O kant kulki

Pamiętacie to jak zanim zostaliście rodzicami krytycznie patrzyliście na zachowania innych rodziców. Czy to na drące się w sklepie dziecko, czy na wlepionego w telewizor 3 latka waszych znajomych?Niby milczący, bo nie znający, ale po wyjściu zawsze sobie mówiliście „My tacy nigdy nie będziemy”. A wasi rodzice? Boże ile ci popełnili błędów. Wy (my)ich NIGDY, a to NIGDY na pewno nie popełnimy.

smackdown_pregnancy_books-e1294419178736Taaaa. to se mówić możecie, dopóki dopóty sami dzieci nie będziecie mieć.
Potem się one rodzą i weryfikują wasze yhm „założenia” i wszystko co w swej bezdzietnej mądrości zakładaliście można o kant kuli rozbić.
Założenia….parodia jakaś.

1.Smoczek
Jak Boga kocham nie wiedziałam jaką ma moc to małe gówno. W chwili obecnej dostaje delirki, bo wiem, że czeka nas odsmoczkowanie. Ale jakże wspaniałe to urządzenie. Zatykasz i jest cicho. Cudo i zmora za razem. Oczywiście używać nie miałam. Bo to zgryz, kto będzie  potem z dzieciakiem po ortodontach latał, miałam być tym lepszym, cierpliwszym rodzicem…zdanie zmieniłam po 3 nieprzespanej nocy.

2. Zabawki kreatywne
Jako, że w ciąży cierpiałam na straszną przypadłość -nadmiar czasu- naczytałam, na oglądałam się tego. Piękne, proste, drewniane, skandynawskie, brudne kolory, ceny jak z kosmosu. Ale nie to nie ważne, moje dziecko będzie mieć tylko zabawki kreatywne. Ba pierwsze sama jej uszyłam. Girlanda z czarno-białych-czerwonych kształtów, o różnej fakturze i składzie. Normalnie cud, hit i lans. A nie ten obrzydliwy fanstastic sam plastik. Oj nie moje dziecko nie będzie mieć tych szpetnych kolorowych zabawek z plastiku. NEVER!!!
Yhm, kto pośpiewa ze mną „B I N G O , B I N G O. BO BINGO MIAŁ NA IMIĘ”.

3. Fashion disaster
Jak wspominałam powyżej w ciąży cierpiałam na straszną dolegliwość, przeglądałam te piękne blogi, piękne zdjęcia, piękne dzieci w pięknych ubrankach. I przepadłam. Każde dziecko w bluzie w groszki z Myszką Miki, legginsami w paski i butkami w kwiatki zaczął mi się jawić jako ofiara mody. Pstrokate, różowe i oczojebne ubranka zaczęły mnie razić niczym wyjęte z Vouga, lat 80. Obiecałam sobie, że nigdy nie pozwolę, aby moje dziecko tak wyglądało. Moje dziecko będzie WYGLĄDAĆ. Tak, tak sobie zaprzysięgłam sobie. Wygoda okey, ale i wygląd. Cóż…..Moja szafa ma ładne, stylowe ubranka od projektantów nad którymi się tak spuszczałam, ale jest pełna różu, a ostatnio zagościła w niej kolekcja Kaczora Donalda, jako otrzymana w spadku po córce koleżanki. Niestety prędkość z jaką ubranka idą na ostrzał mnie onieśmiela, a moje konto bankowe wprowadza na skraj samobójstwa. Także ten, disaster…

4.Literatura

No jak, że mojemu dziecku będę czytać. Od małego, bajeczki, opowieści. Każdy wie jakie kreatywne, rozwojowe są bajki,’. O tak, dzięki temu moje dziecko będzie mądre i będzie (po mamusi) przynosić paseczki na świadectwie. Książeczki będziemy czytać do snu. ‚Hmmm no, ale jakoś tak nam się życie ułożyło, że w nocy rytuał książki się nie wplotły. Jasne są w ciągu dnia. Ale specjalnie do tego przeznaczony fotel w pokoju Chibi ( widzicie ten obrazek matki z córką w pidżamie czytających przy przygaszonym świetle bajkę?) , przy czym ja byłam, aa fotelu…no jest piękny, biały i zapełniony pluszakami (których nota bene też być nie miało). A resztę to między bajki włożyć mogę.
5.Smart baby (urządzenia mobilne)
Kiedyś opiekowałam się swoją 2 letnią chrześnicą. Z buzią na karpia obserwowałam jak odblokowuje iPada, wybiera z aplikacji Youtube, w jego historii znajduje bajkę i ją sobie włącza. Ale, że jak 2 letnie dziecko??? Moja Chibi nie będzie mieć telefonu do 4 klasy (jasne) a tym bardziej nie będzie się telefonem bawić, a broń boże czegoś na nim oglądać. Ostatnio 3 raz zmieniałam hasło, bo mały małpiszon kolejnego się nauczył. Pewnie się da, ale kiedy jesteś rodzicem, który nie spał całą noc, to ta alternatywa 15minut spokoju, które zapewni ci zabawa telefonem jest taaaka korcąca. 15 minut snu.

