What’s up

Jakoś tak odkąd wróciłam do pracy nie po drodze mi do blogowania. Jakoś tak mi nie po drodze do wirtualnego świata, no dobra poza Instagramem, od którego jestem lekko uzależniona i codziennie wchodzę nań co najmniej kilkakrotnie (jest on zresztą narzędziem śmierci dla mojego portfela).


Nie czytam już tak namiętnie innych blogów, nie śledzę kolejnych etapów rozwoju jakie nakazuje Parenting.pl i nie panikuje, bo moje dziecko odstaje od „normy„. Na palcach jednej ręki mogę wyliczyć blogi, które nadal nie jako tako śledzę – Make on wish z cudowną Agą, która wydaje mi się ostoją spokoju. Szaloną Flow , Dagmarą z Całareszta i jej przezabawne przygody z trio w Australii. No i cudny świat MrsPolkaDot. który jest dla mnie wspaniałym źródłem inspiracji.

Staram się żyć jakoś tak codziennością i wejść jak najbardziej się da w tryb #slowlife. Tak wiem, że to takie modne być teraz hygge, jeść hygge, żyć hygge i być skandi. Ale ja w swoim życiu jestem na takim etapie, że to hygge bardzo mi jest potrzebne. Pożegnałam 2 i zawitałam w „poważną” 3 i jakoś tak poczułam, że wstąpiłam w kolejny etap życia. Przestaje być dla mnie ważne wszystko to co było przez ostatnią dekadę mojego życia. Chciałabym czasami rzucić wszystkie problemy dnia codziennego i to wszystko co związane jest z codziennością i wyjechać na jakąś wyspę, na której będę tylko z moimi kompanami życia i palmami. Mam wrażenie, że ostatnie 1,5 roku zmieniło mnie w takim stopniu jak ostatnie 10 lat nie miało okazji. Fakt zadziało się dużo, kosztowało mnie to najwyższą cenę, otworzyło moje oczy na to co najważniejsze i jestem w pewnym sensie wdzięczna za to co mogłam doświadczyć.

Bycie matką zaczyna nabierać dla mnie też nowych, cudnych wymiarów. Nie, nie zmieniło się to, że średnio raz dziennie mam ochotę wystrzelić młodą w kosmos. Jednak ona staje się teraz już nie tylko moim dzieckiem, a kompanem. Mogę z nią przeprowadzić całkiem, całkiem rozmowę.  Oglądamy razem Pinterest i ona pokazuje mi to co jej się podoba a co jej się nie podoba. Ku mojej wielkiej uciesze daje mi się nadal stroić w sukienki (czesanie to nadal odległe marzenie). Ale czuje taką dumę jak wszyscy zachwycają się moją małą księżniczką. Na dodatek ona sama potrafi czasem walnąć takim tekstem, że nie potrafimy podnieść się z podłoża. Np. ostatnio jedna Pani skomplementowała ją, że jest grzeczna, że bardzo ładnie, że tak dziękuje (za kupiony soczek). Na co moje cudne dziecko stwierdziło „Przecież wiem, że jestem super”. Skromna – po mamusi 😛
Fajne jest macierzyństwo kiedy nie jest karą.

Tak więc póki co u nas ogólnie rzecz ujmując nudy na pudy. Staramy się być hygge 😉

 

Reklamy

10 thoughts on “What’s up

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s