Blaski i trochę cienia

Mam wyrzuty sumienia. Bo wiem, widzę,  jaką inną matką jestem teraz, a jaką byłam 5 lat temu. 4EDE991A-6CDE-4D05-867D-436708FF2D8F.jpeg I choć postrzegam ostatnio siebie jako matkę lepszą niż tą, którą byłam 5,ba nawet 3 lata temu, to mimo wszystko od kilku tygodni wiem, że jestem mamą jaką nigdy nie byłam. Dotychczas byłam (stałam się) matką kochającą, ale też krytyczną i przyziemną. Pomiędzy słodko-pierdzącymi chwilami, twarda rzeczywistość i codzienne sprzątanie pokoju. Bycie matką stało się jedną z waższych ról jakie pełnie w życiu, ale uniesienia przeplatały się ze zmęczeniem, zniecierpliwieniem, frustracją i złością. Przy Bunio ja nawet nie zastanawiam się, czy jestem dobrą matką. Nie analizuję każdego swojego zachowania. Przede wszystkim w tym macierzyństwie nie myślę o sobie i nie patrzę na to jak to ja w nim cierpię, chociażby z powodu niewyspania. Już teraz, po tych kilku tygodniach ja wiem, jak będę postrzegać ten okres mojego życia. Wiem, że zapamiętam go jako pasmo wzruszeń i rozczulania się nad ulotną chwilą i malutkimi paluszaki. W przeciwieństwie do rozczarowania jakie towarzyszyło mi w pierwszych miesiącach życia Chibi. Okropne to- niesprawideliwe, straszne czy wyrodne? Zapewne, ale brutalnie prawdziwe. Pamiętam, że w ciąży nie bałam się, czy pokocham to drugie dziecko. Nie, ja bałam się, że pokocham je bardziej od jego siostry, że stanie się to z naszym pierwszym spotkaniem. Bałam się, że cały bagaż złych doświadczeń jaki towarzyszł mi w drodze do bycia mamą Chibi położył pewnien cień na moich relacjach z córach, którego nawet czas nie naprawi.  Jestem świadoma, że miłości do córki musiałam się nauczyć, że to były dni, tygodnie pracy nad sobą i nad naszą relacją. Czy kocham Bunia bardziej, już teraz po 5 tygodniach jego życia? Nie chcę poszukiwać odpowiedzi czy tak się stało…czy kocham moje drugie dziecko bardziej. Nie, nie chcę iść w tym kierunku. Jednak pewne jest to, że go po prostu kocham. TYLKO KOCHAM. Moja relacja z synem pozbawiona jest negatywnych przeżyć i odczuć. Nie ma w niej złości, rozczarowania, żalu, depresji, samotności i poczucia, że moje życie się skończyło.  To chyba jedyne, co kładzie się cieniem na błogość tego mojego drugiego macierzyństwa – JEST MI PRZYKRO JAK JASNA CHOLERA. A pozimo wyrzutów sumienia osiąga apogemum za każdym razem jak czuję ten ogrom radości będąc z synkiem. Czuję się jak najgorszy zdrajca. Gugam, całuję i pławię się w zapachu tego niemowlaczka i mam wrażenie jednocześnie, że zdradzam moją cudowną córeczkę. Bo ja dostałam drugą szansę…na dobrą ciążę, piękny poród, na łatwiejsze, przyjemniejsze macierzyństwo. A ona, ona już nigdy nie odzyska tych miesięcy kiedy jej matka kochać nie umiała. Kiedy jej matka, matką być nie potrafiła…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s