„A potem pojawiły się dzieci”

Gdzieś pomiędzy duszeniem cukinii a przypalaniem brązowego ryżu wpadało mi w oko i w ucho tworzywo prezentowane przez Polsat Film „Mama w opałach”. Umęczona Uma Turman z każdą kolejną minutą wprowadzała mnie w coraz to większe osłupienie, kiedy z tobołami popylała przez nowojorskie ulice niczym osiołek. Gdzieś w trakcie filmu zostało wypowiedziane sztandarowe „A potem pojawiły się dzieci.” camera-christmas-jumper-girl-glitter-photograph-girl-Favim.com-122051 Eliza również podobnie jak ja popełnia pierwsze kroki w blogowaniu. Ale poza tym dzieli nas wszystko. Ale jak zwykle ja nie o tym i nie o recenzje filmu mu chodzi. Ale o magiczne „A potem pojawiły się dzieci„. I wiecie co mam wrażenie, że to jedno z najsmutniejszych zdań. Wiele osób przeraża powrót do pracy, przeraża utrata chwil z życia dziecka. Ale co z waszym życiem? Nieposkromiona potrzeba łapania każdej unikatowej chwili w wielu matkach mnie nieraz zaskakuje. Dziecko zmienia się w takim tempie, że nie sposób jest to wszystko ogarnąć i ująć. Choćby się codziennie robiło zdjęcia, zawsze coś nam umknie, zaniknie na kanwie życie. W życiu dziecka zawsze będą pierwsze razy. Codziennie ono rośnie i się zmienia. Notoryczne pouczenia „Zatęsknisz za tym. Zaraz będzie nastolatkiem„- za każdym razem powodują u mnie falę złości i irytacji. I co ? Przecież nie jestem w stanie łapać każdej sekundy z życia mojej córki. Nie widzę w problemu w celebrowaniu 10 kroczku, skoro ja widzę go po raz pierwszy. Kiedy czytam na blogach czy fanpage’ach teksty „Dziecko dzieckiem jest krótko, a na karierę (czy co tam innego) mam jeszcze czas” robię minę no. 5 i mówię sobie w duchu -‚Doprawdy‚? Jasne może dziewczyna, która stała się mamą w wieku 20 lat ma jeszcze lata swojej zawodowej świetności. Ale wśród moich rówieśników to raczej mówimy o stabilizacji zawodowej, a nie o rozwoju, czy może rozpoczęciu. I nie raz mam takie nieodparte uczucie, że wielu z tych poświęcających się teraz, tu , pewnego dnia obudzi się z ręką w nocniku i stwierdzi, że dziecko ma swoje życie, a oni? Bo niby jaka jest ta magiczna granica? Do którego momentu powinniśmy pilnie śledzić każdy krok dziecka? Do 4 lat? A może 7, kiedy idzie do szkoły? Czy może 13, kiedy przejawia pierwsze objawy dorosłości, a może 17 kiedy każe nam spadać na szczaw? Gdzie jest ta magiczna granica, która daje nam uprawienie, do posiadania również własnego życia, ale tak bez wyrzutów sumienia. Możliwe, że moja stanowisko wynika z faktu, że dla mnie macierzyństwo jest rolą jedną, a nie jedną, jaką uprawiam w życiu. Zanim zostałam matką zdążyłam ustalić co chce robić w życiu, jak żyć i gdzie żyć. Nie potrafię więc od tak tego odwiesić na haczyk. Kocham moją córkę, raduje mnie każde jej nowe osiągnięcie. Miny robione w lustrze kiedy odkrywa, że to ona. Krzyczenie ‚rura’ na każdą napotkaną rurę. Boże nawet poranna mantra „mama, mama, mama” potrafi przygonić uśmiech na moich ustach, choć w duchu klnę, bo minęła dopiero 6 rano. Mam nadzieję, że pewnego dnia, za wiele lat, może kiedy sama będzie matką, przypomni sobie nasze wspólne chwile i stwierdzi, że mnie kocha i dałam jej to co dać potrafiłam. Ale nie potrafię zrezygnować z siebie, może to egoistyczne, złe i nie powinno się o tym mówić. Wiem, że choć bym chciał (a nie chcę) nie uwięzie nas w czasie, nie zatrzymam minut w zegarze, nie odwrócę odrywanych kartek w kalendarzu. Ona będzie rosła. Ja będę się starzeć. Przed nami wspaniałe życie, przez chwilę będzie wspólne. A co potem? A potem pojawiły się dzieci

Reklamy

2 thoughts on “„A potem pojawiły się dzieci”

  1. agacia336 pisze:

    Masz racje. Kiedy zostaje sie matka w wieku 19-20 lat, mozna powiedziec, ze mam czas na kariere. Szczegolnie, ze w tym wieku zazwyczaj nie ma sie nawet jeszcze skonczonych studiow. Inna sprawa, ze dziewczyny, ktore w dzisiejszych czasach zakladaja w takim wieku rodziny (chyba, ze zaliczyly klasyczna „wpadke”), zazwyczaj studiow nawet nie zaczynaja. 😉 Wtedy rzeczywiscie, nic tylko dzieci rodzic i zajmowac sie nimi az nie pojda do przedszkola czy wrecz szkoly. A potem praca, doswiadczenie i kariera same sie magicznie pojawia. 😉 Niekiedy wpadalam przypadkiem na blogi takich panienek i zawsze prychalam, kiedy czytam, ze to skandal, zeby oferowac im najnizsza krajowa, ze nie oplaca im sie isc do pracy, itd. No ale jak wolalo sie zakladac rodzine w wieku kiedy wiekszosc spoleczenstwa zdobywa wyksztalcenie i rozpoczyna prace zawodowa, to czego mozna oczekiwac? Od razu pozycji kierownika i kilkutysiecznej pensji? 😉
    Kiedy zostaje sie mama okolo 30-tki jest juz inaczej. Wtedy zazwyczaj ma sie wyksztalcenie i stabilizacje finansowo-zawodowa. I jesli pisana nam „kariera”, wlasnie rozgrywa sie decydujaca potyczka o nia. 🙂 A zastanawiajac sie ile zostac z dzieckiem w domu, trzeba wziac pod uwage, ze jesli nie wrocimy do pracy po macierzynskim, najczesciej nie mamy dokad wracac. Naprawde podziwiam kobiety, ktore decyduja sie wychowywac dziecko az pojdzie do przedszkola. Inna sprawa, ze wiele z tych kobiet potem zaluje tej decyzji. Po tak dlugiej przerwie wypada sie po prostu, jak to mowia, z obiegu. W domu sie zwyczajnie gnusnieje, zapomina sie niuansow branzy, nie doszkala sie i zapomina pracowniczo-domowej rutyny. To oczywiscie wylacznie moje zdanie, ale mysle, ze wiekszosc matek przyzna mi racje, ze po 3 latach ciezko jest wpasc od nowa „w rytm”. Nie mowiac o tym, ze trzeba od nowa wysylac aplikacje, CV, chodzic na rozmowy o prace, itd. A zazwyczaj wystarczylo by wrocic do starej pracy od razu po urlopie macierzynskim i omineloby sie tyle nieprzyjemnej biurokracji. 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s