Patologia ciąży, 2 lata później

To nie jest tak, że ciągle o tym myślisz. To są takie przebłyski, ktoś coś powie, ktoś zapyta, w radiu poleci „ta” piosenka, ktoś zje bigos. Czas leczy rany, nawet te od cierni, które rzucane były na twej drodze, która to przecież miała być usłana różami. Doszłaś do celu, tylko to się liczy. Teraz to wiesz, przestajesz z automatu myśleć „ale”.  Strach o życie dziecka jest koszmarem rodzica, strach o życie nienarodzonego dziecka jest koszmarem, którego jeszcze nie potrafisz zdefiniować, bo tak naprawdę rodzicem jeszcze się nie stałeś, a tak przynajmniej myślisz.

20131105-192303.jpg

Wiele dziewczyn świeżo po i w trakcie pisze do mnie z pytaniem „jak to przetrwać i zapomnieć”.
Chyba nie ma jednej ogólnej rady, każda to przetrawia inaczej, zdaje mi się, że jedyne co tu jest uniwersalne to prawo do złości, na wszystko. Nie jest łatwo, są łzy, zwątpienie, chwile buntu i bezradności. Jest zazdrość, czasem nienawiść. Nasze otoczenie nas nie zrozumie, bo choć jest z nami, to tak naprawdę nie jest w stanie sobie wyobrazić, co czuje matka, która musi walczyć o życie nienarodzonego dziecka. Nie jest nasze otoczenie w stanie pojąć co to jest lęk przed TĄ porażką.

Strach potrafi sparaliżować, odebrać zdolność rozsądnego myślenia. Odebrać radość.

Ale czas leczy rany.
Nie które znajdą ukojenie w kolejnej ciąży. Inne pogodzą się z losem i zaakceptują, że taka jest ich historia. Jeszcze inne będą walczyć, wbrew rokowaniom, nadzieją i statystyką.

Ale na koniec. W pewnej chwili, tak naprawdę zrozumiemy, to co się liczy.

Nam się udało, inni nie mieli tyle szczęścia.

Advertisements

3 thoughts on “Patologia ciąży, 2 lata później

  1. Tedi pisze:

    Utrata dziecka jest koszmarem, którego nikomu nie życzę. Nie da się wyleczyć tych ran, nie da się zapomnieć i kolejna ciąża nie przyniesie ukojenia. To nie o ukojenie chodzi tylko o akceptację, bo w pewnym momencie stwierdzasz, że musisz żyć dalej, więc nie myślisz o tym i tylko czasem powracają myśli, jakie by te nienarodzone nigdy dzieci teraz były.
    Znam to aż za dobrze.

    • justynawier pisze:

      Pięknie napisałaś i zgadzam się z tym w 100%. Tylko to ukułcie w sercu zostaje na zawsze. Nawet teraz kiedy patrzę na mojego zdrowego, ślicznego, 4 miesięcznego synka zastanawiam się jaka byłaby moja córka …

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s