Moje dziecko ma NIANIĘ

Jest pytaniem, które wraca jak bumerang – co z tą NIANiĄ? Warto? Nie warto?
Według jedynych to wyraz egoizmu i wygodnictwa. Dla innych to po prostu najzwyklejsza na świecie alternatywa dla żłobka i szansa powrotu do aktywności zawodowej mamy.

I tak właśnie było u nas. Kiedy po rocznym urlopie macierzyńskim(a dokładnie macierzyńskim i rodzicielskim) wracałam do pracy nie wyobrażałam sobie jak mogę oddać moją maleńką córeczkę do placówki, w której jest więcej dzieci, a uwaga pani musi być rozproszona na kilku, zupełnie innych, posiadających różne potrzeby brzdącach.

Początkowo sięgnęliśmy po pomoc babć. Ale było to rozwiązanie chwilowe i dość niekomfortowe dla wszystkich stron. Nasze babcie mieszkają 500km od nas i ciągłe podróże to nie tylko były koszty, ale też konieczność rezygnacji z ich życia na rzecz pomocy nam. Każda strona wiedziała, że to rozwiązanie tymczasowe.

Więc jak wygląda „techniczne” posiadanie niani.

SKĄD?
Naszą nianię znaleźliśmy za pośrednictwem portalu niania.pl. Kryteria mieliśmy odkreślone od początku, chcieliśmy, aby w miarę blisko mieszkała, skłanialiśmy się bardziej w stronę niani-cioci-babci niż młodej dziewczyny. Choć oczywiście zdawałam sobie sprawę, że wiek niani może nieść z sobą ograniczenia. Ale taką decyzję podjęłam. Nie chciałam w domu „młodej studentki.”

JAKIE OBOWIĄZKI
Mieliśmy OGROMNE szczęście, że udało nam się znaleźć nianię, która mieszka 15 minut od nas. To naprawdę okazało się być znaczącym plusem (mówię tu o dużym, zakorkowanym mieście) w przyszłości.
Pierwszą rzeczą jaką ustaliśmy z nianią poza wynagrodzeniem było co ewentualnie niania jest skoro robić. Tak naprawdę chodziło nam o gotowanie dla Młodej.
Takie kwestie jak gotowanie, sprzątanie (nawet po dziecku! nie wspomnę o mieszkanku), spacery, zakupy, wyjazdy, jak będzie spędzać czas z dzieckiem itp. wydają mi się OBOWIĄZKOWYM elementem rozmowy z potencjalną nianią.

Nasza niania była wspaniała, nie tylko opiekowała się Młodą, ale pomagała nam w mieszkanku, a z czasem nawet nam gotowała, bo jak powtarzała „dokroić 2 więcej ziemniaki to nie problem”.
Wiem jednak od znajomych, którzy mają nianie, że to wcale nie taka oczywista sprawa. Są nianie które TYLKO ZAJMUJĄ SIĘ DZIECKIEM- co oznacza, że nawet nie posprzątają po zabawie z dzieckiem. Nie będę więc w takich przypadkach wspominać o sprzątaniu czy gotowaniu.
Dlatego, aby uniknąć jakichkolwiek pretensji, po którejkolwiek ze stron, trzeba to wszystko na początku jasno i wyraźnie sobie ustalić.

Stosuję w życiu zasadę dobro wraca. Więc naszą nianię traktowałam jak człowieka, który też może chorować, ma problemy, swoje życie i sprawy. Nie byłam formalistką, jeśli np. niani nie było tydzień w pracy to nie odejmowałam jej wynagrodzenia (o nim poniżej). To do nas wracało. Jak wyjeżdżaliśmy mogliśmy liczyć na pomoc niani np. przy karmieniu kotów.

Nasza niania spędzała mnóstwo czasu z Młodą na dworze. Nie miało znaczenia czy zima czy lato, czy wieje czy praży. Niania odpowiednio ubierała Młodą czy w upale chodziła z nią po parku z drzewami. Co było super szukała inicjatyw dla dzieci w okolicy i zabierała Młodą na różne społeczne eventy, w tym do kółka emeryta 🙂 W mieście dzieje się bardzo dużo rzeczy za free, wystarczy poszukać, czego nauczyła nas nasza niania właśnie 🙂

ZAUFANIE

Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie zostawić dziecka z kimś do kogo nie mam choć grama zaufania. Oczywiście nie pojawiło się ono od razu, ale małymi kroczkami budowaliśmy wzajemne relacje między sobą, rozmawialiśmy z naszą nianią (zresztą zawsze mówi o niej NASZA NIANIA, a nie NIANIA DZIECKA 😉 co wskazuje na poziom relacji). Sądzę, że naszą relacje oparliśmy na szacunku – dzięki, któremu z czasem pojawiło się zaufanie. Nasza niania śmiała się z tego jaką jestem nogą w kuchni, a ja nie puszczałam focha, bo w końcu taka była prawda. Na pewnym etapie nasza niania stała się taką 3 babcią. Nie bałam się zostawić jej kluczy od domu, nie bałam się puścić jej w miasto z młodą. Wiedziałam, że zawsze będzie ją pilnować, miałam pewność, że zadba o jej brzuszek, aby był napojony i pełen. Utworzyła się między nami naprawdę wspaniała relacja. Do dziś pamiętam jak nasza niania wchodziła swoim kluczem,a np. my jeszcze spaliśmy (bo byliśmy chorzy) ubierała młodą i fruuu na dwór. Nie było problemu, nie było wstydu. To dla nas stało się naturalne. A je mówiłam, że Ciocia K. jest jak członek rodziny.

