Top ten od testu po 2 latka

Ci którzy mnie znają wiedzą, że daleka jestem od rzygania tęczą na temat macierzyństwa. Rzadko zdarzam mi się prawić peany o cudowności mdłości, nocnych wstawań czy ataków buntów. Moja przyjaciółka (która w chwili obecnej wkracza w III trymestr) zwróciłam mi nawet na to uwagę. „No przecież coś musiało ci się podobać”. Tak więc usiadałam z tym moim analitycznym mózgiem i przeanalizowałam ostatnie 3 lata mojego życia i oto taka mi lista” top ten” powstała odkąd ujrzałam II kreski po 2 urodziny.

IMG_4550
1. TEST
Sam test był niesamowitym przeżyciem. W szczególności jak usłyszało się zdanie, że ma się 1 % szans na naturalne poczęcie. To taka przeplatanka strachu, który odbiera dech i radości niedopisania. Fenomenalne doświadczenia.

2. USG/KTG
Jeśli można byłoby to robiłabym sobie codziennie USG. To jeden z tych momentów kiedy czarno-biały film nie wydaje ci się przestarzały i nie masz ochoty wyłączyć po pierwszej planszy z tekstem i poszukać czegoś co ma w sobie efekty specjalne. Oj mogłabyś oglądać w kółko, choć większość to rozmazany obraz, który powoduje, że twoje dziecko wygląda jak zdeformowany kosmita. Nie, to nie ważne. Ważne jest, jak słyszysz bicie jego serca. To szybkie tum tum tum tum…coś fenomenalnego. Kiedy leżałam na patologii miałam KTG robione 3 razy dziennie, oj jak ja to uwielbiałam, zawsze żałowałam, że już koniec.

3.CIĄŻĄ
Choć moja ciąża daleka była od ideału. Choć 90% czasu przeleżałam na kanapie lub patologii. To mimo wszytko nadal uważam, że jest to najcudowniejszy czas w życiu kobiety. No dobra minus rzyganie. Ono naprawdę uprzykrza życie i krwawienia i przedwczesne skurcze. Ale uczucie życia w tobie, ruchy dziecka i ten boski brzuszek, okrągły jak piłeczka (tak to wyglądało z mojej górnej perspektywy, dla otoczenia połknęłam co najmniej piłkę fitness). Nie raz tęsknie obserwuje ciężarne i tak mi się marzy, tak wyobraża znów ten boski stan.

4.PORÓD
Tak, tak dobrze czytacie. I nie, nie upadłam ostatnio na głowę i nie doświadczyłam amnezji. Mój poród był traumatycznym doświadczeniem. Na porodówce byłam pewna, że zejdę. Przynajmniej wtedy wydawało mi się to o wiele łaskawszą perspektywą niż kontynuacja tej męki. Ale kiedy teraz, na dobre mam to już za sobą. Nic już nie boli, a sam ból jest tylko hasłem i ciało stało się znów moim ciałem. Z lekką nutką nostalgii wspominam tą moją naiwność, to oczekiwanie kiedy to się zacznie i związana z tym ekscytacją i chwilę kiedy odeszły mi wody i zrozumieliśmy, że odwrotu już nie ma 😉 . No i przede wszystkim to uczucie po, kiedy wiedziałam, że skoro przeżyłam TO, to dam radę sobie ze wszystkim innym.

5.UŚMIECH
Nie potrafię wyrazić co to za radość zobaczyć pierwszy, świadomy uśmiech dziecka. Spływa wtedy na ciebie świadomość, że dałaś życie istocie takiej jak ty. To nie jest tylko śpiąco-jedząco-srający robak. To rozumny, mały człowiek, który się właśnie do ciebie śmieje. Jazda!

6.”MAMA”
Tu się rozpłynęłam. Serialnie, kiedy usłyszałam pierwsze ‚mama‚ byłam pewna, że rozpłynę się po podłodze. Oczywiście teraz kiedy słyszę „mama” już nie ma we mnie tej euforii, bo zazwyczaj podąża za nim „nie”,”chcę”,”nie” i temu podobne. No ale ‚mama’ ma też swoje chwile, które napełniają serce endorfinami i mam siły na więcej.

7.PRZYTUL MNIE
Kiedy wracam do domu, a w me nogi wpada 12kg i krzyczy radośnie „mama wrocilas z pacy hurra” wiem, że warto.

8.OBSERWACJA
To coś nadzwyczajnego obserwować nowego człowieka jak się uczy, czegoś tak łatwego i oczywistego, jak chociaż jedzenie jajka. I ta radość jak się uda. No bezcenne. A chwile kiedy dziecko uraczy cię jakimś tekstem z księżyca  typu „Tata nie tul mamy, bo będzie dzidzia” masz wrażenie, że pękniesz ze śmiechu i zadajesz sobie pytanie „Skąd to wie?”