6. Bajki

To był w sumie mój sukces. Przez 17 mcy Chibi nie oglądała bajek. A potem zaczęła przychodzić do nas Duśka. A jako, że ja jeszcze nie ogarnęłam obsługi 3 latka, w ruch poszły bajki. I tak oto Chibi zaczęła oglądać bajki. Nie jest to takie złe. Ale stawiam sobie za punkt honoru ustalenie granic. Nie będzie TV przez cały dzień…hmmmm zobaczymy co powiem jak przyjdą wakacje szkolne.

A tak w temacie polecam Wam pewien filmik  STORY OF THIS LIFE

I z OGROMNĄ ciekawością pytam Was, co z waszych założeń o kant kuli można rozbić?

Advertisements

4 thoughts on “O kant kulki

  1. agacia336 pisze:

    U mnie bylo podobnie. 🙂 Smoczek to bylo zuoooo… Hehe, juz drugiego dnia po wyjsciu ze szpitala wciskalam go corce. Niestety, tu odnioslam porazke. Moje dzieci byly kompletnie anty-smoczkowe… 😦
    Przysiegalam, ze corka nie bedzie nosic nic, ale to NIC rozowego… A potem dostalam od siostry wielka pake ciuszkow po siostrzenicy. Wiekszosc w kolorze ostrego rozu… I co mialam robic, skoro tu juz mialam w rekach niemal kompletna wyprawke? 😉 Syn z kolei nie nalozy bluzki, jesli nie ma ona z przodu jakiegos auta, ciezarowki, samolotu czy innego pociagu. Im kolorowszego, tym lepiej. 😉
    Bajek Bi nie ogladala do 19 miesiaca zycia. A potem urodzil sie Nik i zeby moc w spokoju ogarnac noworodka, zaczelam puszczac jej kreskowki. Bardzo szybko wsiakla z kretesem. Nik uzaleznil sie chyba jeszcze w niemowlectwie. 😉
    Poza tym przysiegalam, ze moje dzieci nie beda bujane, noszone beda zas tylko tyle, ile bedzie to absolutnie konieczne… Beda sobie lezec grzecznie w lezaczku, albo na macie edukacyjnej i ladnie sie bawic. Tiaaa… Bi, jak tylko poczula pod pupa lezaczek, dostawala az spazmow ze zlosci. Na macie edukacyjnej oboje z Nikiem wytrzymywali w porywach 15 min. Poza tym tylko noszenie, noszenie i noszenie. Inaczej ryk. Do usypiania albo cyc, albo noszenie koniecznie polaczone z intensywnym bujaniem. To Bi. Dla Nika juz zawczasu kupilismy automatyczny bujak, zeby oszczedzic nieco ramiona i kregoslupy. 😀
    Tak naprawde to chyba jedyne zalozenia, ktorych udalo mi sie dotrzymac, to karmienie piersia oraz czytanie ksiazek do snu. Pierwsze to niczyja zasluga, po prostu moje dzieci byly dobrymi ssakami, a ja rewelacyjna mleczarnia. 😉 A drugie to tez lut szczescia, ze poki co, Potworki wydaja sie lubic ksiazki tak bardzo jak ich matka i jakos udalo nam sie wypracowac ten maly rytual przed polozeniem sie spac. Zadna w tym moja zasluga. 🙂
    Dlatego jak mi sie ktos chwali, ze „A moje dziecko to smoczka nie uzywalo!”, czy „Ja mojego nigdy nie musialam nosic do uspienia!”, itd., mysle sobie: „No to masz wiecej szczescia niz rozumu!”. 😀

      • agacia336 pisze:

        Hehe, no nie? Moge sie wymadrzac do woli! 😉 Dobrze, ze jesli chodzi o gadzety nie mam rodzicielskich wyrzutow sumienia (uzywalismy wszystkiego co ulatwialo nam zycie), wiec mowie/ pisze jak jest. 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s