Kiedy ci mleko siada na bani

Bo to jest jakoś dziwnie tak, że kiedy siedzisz w gównie, nie czujesz jego smrodu, musi cię ktoś łupnąć encyklopedią po łbie,abyś zauważyła te wszystkie latające dokoła muchy.

169700

Kiedy zostałam matką, a nawet chwile przed, uważałam, że wszystko mi się należy. Najpierw dokonałam nadludzkiego czynu jakim była ciążą, potem przeżyłam traumę jaką był poród, no a potem zostałam matką przez duże „M” i przeszłam do fazy ekstremalnej.
Mój mózg przestawił się na jaką dziwną fazę i potrafiłam myśleć, mówić i rozmawiać tylko o dziecku, mleku, pieluchach, spaniu, karmieniu, od dole ukurzodowienia, boże nawet nowo poznanych ludzi pytałam kiedy planują kolejne dziecko (Kaszka z mlekiem wybacz) . Czułam, że mam prawo czuć się fatalnie, wyglądać jak rzygi, nie dbać o siebie czy o związek. Byłam święcie przekonana, że Mój MUSI to wszystko akceptować, bo heloł! urodziłam ci dziecko.
Co więcej nie zamykałam tego absurdu w domu. Żyłam w przekonaniu, że cały świat powinien mi pomagać, ustępować i najlepiej sypać złoty pyłek pod nogi, bo „heloł! urodziłam dziecko.

Uważałam, że mam prawo wchodzić z wózkiem wszędzie, przepychać i rozpychać się nim. Mogę zmieniać pieluchę gdzie chcę i karmić jak i gdzie chcę. I choć nigdy nie wsparłam czynami akcji „cyce na ulice” to uważałam, że to wszystko to moje zakichane prawo i cały świat powinien robić dokładnie to, co ułatwi mi życie. Moje życie jako matki.
W pewnym momencie Mój z przerażeniem stwierdził:
„Mleko ci siadło na bani”.

Oj, jaki ja to foch puściłam, a moje darcie o jego niewdzięczności zapewne słyszeli na Mokotowie.

Ale potem coś się stało. I nie wiem dokładnie co. Czy powrót do pracy, czy powrót do normalnej gospodarki hormonalnej, a może uwaga pewnego Pana w sklepie, who knows. Przejrzałam na oczy.

To, że ja jestem matką, że te 80cm jest centrum mojego wszechświata, a moje życie przeszło małą rewolucję, ale jakoś chyba ona szczególnie świata nie dotknęła. Rozumiem, teraz rozumiem, że ktoś nie ma ochoty słuchać jęków dziecka, ściskać się w kącie przez mój wózek czy oglądać moich mlecznych cycków. Ten temat z resztą ostatnim czasem wyjątkowo mnie drażni.
Jak nigdy drażnią mnie wszelkie akcje „cyce na ulice” czy inne propagujące PRAWO do wywalania piersi w miejscach publicznych. Z przerażaniem słucham o przebierani dzieci w restauracji przy stole. Słyszę postulaty do czego to matki mają prawa. Patrzę jak niektóre zachowują się publicznie. Jak traktuje się dzieci jak ósme, dziewiąte i dziesiąte cudy tego świata. Z niedowierzaniem patrzę jak na tablicy na fejsie kobiety pokazują jak karmią, z niezrozumiałą mi ,dumą prezentują też swoje piersi. Jak wrzucają 1000 zdjęcie dziecka usmarowanego jedzeniem, ociekającego śliną, bądź o zgrozo siedzącego na nocniku.

Kiedy uświadamiam sobie, że mogłabym się tak zachowywać, że się tak zachowywałam jestem przerażona i mam ochotę wyć do Księżyca.
Naprawdę mam wrażenie, iż wielu matkom na łeb mleko siadło i nie potrafią nic zobaczyć poza swoim matczynym światem. I choć punkt widzenia zależy od punktu siedzenia to czasem warto ruszyć zad i zobaczyć coś cudzymi oczami.

… apeluje więc, kobieto, jak w końcu zauważysz albo co bardziej prawdopodobne ktoś zwróci ci uwagę, że twoje cudne, genialne i niezastąpione mleko siadło na twojej bezapelacyjnie najmądrzejszej głowie, która zna jedyny słuszny model wychowania, przypomnij sobie, że da się żyć czymś więcej niż dzieckiem i macierzyństwem i do cholery pozwól tak żyć innym.

