Kiedy wszystkie rany się zabliźnią

Jestem tak szczęśliwa, że nie wiem czy możliwe jest, aby być tak szczęśliwym i nie wybuchnąć z nadmiaru emocji. Chcę uwiecznić tą chwilę, zapamiętać, zapisać, abym mogła do niej wracać na okrągło i sobie przypominać.
urod2

Uśmiech nie schodził mi z ust przez cały weekend ba tydzień! Przeżywałam te urodzinki mojego dziecka, rozpierała mnie duma i co chwilę powtarzałam jej, że ma urodzinki, że jest taka duża i mądra, jak jestem z niej dumna i szczęśliwa, że jest tak wyjątkowa.
Patrzyłam na nią jak zdmuchuje świeczkę i była dla mnie idealna, choć nadal pełna wad. Niezmiennie co najmniej dwa razy w tygodniu mam ochotę wstrzelić ją w kosmos z biletem w jedną stronę. Niezmiennie w poniedziałki i piątki opadam wykończona na wannę i błagalnie zwracam się do niej pokrytej pianą z prośbą, aby dziś zasnęła od tak po mleku, bez książek, gadania, wołania i tulenia. To się nie zmieniło.

Ale tego dnia ważna była tylko ona i to, że to jest jej święto.

Po raz pierwszy od dnia jej narodzin nie roztkliwiałam się nad sobą, jaka to ja jestem wyjątkowa, co ja zrobiłam, czego nie wycierpiałam i jak to wszyscy powinni mi wiwatować za mój heroizm.Nie irytowałam się duchu, że nikt nie wspomina moich cierpień, nie skupiałam się na tym, jaka to byłam biedna, pokrzywdzona i jakie to wszystko było trudne i nieraz niesprawiedliwe.

Tego dnia wśród rodziny, radości, śmiechu byłam po prostu tylko szczęśliwa. Nie ważne było to wszystko co było. Nie ważne były  złości, rozczarowania, trudy, ból, wysiłek i zmęczona twarz, mój egoizm i zepchnięcie na drugi plan.

To był tylko i wyłącznie jej dzień

Tego dnia finalnie przeszłam metamorfozę, która trwała mniej więcej od pół roku. Nawet nie wiem jak opisać co to za uczucie kiedy ten ciężar został zdjęty z moich barków i mogłam odetchnąć i zostawić już przeszłość za sobą. Zaakceptowałam i pogodziłam się z tym co przeszłam będąc w ciąży. Zrozumiałam, że nie ma już co rozkładać na czynniki pierwsze porodu, tych pierwszych miesięcy życia Chibi i mojego zachowania i postrzegania siebie jako matki. Poczułam, że w końcu mogę odetchnąć i cieszyć się tym co jest teraz. Już nie potrzebuję za to pomników.  Nie potrzebuje słyszeć jaka to ja była biedna i dzielna.

I tylko czasem mam wyrzuty sumienia, że dopiero po dwóch latach mogę się w pełni cieszyć z bycia matką i dopiero teraz mogę jej dać co powinna otrzymać od mnie w dniu swoich narodzin. Wiem też, że już nigdy nie dowiem się co to znaczy rozkoszować się pierwszymi dniami życia dziecka, co oznacza radość kiedy kładą ci dziecko na piersi, co oznacza rozkoszować się zapachem niemowlęcia i jego obecnością. I tylko czasem zastanawiam się co straciłam, bo teraz wiem, że coś straciłam.

Mimo wszystko mogę teraz , po raz pierwszy powiedzieć pewnym głosem, że  – przerobiłam gorycz, rozczarowanie, a wszelkie żale i pretensje do wszechświata, karmy, medycyny i ludzi dokoła mnie odeszły w zapomnienie. Nie wiem czy to czas zagoił rany, a może pierwsze ‚mama‚ w ten wieczór kiedy objęła swoimi małymi dłońmi moją twarz i pełna spokoju wypowiedziała to słowo. Nie wiem co zainicjowało tę zmianę.

Jednak jakie to wspaniałe uczucie, mogę wtulić się w to moje dziecko i nie wypominać jej w duchu przez jaki koszmar kazała mi przejść, mogę ją przytulić, pocałować w policzek i cieszyć się z nią jej radością, jej drugimi urodzinami.

Dziś żegnam ciążowo-porodowe-połogowe demony. Pozbierałam cały ten bajzel do kupy. Zamknęła w pudełku i wyrzuciłam je na śmietnik.
Znów jestem sobą, odzyskałam siebie, dzięki niej.

No dobra nie będę już tu rzygać tęcza, bo większość z was doskonale wie o czym pisze, co czuje.

❤ STO LAT CÓRECZKO, dziękuje, że jesteś ❤

 

Advertisements

7 thoughts on “Kiedy wszystkie rany się zabliźnią

  1. Aga z makeonewish.pl pisze:

    wzruszyłam się… naprawdę. Choć ja nie doswiadczyłam tych emocji, nie znam tych uczuć których piszesz sprzed Twojej przemiany, to czytam Twojego bloga, znam trochę Ciebie. Wiem, jak to męczyło.. Wiem, jak wazna jest dla Ciebie ta ulga, duma i ciepło jakie teraz czujesz. strasznie sie z tego ciesze i życzę Wam samych takich szczesliwych dni :* STO LAT CHIBBI

  2. agacia336 pisze:

    Sto Lat Chibi! Sliczna z Ciebie dziewuszka! 🙂

    Glebokie byly Twoje rany Misako, skoro tak dlugo sie zabliznialy… Ciesze sie, ze to juz za Toba!

  3. Pracująco- studiująca matka pisze:

    Przybijam piątkę. Też dużo straciłam. Teraz nie uwielbiam mojego szkraba 🙂
    Szczęścia na dalsze lata!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s