Być matką blondynki

Co jak co, ale w życiu spotkało mnie wiele nieoczekiwanych zdarzeń. Wiele z zaplanowanych zdarzeń nie nastąpiło. Wiele z nieplanowanych tak. Jednakowoż, od zawsze byłam pewna jednego- moja córka będzie mieć takie włosy jak ja. Głupie to może, ale zawsze zakładałam, że urodzi się z czupryną czarną jak węgiel. Może wynikało to z genetyki mojej rodziny, może liczyłam, że egzotyczna krew, hiszpańscy przodkowie zdominują tą chromosomową batalię i obdarzą moją córkę czarną burzą na głowie.
A jak jest ? Ano tak, że jestem matką blondynki. Cóż począć?z kapelutkiem (2)
I ciągle szukam stylu, stylu który pomoże nam zdefiniować nas, ją. Teraz póki jeszcze mam wpływ na to co nosi, kiedy mogę jeszcze ją ukształtować. W tym poszukiwaniu odkrywamy piękne ubranka, marki i produkty. Naszym ostatnim odkryciem jest marka Mayu May.

Czytaj dalej

o pewniej szafce, Śnieżce i różu

Uwielbiam kolory ziemi. Moja szafa, prócz formalnego czarnego (toga the most sexy of all), jest pełna brudnych zieleni, brązów, kakao, beży, a zaraz wzbogacą ją nadchodzące bordo i słonecznikowy. Moja mama mówiła o mnie, że jestem jak „Śnieżka-blada cera, włosy jak węgiel, a oczy tak jasno zielone jak utopione w promieniach słońca”. Uroda idealna do mocnych, wyrazistych kolorów, a we wszystkim innym wyglądam jakbym miała zemdleć. Lata trwało zanim zrozumiałam, że bladoróżowy, który co rusz poruszał moje serce, moją facjatę przyprawiał o obraz nędzy i rozpaczy.
Siebie umiem ubrać, w końcu- w końcu i tak toga zasłania wszystko 😉

Ale nigdy nie sądziłam, że wyzwaniem będzie ubranie mojej córki, mojej śniadej, niebieskookiej BLONDYNKI. W szczególności wtedy, kiedy przez blogerki (czyt. Kaszka z mlekiem i Nanuszka) całkowicie odkochałam się z róży, misi, kokardek i innych kreskówkowych postaci. I choć tegoroczna jesień przyniesie moje barwy, to nadal nie wiem czy to co przyniosłam w torbach nada się dla niej…image

Czytaj dalej

„A potem pojawiły się dzieci”

Gdzieś pomiędzy duszeniem cukinii a przypalaniem brązowego ryżu wpadało mi w oko i w ucho tworzywo prezentowane przez Polsat Film „Mama w opałach”. Umęczona Uma Turman z każdą kolejną minutą wprowadzała mnie w coraz to większe osłupienie, kiedy z tobołami popylała przez nowojorskie ulice niczym osiołek. Gdzieś w trakcie filmu zostało wypowiedziane sztandarowe „A potem pojawiły się dzieci.” camera-christmas-jumper-girl-glitter-photograph-girl-Favim.com-122051 Czytaj dalej