Obowiązki matki(kobiety), cholera jasna!

Jestem uczulona na stereotyp matki. Reaguje na niego jak wściekły buldog na chrzanionego yorka z kokardką na łebku, podlewający jego ulubiony krzaczek. Gram w otwarte karty. Mówię temu jasno NIE. Staram się jednak wyluzować, wziąć głęboki oddech, ugryźć się w język. Ale czasem, ktoś nadepnie mi na odcisk, na to jedno czułe, odkryte miejsce. I za przeproszeniem, chuj mnie wtedy strzela.
girl_meditating-wallpaper-1024x768
Nie wiem czy to po prostu ja jestem inna, czy wszyscy inni są dziwni. Może gdzieś w podświadomości dążę, aby być nienormalna, bo przecież normalność jest taka nuuuudna, w końcu jak mówi Fab Na przypale albo wcale”. Może za mocno przyrżnęłam kiedyś w tą latarnie czy podczas wypadku samochodowego kolec wbił mi się głębiej w mózg niż stwierdzono, opcjonalnie pozostaje uraz na tle wypadnięcia przez okno. Who knows…tego już nie zmienię.

Ale nie wiem, to takie dziwne, że uważam, że rodzicielstwo to robota dla dwojga, w końcu raz do tego tanga było dwojga potrzeba, to co? Teraz post factum to się zmieniło?

Już zaakceptowała koronny tekst „Pracujesz? Biedna mała z nianią zostaje”.
No, ale kiedy to przekłada się na syf w domu, brak zakupów, stertę nieupranego prania, pustą lodówkę czy broń panie boże podaniu dziecku obiadku ze słoika – to mnie strzela.
Jasne w ludzkiej naturze jest ocenianie i włażenie z buciorami w cudze życie, w końcu o wiele lepiej wiemy jak ktoś powinien żyć swoim życiem.
Dobra szwankuje na polu „gospodarstwa domowego”, nie chcę się jednak lansować się na chujową Panią domu (swoją drogą dobry tekst poczytajcie), jak zrobię w końcu już to pranie, wypucuje podłogę szczoteczką do zębów czy z ryjem wpadającym do garnka ze zmęczenia ugotuje obiad, to spotka to się z umiarkowanym entuzjazmem. Jasne, spoko rozumiem, wypełniłam kolejny z moich społecznych obowiązków. Po co się jarać.
No, ale od czasu do czasu napomknę co zrobi mój Stary.
Boże jak masz dobrze, że pranie robi, że umie pralkę obsługiwać.”
„Kurcze, ale z ciebie dobry mąż, tyle harujesz dla rodziny.”
„Oj biedny On, tyle pracuje.”
„Zrobił obiad Chibi awww jakie to słodkie.”
‚Umył podłogę!!!”
„Zabierasz tylko Misako na wakacje, ale ona ma z tobą dobrze.”

No i wtedy mi witki opadają, normalnie do ziemi . I włącza mi się ten wkurw, jak na czerwoną płachtę.
I kurwa nie rozumiem!!!

Jak ja coś (nie)zrobię to jestem wyrodna, egoistka i inne piękne epitety, ale jak ZROBI to facet, to śpiewajcie chóry anielskie, łaska na mnie spłynęła.

WTF????
Czy i u was funkcjonuje ten patologiczny schemat?

Reklamy

12 thoughts on “Obowiązki matki(kobiety), cholera jasna!

  1. Matka Debiutująca pisze:

    U nas taki patologiczny jak u ciebie. I też mnie wkurw bierze, gdy słyszę chwalenie ojca za byle pierdołę. No nie. To jest również jego jak i mój obowiązek zająć się domem i dziećmi. Podział obowiąków oczywiście, w końcu chwilowo on chodzi do pracy, więc na mojej głowie sprzątanie (większość!) i gotowanie, ale jak wraca dzieci idą do niego. I w nocy też wstaje. I nie chwalę się tym, stwierdzam po prostu fakt.

