Kiedy i jak przestać być wyrodną matką i polubić macierzyństwo

Przez długi okres czasu nie lubiłam bycia mamą. Mówiłam wiele i robiłam wiele i uzyskałam łatkę „matki wyrodnej”. Ona o dziwo była dla mnie powodem do dumny, gdyż oznaczała (dla mnie), że „mleko mi na mózg nie siadło i nadal jestem normalna”.
Ale wracając do macierzyństwa. Pytacie jak go można nie lubić?

DSC02356q

Ano można, tak po prostu jak miliona innych rzeczy. Pisałam o tym wiele. Mówiłam o miłości, która wbrew pozorom nie zawsze pojawia się z sikiem na test ciążowy. O miłości, której rzucane są kłody pod nogi. I o matkach, które po prostu nie polubiły być matkami. A nawet o takich co swoich dzieci nie lubią. (TU, TU ).

Jak? Ano tak po prostu, nie lubią swoich dzieci. Jak nie lubi się płacenia podatków,  rozwieszania prania czy rozpakowywania walizki po podróży. Nie ma w tym jakieś większej teorii.

Bycie mamą przez długi okres było dla mnie przede wszystkim obowiązkiem, czymś co pojawiło się nagle, bez zapowiedzenia i przewróciło mój pięknie poukładany plan do góry nogami.

Być mamą też nie umiałam. Ciągle czułam, że oceniają mnie inni, i że ja boję się tych ocen. Na każdym kroku czułam presje, że każde moje działanie będzie mieć długo falowe skutki. Każdy czyn, decyzja, słowo tak starałam się analizować, aby idealnie podpasywało się pod te wszystkie mądre poradniki i artykuły, które wchłaniałam hurtowo.

Pamiętam jak po raz pierwszy moja mała dostała coś na wzór klapsa. Z automatu, walnęła mnie w twarz i szczerze bez myślenia, akcja-reakcja. Ona się popłakała a mnie potem przez całą noc gryzły wyrzuty sumienia i byłam pewna, że ten incydent odbije się jakąś traumą na jej życiu. Kiedy przychodziły weekendy marzyłam o poniedziałku, aby jak najszybciej wrócić do tego co lubię i w czym jestem dobra. Kiedy wracałam o 18 do domu pełna frustracji czekałam koło wanny i robiłam wszystko, aby mała poszła spać. Nie miało znaczenia, że na siłę, że nie chciała.  Nie da się tego inaczej określić: PO PROSTU NIE POTRAFIŁAM BYĆ MAMĄ.
No jak czegoś nie umiemy, to tego  co do zasady nie lubimy robić.

Sprawa komplikuje się jak na arenę wkracza jeszcze aspekt emocjonalny. Co kobieta to historia. Baby blues, depresja, emocjonalny problem w odnalezieniu się w nowej roli (tu polecam podlinkowane wpisy). Wedle statystyk przygnębienie przez kilka dób po porodzie dotyka od 50 do 80 proc. kobiet. 10–30 proc. cierpi bardziej i dłużej przez poporodową depresję. Mniej liczne dosięga stres pourazowy lub psychoza poporodowa.

Moja historia była poplątana niczym węzeł gordyjski robiony po pijaku. Nie wiem do dziś czy miałam depresję, a może stres po urazowy. A może po prostu kosmos znajdywał niesamowitą radość w moim smutku. A może Bóg wybrał ten test dla mnie. Nie wiem.

Wiem jednak, że dałam radę. I dlatego pisze ten wpis.

Od czego zacząć?

Przede wszystkim od chęci i wiary.
Wiara jest podwaliną motywacji. Motywacja jest podwaliną działań. Działania są podwaliną zmian.

CZUJEMY TO CO MYŚLIMY.

To powtarzała mi moja mama odkąd pamiętam. Zaczęłam postrzegać południa jako czas dedykowany nam. Porządek, obiad, ćwiczenia zeszły na 2 plan i przyjęłam zasadę, że jak się uda to super, jak nie- tosz świat się nie zawali. Kupny obiad nas nie zabije, a roztocza nie zjedzą. O dziwo ten luz spowodował, że pojawiła się u mnie wspaniała organizacja i byłam naprawdę w stanie ogarnąć i obiad i porządki i wspólny czas. Znikły wieczorne frustrację i jakby ciężar spadł z mych ramion.

RZECZY NIEMOŻLIWE ROBIMY OD RĘKI NA CUDA TRZEBA POCZEKAĆ DO JUTRA

Nie ma ludzi idealnych. Większość z nas miała jakieś wyobrażenie o tym jak to jest być matką, jakie są dzieci i jakie my będziemy w tej roli. Większość też doznaje poważnego urazu kiedy niczym Kojot Wiluś grzmotnie w mur rzeczywistości. Mig, Mig, aż ma się ochotę powiedzieć.
Trzeba wstać, ocenić obrażenia i realne możliwości. Jeśli wracając po pracy nie mamy siły zasuwać z odkurzaczem, to tego nie róbmy. Jeśli rola mamy będzie powodować, że nasze życie to będzie zapierdol(przepraszam za kolokwializm) za idealnym życiem prosto z Instagrama, to każdego dnia będziemy coraz dalej od celu. I co gorsza będziemy coraz to bardziej nieszczęśliwi kładąc się spać.

