Nie pachnie mi noworodek

Jeszcze kilka lat temu piszczałam z zachwytu nad noworodkami i niemowlakami. Ogon latałby mi jak szczeniakowi jakbym tylko go miała. Co to był za ochy i achy. Niuchanie tego pachnącego nowością człowieka. Te maciupcie ubranka, bez zębne uśmiechy, te kosmicznie tyci paluszki. Normalnie robiłam pod siebie, a poziom hormonów sięgał zenitu.
Tak było kiedyś…

Dziś niemowlaki, a tym bardziej noworodki mnie…nudzą. Leżą, patrzą nijako. Nie wzbudzają we mnie już tych emocji co zawsze, nie mam ochoty ich nosić, miziać i wdychać tego typowego dla nich zapachu (i nie mówię tu o tym wydobywanym z pieluchy).
Starszaki, one są fajne.
Mam chrześnice- lat 3 i 6mcy. Duśka normalnie skradła me serce, te jej pokaleczone słowa, radość, kreatywność, zabawy, „ciociu”- normalnie uwielbiam. Taszka, no cóż jest słodka, ale nie budzi we mnie już takiej radości, jak Duśka za jej czasów.
Z Chibi jest podobnie. Choć ostatnio w kość daje nam nasza (prawie) 2 latka, to nie zamieniłabym tego na okres niemowlęctwa za nic na świecie. Nie wiem jak można wzdychać do tych leżących i w sumie nic nierobiących berbeci, kiedy ma się o wiele lepszą komunikatywną wersje.

Każdy przejaw dorastania mojej Chibi powoduje, że me serducho pęka z dumy i radości. Kiedy mogę ją normalnie spytać o co chodzi, kiedy mi mówi co chce a czego nie. Kiedy zabawy z nią nie polegają na trząsaniu szeleszczącej zabawki, a są odwzajemniane z widocznym efektem. Kiedy staje się nie tylko dzieckiem, ale i partnerem. Wspaniała sprawa. Nie mogę się doczekać co będzie dalej…

I wiem, że są kobiety tęskniące i kolejne maleństwo pragnące. Ale jeśli miałabym wybór i jakimś trafem znów byłabym w ciąży, prosiłabym od razu od taką wersje około 1,5roczną. Nie da się? No trudno to więcej dzieci nie będzie 😉

Ale zdecydowanie za okresem noworodkowo-niemowlęcym nie tęsknie, ale 29.11. zapewne zakręci mi się łezka w oku, bo pożegnamy ten ostatni „mikro” okres toddlers’a i wkroczymy w pełnoprawne dziecko. Moje serce będzie pękać z dumy i radości, jak wcześniej nie miało okazji.

Reklamy

12 thoughts on “Nie pachnie mi noworodek

  1. agacia336 pisze:

    Mnie jakos nigdy niemowlaki nie podniecaly… A juz noworodki wszystkie jak jeden maz wydawaly mi sie po prostu brzydkie. 😉 Nigdy nie wisialam nad wozkami, a o dzieciach znajomych mowilam, ze „ale slodkie/ fajniutkie” z odleglosci drugiego konca pokoju. Nie pamietam, zebym kiedykolwiek sie wyrywala do ponoszenia, a jesli ktos mi malucha wcisnal na sile (zdarzalo sie), czulam sie bardzo niezrecznie, bo nie za bardzo wiedzialam co mam poczac z taka mala, lezaca tylko „larwa”. 🙂 A odkad mam wlasne, zawsze powtarzam, ze moglabym miec i piatke, gdyby tylko rodzily sie takie przynajmniej polroczne. A i tak najlepszy dla mnie wiek, to 3-4 lata. Szkoda, ze Bi juz z niego wyrasta i lada moment zacznie sie era pyskowania i wymadrzania… 😉

  2. www.calareszta.pl pisze:

    A mnie się wydaje, że jest tak jak z nami – zawsze myślałam – chcę mieć 20 lat forever. Teraz już nie wróciłabym do tych głupich czasów. Tak samo było z 30-ką. Mam 36 i jest mi dobrze. Z dziećmi chyba to samo. Każdy okres jest w jakiś sposób fajny. Ja mam teraz czterolatki i oprócz buntu, który się przedłużył o dwa lata, mają mega superowe zachowania i jest czadowo. Noworodki nigdy mnie nie fascynowały jakoś specjalnie.

  3. :)) pisze:

    To może ja wypowiem się.
    Przy pierwszym dziecku też cieszyłam się, że już chodzi, że mówi, że jest fajnym przedszkolakiem, uczniem. Jak się jarałam, że komunikacja coraz lepsza i rodzicielstwo fajniejsze.
    Czas mijał przerażająco szybko. A potem przyszło dojrzewanie i dostałam nieźle po dupie i odechciało mi się. Zatęskniłam do początku.
    Pomiędzy synami rocznikowo jest 16 lat. I umiem już docenić te momenty ulotne, które nie wiadomo kiedy mijają. I cudowny zapach dziecka. Uwielbiałam odruch szukania piersi i odwracania buzi w kierunku dotyku, pierwsze uśmiechy, spanie z rączkami do góry, później akrobacje na czworakach i trzęsienie dupką jako próby do późniejszego chodzenia na czworakach. Teraz przy drugim chcę zatrzymać czas. By był jak najdłużej maluszkiem i małym chłopcem. I już teraz tęsknie i żałuję, że czas tak mija.
    No ale jako 40 latka już trochę inaczej patrzę na świat. 🙂

    • Misako pisze:

      Bardo dziękuje ta wypowiedź, jako że masz szeroki fachlarz doświadczenia i najlepszą bazę do wydawania opinii. Możliwe, że pewnego dnia, jak moja Chibi będzie nastolatką zatęsknie za dniami kiedy lezałyśmy, tuląc się do siebie godzinami. Ale teraz potrzebuje rozwoju zawodowego, to chyba właśnie sprawa wieku i mądrości jaki on nam daje. Twoje doświadczenie potwierdza też obserwacja mojej spacerniakowej koleżanki, która ma syna w wieku twojego starszego, a teraz urodziła Jasia, decydowanie bardziej delektuje się tymi chwilami niż ja. Dziękuje 🙂

  4. wawre pisze:

    Mój syn ma teraz 25 miesięcy. Kazdy etap przeżywałam jak podróż do innego świata. Zawsze jestem pełna zachwytu dla jego nowych umiejętności, ale jednocześnie natychmiast zapominam jak to było, kiedy jeszcze nie chodził, nie mówił, nie potrafił zając się samodzielną zabawą na dłużej. W kontekście przyszłego rodzeństwa zaczynam doskonale rozumieć słowa doświadczonych mam, ktore mówiły, że im starszak większy tym trudniej świadomie „zadundować” sobie powrót do niemowlaka.

    • Misako pisze:

      oj tak, zdecydowanie. jak na początku mówiłam o rodzeństwie, to teraz zaczynam mówić zdecydowane NIE. I liczę, że przewrotność losu nie zadecyduje inaczej za mnie. 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s