9.DUMA
Kiedy chwalą, że ładne, że grzeczne, że takie sympatyczne, że takie do mamusi podobne. No kurde miód na moje ego 🙂 a kto nie lubi jak się go chwali 😉

10…. to co jeszcze przed nami nie mogę się doczekać…

A co dla Ciebie było/jest niesamowite i na zawsze pozostanie w twojej pamięci? Dla jakich chwil warto być mamą?

Reklamy

5 thoughts on “Top ten od testu po 2 latka

  1. agacia336 pisze:

    Prawie to samo. 😉

    Testy jakos nie zrobily na mnie wiekszego wrazenia. Jestem panikara, wiec caly czas mialam z tylu glowy, ze test to dopiero poczatek dluuugiej drogi. 😉
    A ciaze lubilam, ale tak do 8 miesiaca. Potem juz bylo mi ciezko, duszno, a uwielbiane ruchy dziecka zaczely sprawiac bol…
    Szalalam za mokrymi, dawanymi z otwarta buzia, buziakami synka, kiedy mial okolo roczku. I terazniejsze: „Mamo, a moge cie tlosecke pokochac?”. 😉
    Jestem tez wzruszona, kiedy Starsza – przedszkolak, wrecza mi jakies „arcydzielo”: „To dla ciebie mamo, zebys sobie powiesila w pracy”. I wieszam te kwiatki, sloneczka, koniki i co tam jeszcze, nad biurkiem. 😉
    Tydzien temu dostalam cos na ksztalt pierwszego swiadectwa corki i tez pekam z dumy. 🙂

  2. Karolina pisze:

    Ciaza…tak ja wspominalam, ale jestem teraz w drugiej i nagle przypomnialy mi sie jej aspekty o ktorych zapomniałam i teraz juz nie uwazam zeby to byl taki cudny czas. 😉
    Ja uwielbiam sluchac madrosci mojej corki. Czasem nas powala tekstami. Nie robily na mnie wrazenia pierwsze mama. Jakos nie i nie wiem dlaczego.
    Pekam z dumy w towarzystwie kiedy widac jak madre i grzeczne jest moje dziecko na tle innych. No co bede falszywie skromna… Najlepsza jest. 🙂
    Ale zazdroszcze innym mama tych przytulan, tego kocham cie. U nas tego nie ma. Tzn w stosunku do taty tak, w stosunku do mnie zdazylo sie moze 2 razy. Jesli ona nawet przytknie do mnie glowe kiedy leze albo siedze to to jest taki ulamek sekundy ze nie mam mozliwosci nawet sie tym delektowac. 😦
    Moze za jakis czas i ja wpadne w jej łaske i bede sie cieszyc ze sie luli i mowi ze mnie kocha.

  3. Bogusia pisze:

    Moja pierwsza ciąża była cudownym czasem, spacery po lesie, relaks, głaskanie brzuchacza, słuchanie muzyki klasycznej itp,spanie gdy tylko przyszła na to ochota 😉 urodził się cudny grubiutki bobas który od pierwszych chwil pokazał swój temperament :-). Teraz prawie trzy latek wulkan energii, pomysły nie z tej ziemi, lobuziak że hej, ale zarazem uroczy, odważny, bezpośredni, wygadany, wręcz przemadrzaly, silny. Mój kochany 🙂 no tatusia też ;-). Teraz druga ciąża ale już nie tak celebrowana nie ma na to czasu, obecnie 18 tydzień może raz drzemka w ciągu dnia (cudem się udała…) spacery są ale w truchcik za synkiem bo zasuwa na rowerku biegowym… Ale za to syn rozmawia z braciszkiem w brzuchaczu 😉. -Mamusiu dzidziuś słyszy mnie przez twój pempek?? -Tak kochanie słyszy możesz mu opowiadać różne rzeczy on się bardzo cieszy.. Oczekiwanie na drugiego małego mężczyznę. Jaki będzie czy podobny do mnie czy do tatusia, czy energiczny czy spokojniejszy hmmm i modlitwa o to co najważniejsze żeby urodził się zdrowy 💕. Pozdrawiam wszystkie mamusie 😉

    • Misako pisze:

      troszkę we mnie jest żalu, że nie miałam szansy doświadczyć tego o czym piszesz w mojej ciąży. Jeśli los nawet zadecyduje za nas, to druga ciążą nie będzie już nigdy taka jak pierwsza, nie będzie celebracji 😦 nie doświadczę więc tego…:( smutek czasem.
      Ale potem patrzę na tę moją paskudę i wiem, że byłą warta każdej sekundy tej męczarni 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s