ONE ZAWSZE BĘDĄ LEPSZYMI MATKAMI OD CIEBIE

Ludzie oceniają. Tak było, jest i będzie. Ale jak mawiała  Samantha z „Seksu w wielkim mieście” „Jakbym przejmowała się co każda kurwa w tym mieście myśli o mnie, to nie wychodziłabym z domu”.
Naucz się z tym żyć. Nie musisz akceptować, ba nawet lubić. Musisz umieć to OLEWAĆ. Dla swojego szczęścia, dla siebie i dla twojego dziecka.

BĄDŹ SOBĄ
Mamą jesteś każdego dnia, o każdej godzinie doby, z każdym oddechem. Nie udawaj kogoś innego. Jeśli komuś nie podoba się jaką mamą, kobietą, człowiekiem jesteś oznacza to, że nie ma sensu marnować czasu z takim człowiekiem. Jeśli żyjesz w zgodzie z sobą, będziesz szczęśliwa.

POLUB SWOJE DZIECKO TAKIM JAKIE JEST
Głupie co nie? Acz nie oczywiste ja wspomniałam powyżej.  My rodzice mamy OCZEKIWANIA. To jakie nasze dziecko być powinno, co umieć powinno, jak nosić się powinno, jak zachowywać się powinno. A dziecko to po prostu dziecko. I najlepsze, że mimo że dzieci to dzieci to każde z nich jest inne i jakiekolwiek próby porównania zachowań czy umiejętności skutkować mogą tylko migreną i zmarnowanym czasem. Ach no i wyrodnością 😉 Nasza dziecko mimo swej doszywanej „idealności” , tak naprawdę idealne nie jest. I nie wymagaj ty tego od niego i ani od siebie.

PRZYPOMNIJ SOBIE
Jaki cudem podanie obiadu na talerzu w kotka a nie w niebieskiej miseczce może oznaczać koniec świata? Może. Kiedy twój świat kończy się na wysokości zadka dorosłego człowieka. Kolor, rozmiar, kształt, ba nawet nie tak ułożona noga czy ręka jak tulisz ma diametralne znaczenie. Przypomnij sobie jak mama nie chciała ci kupić tego tandetnego kalendarzyka z Czarodziejką z Księżyca co to był za dramat. Przypomnij sobie jak być dzieckiem. Przypomnij jak raz zabrała cię na solarium i musiałaś czekać w poczekalni, wieczność, byłaś pewna, że to trwa wieczność…a trwało 15 minut. Wtedy łatwiej zrozumiesz swoje. Dzieci mają inną percepcje, inaczej odczuwają, odbierają, mierzą. Każdy dzień i każda sprawa jest na wagę złota i życia.

Bądź sobą, wyluzuj a odnajdziesz wewnętrzne szczęście i radość. I dopiero wtedy będziesz mogła zacząć w pełni cieszyć się z bycia mamą. Nie wyrodną, a taką najnormalniejszą. Bez goryczy złości, wstydu, irytacji.

Będziesz po prostu mamą.

Polecam.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Reklamy

11 thoughts on “Kiedy i jak przestać być wyrodną matką i polubić macierzyństwo

  1. Alicja pisze:

    Uważam, że każda kobieta może być dobrą mama, ale nie każda będzie od pierwszego dnia dziecka. Trzeba dojrzeć do nowej roli, przyzwyczaić się do swojego maluszka. Nie można wymagać od siebie, że od razu zakochamy się w tym małym stworzeniu, które nie daje nam spać, wymaga naszej ciągłej uwagi. Jedno jest pewnie, ta ogromna matczyna miłość, taka jaką sobie wyobrażamy, przyjdzie prędzej czy później, trzeba tylko cierpliwie na nią poczekać.

    • Misako pisze:

      znam niestety kobiety, które jej nie doświadczyły mimo upływu lat 😦 dlatego wolę mówić, że nie jest to po prostu pisane każdemu, ale trzeba też coś robić aby przyszła a nie bezczynnie patrzeć. Dać jej szansę.

  2. Mama czworga pisze:

    Nie lubię bycia mamą. Obcowanie z dziećmi wydobywa ze mnie to co najgorsze- frustrację, złość, niepokój (o dzieci, o kasę). Kosztuje tonę energii, stresu, pieniędzy ( które muszę zarobić) i czasu. Wymaga cierpliwości na poziomie świętości gdy zachowują się jak małe egoistyczne potwory pozbawione elementarnej empatii, leniwe i okrutne w swej szczerości. Wymaga ciągłego godzenia się na to że moje potrzeby pozostaną nie zaspokojone. Rok po roku, dzień po dniu, godzina po godzinie. I ta świadomość że to się już nigdy nie skończy, nie przestanę być mamą. Niemowlę jest cudownie łatwe w obsłudze i wdzięczne w porównaniu z nastolatkiem i nastolatką. Gdybym wiedziała jaka będę przy dzieciach nigdy bym się na nie nie zdecydowała.

    • Misako pisze:

      😦 nie wiem co ci napisać. Nie chcę się mądrzyć, mam 3 latka i nie wiem co to znaczy mieć nastolatka. Ale może spróbuj czasem zrobić coś dla siebie, nawet kosztem dzieci (np. zamiast kino/Mak dla nich SPA dla ciebie) i obiecać sobie, że nie będziesz mieć wyrzutów sumienia. Postaraj się odnaleźć siebie. Jesteś nie tylko mamą.
      Twoje ostatnie zdania to słowa, która ja też wypowiadałam, postawiłam na siebie i odkryłam, że też mogę lubić być mamą. Ale ciągle pamiętam, że to nie jedyna rola mojego życia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s