Dojrzejesz jako matka

fajnie tak od czasu do czasu zrobić retrospekcje. Spojrzeć na siebie z dystansem i stabilizacją emocjonalną. Kiedy zostałam matką towarzyszyło mi permanentnie jedno uczucie: przerażenie. Bałam się o dziecko, bałam się moich uczuć(a bardziej ich braku), bałam się że wszystko robię nie tak, że coś pójdzie nie tak, bałam się, że dawanie smoczka, kryzysy i inne temu podobne przerwą naszą mleczną przygodę, boże nawet bałam się nosić dziecko!
11845987_1196666707026279_15144130919_n

Pamiętam dzień kiedy po raz pierwszy zostałam sama z małą, moja mama wróciła do siebie, mąż poszedł do pracy a ja zostałam SAMA Z DZIECKIEM! Była spetryfikowana, pewna porażki i kiedy po 3h płaczu Chibi, przejściu całej listy „Co może potrzebować niemowlak” (zrobiła mi ją moja mama, bo mój mózg w baby blues nic nie kumał) zostawiłam małą w rożku na łóżku, zamknęła drzwi od sypialni, osunęłam się na podłogę i zaczęłam płakać. To zresztą przez pierwsze 3 miesiące robiłam nader często. Dziecko było dla mnie alienem i równie dobrze mogłoby płakać po chińsku i tak bym nie rozumiała o co mu chodzi.
Miałam też w sobie ogromną potrzebę udowodnienia, że dam radę. Chciałam całemu światu pokazać jaką to ja super mamą jestem. Czytałam poradniki, artykuły, blogi i fora. Wszystko chciałam, aby szło książkowo, a każde odstępstwo od normy wprowadzało we mnie wewnętrzny niepokój.

Jednocześnie strasznie się buntowałam przeciw zmianom jakie pojawiły się w moim życiu, uparcie udowadniając, że przecież ani ja ani moje życie się nie zmieniło.

Teraz uśmiecham się na to wspomnienie i jeśli miałabym szansę cofnąć się w czasie usiadłabym przed mną-z-przed-2-lat przytuliła i puknęła w głowę „Dziewczyno wyluzuj 🙂 nie tedy drogą”.

Dzisiejsza ja, jest kontent, nie ma we mnie tej dawnej paniki, inne mnie nie przeraża i nie niepokoi. Jasne opieka nad 2 latką a niemowlakiem to co innego. Ale główne zmiany zaszyły we mnie. Nie czytam poradników o tym jakie moje dziecko być powinno w tym miesiącu, nie ma we mnie tej presji. Opieka nad córką nie budzi pokładów strachu. A jej obecność stała się czymś naturalnym.

Najważniejsze chyba jest to, że przestałam robić i traktować macierzyństwo jak zaplanowaną dobrze misje. Zrozumiała, że to jaką jestem matką i jaką matką chcę być zależy wyłącznie od mnie. Mogę czytać, słuchać, oglądać, ale to finalnie ja decyduje co jest dobre dla mojego dziecka i jak chce je wychować. Moje dziecko nie musi być jak inne dzieci, a ja nie muszę być jak inne matki. Nie ma złotej metody na idealnie wychowanie. Trzeba trochę pójść na żywioł. Może posłuchać instynktu? Nie wiem, ja swojego chyba nie do końca dobrze słyszę. Ale nie ważne jak to nazwiemy.

Jestem inną matką niż rok temu, nie wspomnę o początku. Mam większe pokłady cierpliwości, zrozumienia i kreatywności.Przede wszystkim jestem bardziej wyciszona emocjonalnie.

Zdaje mi się, że recepta kryje się w dystansie do siebie, dziecka i świata. To my musimy postępować zgodnie z naszym sumieniem, nawet jeśli nasze otoczenie nie popiera naszych decyzji. Bycie mamą to wspaniałe doświadczenie, ale nasza potrzeba perfekcjonizmu i idealizacja może spowodować, że stanie się to utrapieniem, pozbawionym radości. W momencie kiedy zaakceptujemy siebie, takimi jakimi jesteśmy, z naszymi wadami i uszczerbkami, poczynimy krok do przodu, aby móc w pełni cieszyć się rolą mamą.

Advertisements

3 thoughts on “Dojrzejesz jako matka

  1. MaMorki pisze:

    Dobrze jest to przeczytać. Bardzo pozytywnie i optymistycznie to brzmi. Cieszę się!

    Chyba każda z nas musi przejść przez etap burzy a później akceptacji siebie jako mamy. I słuchaj swojej intuicji, też ją masz 🙂

  2. MaMorki pisze:

    Ale pozytywnie i optymistycznie to brzmi. Cieszę się!

    Chyba każda z nas musi przejść przez etap burzy a później akceptacji siebie jako mamy. I słuchaj swojej intuicji, też ją masz 🙂

  3. agacia336 pisze:

    O to to!!! Ja chyba tez najbardziej czulam sie zestresowana, kiedy ktos dawal mi „dobre” rady na to jak wychowywac MOJE dziecko, a ja wiedzialam, ze w zyciu nie uda mi sie wprowadzic ich w zycie. Wtedy zawsze przychodzilo mi na mysl, czy to moje dzieci sa jakies „inne”, czy ze mnie taka beznadziejna matka… Teraz juz wiecej odpuszczam, pozwalam Potworom rozwijac sie w taki sposob, jaki im odpowiada. 🙂 No i rzeczywiscie, 4-latka oraz prawie 3-latek to nie to samo co niemowle, gdzie czesto lapalam wku*wa myslac ” O co jej/mu do cholery chodzi, ze ryczy i ryczy???”. 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s