USTĘPSTWA

To jest coś z czym widzę wielu rodziców (w szczególności matek) ma DUŻY problem. Zatrudniając nianię wychodzi się z założenia, że ma się oczekiwania i niania ma je spełnić. Według mnie to błąd. Niania odgrywa dużą rolę w życiu dziecka, nie raz spędza z nim więcej czasu niż rodzice. Trzeba się zgodzić na pewne ustępstwa. Oczywiście były rzeczy, których jako matka nie pochlebiałam, które „wychowaniu” mojej córki stosowała niania. Aczkolwiek rozumiałam, że ja z dzieckiem jestem krócej w ciągu dnia niż ona i jeśli jej pomagają w organizacji dnia z Młodą, a Młoda nie skarży się na nie, to schowam moją dumę i idee do kieszeni. Uważam, że jeśli ktoś chce wychować z dzieckiem wedle swego ABCDła to musi się poświęcić wychowaniu w 100%. Jeśli jednak nadal chcesz robić coś jeszcze musisz iść na ustępstwa.
Uważam, że w naszym przypadku to utworzyło taką idealną symbiozę z nianią i doskonałą nić porozumienia. Oczywiście jeśli jakieś zachowania były przez mnie zupełnie nie akceptowalne to prosiłam o ich wykluczenie, ale może miało to miejsce 3 razy podczas naszej współpracy/

ILE TO KOSZTUJE?

To jest pytanie na które pewnie większość z Was chce uzyskać liczbową odpowiedź. Nie powiem ile płaciliśmy naszej niani, z szacunku do niej i jej prawa do prywatności. Powiem to, są 2 opcje. Opłacanie niani godzinowe, wydaje mi się że obecnie to około 12-15 zł/h pracy. Bądź ustalenie godzin pracy i wynagrodzenia z góry. My wybraliśmy tą drugą opcję. I sądzę, że jest ona bardziej komfortowa dla każdej ze stron, bo wie na czym stoi. Czasem niania zostawała dłużej, czasem puszczaliśmy ją znacznie wcześniej. Czasem zabierała Młodą gdzieś w weekend. Innym finansowym rozwiązaniem jakie sprawdziło się u nas to rozliczanie na paragonach. Np. jak niania szła z Młodą do ZOO i kupowała jej lody czy picie brała paragony, a my oddawaliśmy jej pieniążki. Zrobiła jakieś zakupy do domu, też się rozliczaliśmy. Ani razu nie było sytuacji, że niania nas naciągnęła czy kupiła coś co według nas było zbędne, ale jak pisałam ufaliśmy naszej niani i takie były tego owoce.
Posiadanie niani, takiej naprawdę fajnej niani to spory wydatek. Uważam jednak, że wart każdej złotówki jaki w niego włożyliśmy.

Nasza niania była z nami od wakacji 2015 do wakacji 2017. To był cudowny okres i płakałam jak głupia kiedy się żegnaliśmy i nie wyobrażałam sobie życia bez naszej Cioci. I Wam życzę znalezienia takiej niesamowitej niani jak nasza. Była IDEALNA i na zawsze zostanie w naszych serduchach.

P.S. Pytacie czy Młoda pamięta Ciocię. TAK. Pyta o nią, a jak spotkamy osobę o tym samym imieniu tu zawsze ją wspomina, podobnie jak czytamy książeczki, które jej się z Ciocią kojarzą 🙂

Jeśli macie pytania piszcie 🙂

 

Reklamy

22 myśli w temacie “Moje dziecko ma NIANIĘ

  1. Monika pisze:

    Ja mogę takie wspaniałe rzeczy pisać o mojej teściowej, która jest nie dość, że wspaniałą teściową, to jest najlepszą babcią na świecie do mojego dziecka. Też postanowiliśmy nie posyłać dziecka do przedszkola, właśnie między innymi dlatego, że w przedszkolu jedna pani zajmuje się chmarą dzieci. Na dodatek te choroby. Ciągle słyszę od znajomych i rodziny, że ich dzieci chodzące do przedszkola są na okrągło chore.

    • Misako pisze:

      Obecnie nasz córka chodzi do przedszkola (ma 4 lata) i muszę przyznać, że widzę plusy interakcji z innymi dziećmi na porządku dziennym, są oczywiście i minusy, ale cieszę się że dane nam było przez prawie 3 lata mieć indywidualną nad nią pieczę. Co do chorób u nas obyło się bez tych legendarnych 2 dni w przedszkolu 3 tygodnie w domu, ale może to wynik tego, że zaczęła chodzi w maju?
      Powodzenia Wam życzę.

  2. Bart pisze:

    Myśmy kiedyś z żoną trafili na nianię idealną. Ze świecą takiej szukać. W sumie zajmowała się naszymi dziećmi 8 lat… Teraz już na zasłużonej emeryturze, ale nadal bywa na imprezach rodzinnych 🙂 Każdemu życzę takiego szczęścia 🙂

    • Misako pisze:

      Oczywiście każda sytuacja jest inna i choć jesteśmy bardzo zobowiązani za pomocą jaką otrzymaliśmy od rodziców, to każda strona odczuła lekkie przesycenie tą ciągłą obecnością. Ale każda sytuacja ma 2 strony medalu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s