  2. No popatrz pisze:

    U nas od początku podział był jasny – 50/50 i nie reagowałam na zdziwienie – ‚to mój syn gotuje?’ albo ‚ty się ciesz, że się M tak zajmuje, a nie narzekasz, że nie ta czapkę wziął’. A czy On nie wie jaka temperatura na zewnątrz? Dlaczego miałby nie wiedzieć gdzie są dziecięce ubranka albo kasza? Ja nie widzę w tym problemu, nie wychwalam, przyjmuje jako normę, choć Jemu od czasu do czasu na ucho szepnę ‚podziękę’ i komplement, niech chłop ma 😉 w końcu ja tez lubię – ale obiad pycha 😀

  3. Mari pisze:

    Jak nam sie urodzila Gwiazda to okazalo sie ze jestem wyrodna zona bo nie dam sie mezowi wyspac tylko kaze mu wstawac w nocy. I to dziwily sie wszystkie moje koleznki ktore w tym czAsie tez rodzily dzieci. Czesc wyprowadzala sie z noworodkiem z sypialni zeby maz mogl sie do pracy wysypiac. WTF?? A ja to sie wysypialam bo do pracy nie chodzilam? Co ci ludzie maja w glowie. A najdziwniejsze bylo to ze ja od mezow tych kolezanek nie slyszalam ze oni tego chca. To One chcialy byc takie „dobre”

      • Mari pisze:

        Same pod soba doly kopia. Ale to musi byc jakos glebiej zakorzenione. Kiedy w zeszlym roku wyjezdAlam na weekend z kolezankami mialam poczucie ze powinnam mezowi i dziecku obiad ugotowac i zostawic zeby mieli co jesc. Z rozsadku tylko tego nie zrobilam. 🙂 widac ze mamy takie zapedy genetycznie zapisane 😉

  4. agacia336 pisze:

    Hehehe… Taki bojowy post, a taki relaksujacy obrazek! To na uspokojenie? 😉

    U nas jakos od poczatku podzial byl 50/50, przynajmniej jesli chodzi o opieke nad dziecmi. Maz nawet zaczal pracowac na nocki i w ten sposob siedzial z dziecmi w dzien, kiedy ja bylam w pracy.
    Zeby jednak nie bylo, ze tak u nas fajnie, w weekendy nieraz lapie sie na tym, ze od rana skacze nad dziecmi: sniadanko, ubranie, drugie sniadanie, obiadek, piciu, temu podetrzec tylek, tamtemu zmienic pieluche, polozyc na drzemke, pomalowac razem farbkami, a jeszcze w miedzy czasie probuje posprzatac lazienke, wstawic zmywarke i popielic w ogrodzie… W koncu wybucham do szanownego tatusia, ze „dlaczego, do cholery, to JA od rana biegam od jednego dziecka do drugiego???!!!”. I jak moj malzonek na to odpowiada z uniesionymi brwiami „Jestes MATKA!”, to slowo honoru mam ochote strzelic mu w pysk!!! Bo on, ku*wa, ojcem przeciez nie jest! Oj, lataja nam czesto pioruny, szczegolnie wlasnie w weekend, kiedy po calym tygodniu pracy, oboje na weekend mamy cala liste rzeczy do zrobienia. A te male darmozjady, jak na zlosc, zamiast za ojcem, chodza krok w krok za mna i slysze ciagle tylko „Maaamooo…”.

    Uch, jaki aktualny komentarz, w koncu dzis piatek, zaczyna sie weekendowy etat macierzynski… Szlag! 😉

  5. calareszta.pl pisze:

    Piąteczka kochana! To jest tak jak w Śwince Peppie. Matka robi absolutnie wszystko, Ojciec tylko psuje, a jak już coś zrobi to sam mówi o sobie, hahaha, w końcu jestem ekspertem od domowych robót i wszyscy biją mu brawo. Ja nie czaję tego przyzwolenia kobiet na bycie z kolesiem, który oczekuje, że ktoś mu zrobi śniadanie, wypierze czy wyprasuje. Hello, moje i Twoje dzieci, mój i Twój burdel. Hello. To, że mój mąż to wszystko robi to nie jest moje jakieś szczęście, po prostu nie jest niepełnosprawny. Strasznie mnie to irytuje.

  6. Ania pisze:

    Wydaje mi się, że ten stereotyp trzyma się w ludzkich pamięciach od dawien dawna. Że kobieta to powinna najlepiej siedzieć w domu, pilnować dziecka i jeszcze ogarnąć cały dom, a jak mąż wróci z pracy to podać mu kapcie, pilota, obiad i nie przeszkadzać, bo biedny styrany jest po pracy. A kobieta to nie jest po całym dniu PRACY w chacie? (Strasznie w ogóle drażni mnie, jak ktoś się wpieprza w moje życie.. i w to jak mam postępować, wychowywać dziecko). Na szczęście ten stereotyp wydaje mi się, że ulega stopniowo zmianie. A może wydaje mi się, bo ja akurat z moim mężem mam dobrze. Prawie wszystko robi w domu, oprócz tego pracuje, a ja mogę skupić się na moim dziecku – co nie oznacza, że on dzieckiem się nie interesuje. Też się nią zajmuje. Ale wiem, że są jeszcze faceci, którzy wolą ten dawny model rodziny..

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s