Advertisements

5 thoughts on “Kiedy ci mleko siada na bani

  1. Matka Debiutująca pisze:

    Tak, świat nie kończy się wyłącznie na twoim/moim dziecku. Przebieraniu mówię nie, karmieniu – przecież da się dyskretnie z chustą/tetrą, czasem wystarczy się odwrócić. A z fejsem – zawsze można odznaczyć 😉

  2. Emka pisze:

    Każdy medal ma dwie strony.
    I nic nie jest w życiu tylko czarne i białe.
    Jest jeszcze wiele kolorów pośrednich.

    Walka o karmienie oznacza nie tylko to co piszesz.
    Dotyczy też normalności.
    Bo dziecko ma prawo dostać jedzenie bo jest głodne lub chce pić.
    My pijemy i jemy kiedy chcemy. A dziecko wg niektórych ma pić mleko z piersi w domu albo w toalecie w restauracji. A czy ci którzy to mówią spożywają posiłki w wc? Siedząc na toalecie w smrodzie? Chętnie bym im dała posiłek i ich tam wysłała.
    Kobiety, które uważają, że karmienie piersią jest obrzydliwe. Do tego doprowadziła cywilizacja, że kobiety zapomniały, że po to w procesie ewolucji powstały piersi, by wykarmić potomstwo. Tylko po to. Bo dla mnie te kobiety stanowią odchył od normalności.
    I wkurzają mnie ludzie, którym przeszkadza karmienia dziecka w miejscu publicznym i którzy uważają, że matka wraz z dzieckiem powinna siedzieć w domu. W imię czego? Przeszkadza ci? Nie patrz. Chyba nikt nikomu nie trzyma spluwy nad głową by patrzył na karmiącą matkę.
    Ta obłuda Polaków mnie wkurza. Bo obok masz sorry za wyrażenie wywalone cycki w reklamach, gazetach i bilbordach i jest dobrze. Ale matka która dyskretnie karmi zasłaniając się pieluszką jest zła?
    Pozdrawiam
    Matka syna który chciał być karmiony przez 21 miesięcy.
    Matka drugiego syna który jest karmiony 29 miesiąc i końca karmienia nie widać.

    • Misako pisze:

      Ależ oczywiście, że KP to nie tylko to co pisze. Sama karmiłam w miejscach publicznych, jednak nigdy nie obnażałam się w trakcie. W żadnym razie nie jestem za zamykaniem matek w domu, ale też nie jestem zwolenniczką literalnego wywalania cycek na ulicy. Nie zwrócę oczywiście takiej kobiecie uwagi, ale sorry nie pasuje mi, że obok siedzi mój mąż i na to patrzy, bo chłopina zmarł z szoku. Niech kobiety karmią, jestem za, każdej koleżance polecam, ale na litość boską trochę się można zawsze zasłonić. Co do reklam to nie podzielam słuszności tego argumentu. Piersi karmiące nie są tak estetycznie ładne jak te, które widzimy na reklamie bielizny etc. jasne są prawdziwe, ale nie oglądamy zdjęć kobiet z cellulitem czy owłosionymi nogami czy pod pachami. Zdjęcia pokazują to co uważane jest za ładne.
      Chyba odczytałaś, że jestem przeciwniczką KP. W żadnym razie! Uwielbiałam to! Choć przyznam, że nie wyobrażam sobie karmienia 2 latka. Dla mnie to już normalny człowiek i jakoś tak dziwnie wyobrazić mi moją córkę przy piersi. Ale to ja i moje odczucia.
      TAK CZY SIAK. jestem za KP, nawet tym w miejscach publicznych. STANOWCZE NIE do WYWALANIA CYCEK w trakcie.

      • cd. pisze:

        Moje młodsze dziecko uwielbia mleko.
        I ma dopiero 2 lata i kilka miesięcy.
        To w naszej kulturze traktujemy takie dzieci jako duże, którym trzeba odebrać pierś bo … (bo właściwie nie wiadomo dlaczego). A już wiem! Bo niektórym to przeszkadza.

        A dla dwulatka pierś nie jest atrybutem seksualności, ale źródłem zdrowia, pokarmu, spokoju i wyciszenia.

        Po co mam kupować sztuczny pokarm, jeżeli mam swój i to za darmo?
        Po co mam kupować coś gorszego, skoro pokarm matki ma idealny skład i jest dostosowany do wieku dziecka?
        Po co mam udawać, że jestem mądrzejsza od natury?

        Co za debilny kraj, w którym trzeba tłumaczyć korzyści karmienia dziecko piersią. Dwulatka. Trzylatka.

        Bo pierś nie. Ale smoczek w buzi jest już spoko.

        Reklamy są estetyczne?
        hahahahaha
        no sorry, ale bez jaj

        Za dużo mam lat aby jarać się zdjęciami poprawionymi w programie graficznym. :PPP

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s