Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia

Wiecie jak to mówią, wypadki chodzą po ludziach. Widzimy złożone w harmonijkę auta, oplecione wokół drzew. Krzyże przy drogach, przy których wzdychamy. Choroby istnieją, wiemy o tym, widzimy i słyszymy w mediach, przechodzimy koło szpitali, pod którymi protestują pacjenci onkologiczni, wykrzykując głuchy apel i życząc rządzącym, aby sami posmakowali tej pigułki. Udostępniamy na naszych tablicach apele o zbiórki pieniędzy dla dzieci, które NFZ olewa i zawodzi. Wiemy,że czasem zdarza się tracić ciąże, z bólem serca słyszymy jak to mamy aniołków kładzione są razem z noworodkami,zagryzamy wtedy wargę, a dziwny ból ściska nas w dołku. Lzy nam lecą jak przejeżdża karetka z N-ką i w duchu składamy modły, za małą istotę, o którą toczyć będzie się ta nierówna i nieraz niesprawiedliwa walka z wszechświatem.

Ale, mimo tej wiedzy, to wszystko dzieje się gdzieś z boku, nas n i e   d o t y c z y.

Do pewnej chwil, do pewnego zdarzenia, do pewnego nieprzewidzianego, nieplanowanego momentu. Do dnia, który wszystko zmienia…photo-1430760814266-9c81759e5e55

Kojarzycie ten moment w filmach, w którym bohater, bądź jego najbliżsi ‚zatrzymują się;’. Poruszają nasze serca i powodują, że zadajmy sobie pytanie, co jest w życiu najważniejsze?Jak niepohamowane łzy spływają po naszych polikach, kiedy przechodzi przez naszą głowę myśl,że moglibyśmy podzielić ich los? Uff na szczęście to tylko myśl.

Z śmiechem na ustach czytam na FB pompatyczne komentarze matek, które krytykują inne i deklarują,że nic nie jest ważniejsze niż ich miłość do dziecka. Wiecie z czego mi się chce  śmiać? Ano z tego, jak naprawdę puste są to deklaracje, podobnie jak to ‚Dla dziecka bym zabiła’, ‚Dla dziecka wskoczyłabym w ogień’. Na poważnie? Zaryzykowałabyś dożywocie, brak możliwości obserwacji jak dorasta, zamieniłabyś na wizyty przez szybkę czy widzenia na twardych metalowych stołkach? Gotowa byś była na niewyobrażalny ból nacięć odbarczających ciało, aby dotrzeć do zdrowej tkanki? Na poważnie?

Mimo całej empatii świata nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić, co czują ludzie, w sytuacji, która jest nam obca, której sami nie doświadczyliśmy. Bo nas (na szczęście) nie dotyczy.

Do czasu…

W tej chwili stoję, a raczej leżę, na cholernym rozdrożu. Ze złością odkrywam rzeczy, sens, którego poznać nigdy nie miałam. Nie tak być miało, nie taki był plan! Nie miałam zadawać tych pytań. Nie miałam mieć tych wątpliwości.

Chce znów być tą wyrodną matką, egoistką która myśli tylko o sobie, dla której największy spełnieniem jest jej praca. Chce wydawać nieograniczone pokłady pieniędzy na wakacje, ciuchy, zabawki i inne pierdoły, tylko po to, aby usłyszeć, że jestem materialistką. Chce się wymądrzać w sprawach, o których nie mam najmniejszego pojęcia. I kpić z Matek Polek.

Czemu ja musiałam się zatrzymać? Czemu akurat ja!

Czy czujesz to? Czy przez twoją głowę przemknęła ta chwilowa niepewność? Czy zadasz sobie pytanie co jest naprawdę ważne?

Chciałabym Wam, jej,wytłumaczyć. Tyle rzeczy chciałabym teraz powiedzieć, tyle przekleństw wykrzyczeć. Ale prawda jest taka, iż nigdy, wielu nie będzie znany prawdziwy sens tych słów.

Bo musisz się zatrzymać i zwątpić w cały ten sens,aby naprawdę to pojąć.

Reklamy

5 thoughts on “Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia

  1. calareszta.pl pisze:

    Często prowadzę ze sobą takie dialogi… I też mam ochotę czasami komuś coś wykrzyczeć, w tej samej sekundzie wiedząc, że nie ma to sensu.

  2. zuzoon pisze:

    „To nigdy nas nie dotyczy, dopoki dotyczyc nas nie zacznie”. Nie wiem co sie stalo,ale te proste slowa ladnie obrazuja kazda trudna sytuacje. Zgadzam sie z tym, ze nie jestesmy w stanie poczuc czyjejs tragedii, czyjegos losu. Patrzymy, zwieszamy glowy, powspolczujemy, podziekujemy ze to nie nas dotyczy i wracamy do swoich zajec. Przez chwile moze sie wydawac ze tam jestesmy, ze czujemy, jest nam przykro, moze zaplaczemy nawet ale tak naprawde gowno wiemy.

    Co by sie nie dzialo, przesylam dobra energie!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s