początek mojego buntu przeciw naturze. Potem było już tylko gorzej. Stałam się głucha na sygnały mojego ciała, na tą pierwotną i dziką część mnie, która stworzona została wieki temu.
Czy przy drugim (teoretycznym) byłabym mądrzejsza? Mam nadzieję, choć za pewne na ból zareagowałabym podobną paniką, ale kto wie może te „naturalne” skurcze są łatwiejsze do zniesienia?

2. Mogę rządzić światem
Był moment podczas mojego porodu, w którym myślałam, że umrę, a przynajmniej to jawiło mi się jako dobra perspektywa. Kocham życie, chciałabym żyć tysiąc lat. Ale ból, ból mnie sparaliżował. Szczerze teraz, jestem pewna, że jestem w stanie znieść wiele, po tym jak doświadczyłam przez te 12h skurczy co 2 minuty. Teraz czuje, że mogłabym rządzić światem, bo to jest pikuś przy tamtym doświadczeniu. Skoro przeżyłam tamto, przeżyje i rządzenie światem.

3.Bezwstydność
Pamiętam jak przed porodem jęczałam, że mam niedokładnie ogolone (przez męża) nogi. No, jak ja taka pokaże się ludziom? Przecież to wstyd! Kurcze pamiętam, jak koleżanka opowiadała, że inna zdjęła gacie na środku sali i zaczęła się drzeć, że mają coś z ‚tym’ zrobić. Byłam pewna, że ja taka nie będę. Przecież mam poczucie własnej wartości i nie rozkraczam się przed innymi na porządku dziennym.
Na porodówce było mi wszystko jedno. Pułk wojska mógłby przemaszerować gapiąc się na mnie. Wsio ryba. Intymność tam chyba nie istnieje. W normalnych okoliczność w życiu nie pozwoliłabym, aby mój mąż widział, to co tam zobaczył, wtedy błagałam, aby tylko mnie nie zostawił, pal licho fizjologie.

4.Nie planować
Ta lekcja rozpoczęła się tak naprawdę w 5 tygodniu mojej ciąży, kiedy zamieszkałam na kanapie. Byłam opornym uczniem, przez 8 miesięcy planowała i wyobrażałam sobie (bazując na ww. programie) jak będzie wyglądał mój poród. Ale co ważniejsze, jak będzie wyglądała moje reakcja na córkę. Nawet planowałam co jej powiem. I co ? I DUPA. W najśmielszych (koszmarniejszych) snach nie podejrzewałam, że to skończy się tak jak się skończyło. W życiu nie myślałam, że można nie zakochać się w dziecku od pierwszego wejrzenia. Przecież w chwili kiedy położyli mi ją na brzuchu miałam z rozmarzeniem patrzeć w jej małą, cudną buźkę. Miałam jej powiedzieć jaka jest śliczna, jaka jest mądra, jaka jest kochana…w rzeczywistości marzyłam tylko, aby się wszyscy od mnie odwalili i dali mi spać. Nie da się przewidzieć przyszłości, zdarzeń i reakcji. Są po prostu rzeczy, których przewidzieć się nie da. takim doświadczeniem jest poród. To była naprawdę baaardzo trudna lekcja. A Ty jaką lekcję wyciągnęłaś?

Advertisements

2 thoughts on “A ty, jaką lekcję wyciągnęłaś?

  1. calareszta.pl pisze:

    Miałam cesarkę, szybką, nieplanowaną. Czułam się samotna, jabym tylko była suflerką, a nie grającą tam pierwszą rolę aktorką. Pustka.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s